Ceny ciągle w górę. Inflacja szaleje. Co to w ogóle jest?

Agnieszka Domka-Rybka
Agnieszka Domka-Rybka
Andrzej Banaś / Polska Press
Udostępnij:
Narzekamy na rosnące ceny produktów spożywczych, a wszędzie nieustannie słyszymy o "inflacji". Większość z nas kojarzy ten termin, ale nie każdy wie, co on oznacza. Ale każdy jest zły, że wszędzie tak drogo.

- Gdy słyszymy, że nasz koszyk zakupów kosztuje więcej niż rok temu, to tak naprawdę słyszymy o inflacji podkreślają eksperci Lendo Polska.

Co wpływa na inflację?

Podobnie jest, gdy porównujemy zmiany cen usług, z których zazwyczaj korzystamy (np. u fryzjera). Nie da się ukryć, że w ostatnim czasie rzeczywiście można było zaobserwować wzrost różnego rodzaju opłat. Wraz z tym zjawiskiem powróciło do naszego codziennego języka słowo "inflacja". Co jednak ono właściwie oznacza?

W skrócie jest to zjawisko wzrostu przeciętnego poziomu cen. Oznacza to, że ceny rosną, choć nie musi to dotyczyć w takim samym stopniu wszystkich produktów i usług. Im wyższy poziom inflacji, tym rosną one szybciej. Co może ją powodować? Przyczyn może być wiele. Wśród nich możemy wymienić nagły wzrost kosztów produkcji (np. z powodu podwyżki cen prądu), większą ilość pieniądza w obiegu, nadmierny wzrost zapotrzebowania na różne produkty, szybki wzrost płac w gospodarce czy niezrównoważenie budżetu państwa.

Polecamy także: Koronawirus w Polsce. Puste półki, drożeją maski, żele antybakteryjne do rąk [ceny]

W Polsce poziom inflacji mierzony jest przez Główny Urząd Statystyczny. Jeżeli odwiedzimy stronę GUS, to możemy sprawdzić, jak w danym okresie zmieniły się wskaźniki cen dla poszczególnych towarów i usług. Mając tak dużą bazę danych, GUS jest też w stanie wyliczyć, jak zmienił się przeciętny poziom cen w całym kraju i czy wystąpiła inflacja. Jak pracownicy urzędu tego dokonują? Badają w każdym miesiącu ok. 260 tys. cen dla 1,4 tys. różnych produktów i usług w 35 tys. punktach sprzedaży. Na tej podstawie wyliczają wskaźniki cen, które służą dalszym obliczeniom.

Jednak zmiana ceny samochodu czy telewizora ma mniejszy wpływ na portfel przeciętnego Polaka niż ceny produktów, które kupujemy codziennie, takich jak chleb, masło czy mleko. Z tego powodu urząd tworzy tzw. koszyk inflacyjny, który przypomina koszyk zakupów przeciętnej polskiej rodziny na cały miesiąc. Dla przykładu: mniej więcej jedna czwarta koszyka to żywność i napoje niealkoholowe. Ok. 20 proc. wydatków związanych jest z naszym mieszkaniem i zaopatrzeniem go w energię, a ok. 10 proc. z transportem. Oprócz nich znajdziemy w koszyku też takie kategorie jak zdrowie, edukacja, łączność, napoje alkoholowe czy odzież i obuwie.

Obecnie w Polsce, po okresie bardzo niskiej inflacji, możemy zaobserwować zjawisko wyraźnego podnoszenia się przeciętnego poziomu cen. Aktualnie inflacja wynosi 4,4 proc. w skali roku. Czy to dużo? To najwyższy poziom od 8 lat. Z pewnością jest to już również wysokość, którą jesteśmy w stanie dość mocno odczuć w naszych domowych budżetach. Wprawdzie mówimy w tym miejscu jeszcze o inflacji pełzającej (do 5 proc. rocznie), ale nie jest wykluczone, że już niedługo przekroczymy jej granicę.
Przed tym, żeby taki czarny scenariusz się nie powtórzył, bronić powinien nas Narodowy Bank Polski. Według tej instytucji inflacja w Polsce powinna wynosić 2,5 proc. z możliwymi wahaniami o 1 pkt. proc. w górę lub w dół. Prognozy są jednak niezbyt optymistyczne i inflacja będzie w najbliższym czasie jeszcze rosła. Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje, że w Polsce będzie w tym roku najwyższa w całej Unii Europejskiej, a największy wzrost cen zaobserwować będziemy mogli w usługach.

Czy można przed nią uciec?

Tu dochodzimy do pytania najważniejszego, czy przed inflacją można uciec? Zwykły obywatel nie jest w stanie uniknąć skutków rosnących cen w sklepach, które odbijają się na naszych kontach i portfelach. Jednak osoby, które posiadają oszczędności, mogą spróbować ulokować je w taki sposób, żeby zyski z inwestycji przewyższały inflację. W ten sposób możemy próbować ratować się przed inflacją zwaną również "cichym zabójcą oszczędności". Należy jednak pamiętać, że im wyższa inflacja tym szybciej pieniądze trzymane w "skarpecie", na koncie w banku czy na niskooprocentowanej lokacie będą traciły na wartości, ponieważ za tę samą kwotę będziemy w stanie w kolejnych miesiącach kupić coraz mniej.

- Od miesięcy obserwujemy wzrost kosztów, głównie pracy i energii. Swoje robi susza. Ale żywność nie tylko podrożała przez suszę. Wzrost płac i cen energii też przecież oznaczają wyższe koszty dla rolników czy przetwórców żywności. Albo hurtowników. Na sklepach kończąc - mówi ekonomista Marek Zuber. - Co jeszcze nakręca inflację? Na przykład podwyżki podatków, jak w przypadku alkoholu i papierosów, zmiany stawek VAT lub choroby jak nieszczęsny ASF. Obserwujemy także wzrost cen podstawowych usług jak choćby fryzjerskich, czy bardziej wyrafinowanych, jak usługi medyczne. Albo prozaicznych, jak wywóz śmieci. Te usługi często drożeją właśnie z powodu wzrostu kosztów pracy i energii, czyli koło się zamyka. Z wysoką inflacją będziemy mieli do czynienia także w następnych miesiącach. Zresztą, większość z nas się właśnie takiej sytuacji spodziewa.

Miliardowe inwestycje w Polsce zagranicznych firm

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
deflo

Tak się robi interes na głupich Polakach. Siedźcie dalej cicho i narzekajci. BRAWO PIS.

G
Gość

Obrzydliwy kraj ktory jest przeciwko obywatelowi.WSZYSTKO JEST TAK DROGIE ZE POLSKA STAŁA SIĘ KRAJEM DLA MILIONERÓW.

o
oliwier

Ceny zywnosci drozeja bo posrednicy i sklepy podnasza marze U rolnika nie wzroslo kupujcie bezposrednio od rolnika bedzie duzo taniej Pozdrawiam rolnik z gm Koronowo

P
Pytanie do naczelnego

A jak tam gospodarka w kraju Waszego pracodawcy. Jak niemiaszki sobie radzą trudnych czasach?

G
Gość

Ta polskojęzyczni znowu piszą dla debili

k
ker
3 marca, 06:37, Gość:

Inflacja w górę? Bez przesady, "ceny nieznacznie poszły" w górę, ale za to olej staniał, co stwierdził facet, któremu olej z głowy wyparował, stając się w momencie ogłoszenia tego, normalnym dzbanem.

tak. dlatego ostatnio kupiłem 35 litrów oleju.. i będę się w nim kąpał i mydlił

G
Gość

Inflacja w górę? Bez przesady, "ceny nieznacznie poszły" w górę, ale za to olej staniał, co stwierdził facet, któremu olej z głowy wyparował, stając się w momencie ogłoszenia tego, normalnym dzbanem.

Dodaj ogłoszenie