W kwietniu 1940 r. z matką i siostrą został wywieziony ze wsi Bargłów Kościelny, niedaleko Augustowa, do Kazachstanu. Rodzina przeżyła deportację. - Wróciliśmy do Polski w 1946 roku. Ojciec, który był aresztowany i skazany przez Sowietów na osiem lat łagru w rejonie Archangielska, wyszedł na wolność po podpisaniu układu polsko-radzieckiego w 1941 r. Trafił do armii gen. Andersa. Po wojnie pozostał w Anglii - opowiada pan Mirosław Myśliński prezes bydgoskiego oddziału ZwiązkuSybiraków.
Dwója z wykrzyknikiem
Było "kłamstwo katyńskie" i kłamstwo dotyczące tego, co stało się 17 września 1939 r. - Pamiętam, że na lekcję historii musieliśmy napisać krótko o wybuchu II wojny. Całą rzecz ująłem w dwóch punktach: 1 września - agresja Niemiec na Polskę, 17 września - napaść ZSRR. Nauczyciel zwrócił mi zeszyt. Zdania były przekreślone. Dostałem dwóję z wykrzyknikiem - wspomina dziennikarz "Pomorskiej" Roman Laudański. Dziś w Bydgoszczy, podczas obchodów 70. rocznicy napaści ZSRR na Polskę, jego ojciec Aleksander Laudański uhonorowany zostanie Krzyżem Zesłańców Sybiru.
Przez ponad 40 lat na powiedzenie prawdy o 17 września i jego konsekwencjach dla setek tysięcy Polaków, odważali się nieliczni. Historycy - w mowie i piśmie - posługiwali się eufemizmem "o wkroczeniu wojsk radzieckich w celu ochrony ludności na wschodnich terenach II Rzeczypospolitej".
Strategiczne przesunięcie
Studiujący w latach 70. historię na UMK pamiętają, że aby zdać egzamin u prof. Karola Grünberga (okres 1939-1945) trzeba było "wykuć" skrypt jego autorstwa. Zajrzeliśmy wczoraj do tego podręcznika. Na str. 26 czytamy: "17 IX 1939 r. rząd radziecki wydał rozkaz Armii Czerwonej, aby przekroczyła granicę polską. (...) Krok ten był podyktowany również względami strategicznymi, m.in. koniecznością przesunięcia granicy radzieckiej o ok. 200 km na zachód, co miało pewne znaczenie w wypadku rozpoczęcia działań wojennych III Rzeszy przeciwko ZSRR".
W książce nie znajdziemy informacji o wziętych po 17 września do sowieckiej niewoli polskich żołnierzach (ok. 250 tys., z czego ponad 22 tys. zostało zamordowanych), o trzech wielkich deportacjach ludności cywilnej (szacunki mówią o 2 mln osób), o tysiącach zmarłych z głodu w spalonych słońcem stepach Kazachstanu.
Dziś 70. rocznica sowieckiego "ciosu w plecy" (pierwszy użył tego określenia brytyjski "Times") lub "czwartego rozbioru Polski". Takim właśnie tytułem, w przeddzień napaści ZSRR na nasz kraj, niezależna "Nowaja Gazieta" opatrzyła artykuł poświęcony rosyjskiej agresji. Oficjalnie władze Rosji nie przyznają się do ataku na nasz kraj ani do współpracy z hitlerowską III Rzeszą w 1939 r.