Fake newsy są coraz większym problemem społecznym. Wykorzystują je też politycy

Karina Obara
Karina Obara
TVP jest machiną propagandową rządu – co do tego nie ma żadnych wątpliwości - uważa nasz ekspert. Bartosz Frydrych
Rozmowa z Filipem Gołębiewskim, prezesem Instytutu Dyskursu i Dialogu w Toruniu, o fake newsach, które psują debatę publiczną.

- W mediach społecznościowych szybko rozeszła się wieść, że minister Czarnek chce zlikwidować Polską Akademię Nauk, a w zamian powołać Narodowy Program Kopernikański. Pierwsza część tej wiadomości okazała się fake newsem. Jeden z profesorów nastraszył innych, że zaraz nastąpi koniec PAN. Czy takich „newsów” jest dużo w przestrzeni publicznej?
Oczywiście, że tak. Najciekawsze jest to, że większość osób, które tego typu wiadomość przeczytała zapewne nie odnotowała, że okazała się ona nieprawdziwa i cały czas jest przekonana o jej prawdziwości i aktualności. To jest trochę tak, że uznajemy jakieś medium za rzetelne, jeżeli jest ono zgodne z naszym światopoglądem. Jeśli nie znosimy rządu, to media, które w ten rząd uderzają (także z użyciem fake newsów) uważamy za rzetelne i nasz krytycyzm względem tych przekazów się obniża. Bardziej im ufamy i nie poddajemy weryfikacji informacji tam zamieszczanych – bo się z nimi zgadzamy. Przykładem może tu być chociażby właśnie oko.press, które opublikowało news o rzekomej likwidacji PAN. To medium jest silnie antyrządowe, ale przez wiele osób uznawane za bardzo rzetelne, co niestety nie do końca jest zgodne z prawdą. Dokładnie tak samo działa to w drugą stronę. Jeżeli nienawidzimy opozycji, to wszelkie przekazy w nią uderzające – niezależnie od poziomu ich faktycznej rzetelności – uznajemy za godne zaufania. Tu przykładów też jest mnóstwo, chociażby portal wpolityce.pl braci Karnowskich, który jest od dłuższego czasu raczej biuletynem rządowym niż niezależnym portalem. Nasze emocje dużo silniej oddziałują na nasze postawy i postrzeganie rzeczywistości wokół niż rozum i próba rzetelnej analizy faktów. Wolimy dawać się wodzić za nos, przynależeć do jednego z „plemion” niż faktycznie posiadać niezależną wiedzę o świecie. Wiele mediów napędza te emocje, bo to zwiększa klikalność, a tym samym dochody. I tak to się kręci.

- Która strona sceny politycznej zwycięża w konkurencji produkowania fake newsów, prawa czy lewa?
Nie odważyłbym się wyrokować w tej sprawie. Moim zdaniem to jest bliskie równego podziału: pół na pół. Żeby to stuprocentowo rozstrzygnąć w skali makro potrzebne by były pogłębione i zaawansowane badania medioznawcze. Póki co takich jeszcze w Instytucie Dyskursu i Dialogu nie robimy, ale może niebawem zaczniemy.

Filip Gołębiewski: -  Nasze emocje dużo silniej oddziałują na nasze postawy i postrzeganie rzeczywistości wokół niż rozum i próba rzetelnej analizy
Filip Gołębiewski: - Nasze emocje dużo silniej oddziałują na nasze postawy i postrzeganie rzeczywistości wokół niż rozum i próba rzetelnej analizy faktów. Archiwum prywatne Filipa Gołębiewskiego

- A jak to jest w przypadku telewizji? TVP czy TVN?
TVP jest machiną propagandową rządu – co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Pokazują to zarówno nasze analizy (chociażby raport podsumowujący monitoring kampanii prezydenckiej w zeszłym roku (https://indid.pl/patrzymy-i-sprawdzamy/) jak i zwykła obserwacja przeciętnego, niezaangażowanego szczególnie po żadnej ze stron obywatela. Materiały medialne pokazywane np. w „Wiadomościach” o 19.30 są z założenia konstruowane tak, żeby uderzyć w opozycję, a chwalić lub wybielić rząd. Jeżeli temat dla rządu jest bardzo niewygodny – jak np. kwestia pedofilii w Kościele – to wówczas się o nim w ogóle nie mówi. Pokazują to także analizy Stowarzyszenia Analityków Mediów Elektronicznych, które od jakiegoś czasu porównuje trzy główne serwisy: „Wiadomości”, „Fakty” i „Wydarzenia” pod kątem tego, co jest pokazywane (tzw. agenda-setting). To co obserwujemy na ekranach TVP1, to najczęściej co najmniej manipulacja, wyrywanie z kontekstu lub wybiórcze przytaczanie nagrań archiwalnych, a czasem także informacje fałszywe. W przypadku „Faktów” TVN jest inaczej. Nie ma tam topornej propagandy jak w TVP, ale widać wyraźny przechył antyrządowy. Materiały są jednak konstruowane subtelniej, najczęściej sprawiają wrażenie przygotowanych w zgodzie z etyką dziennikarską, jednak wprawne oko zauważy, że są tworzone tak, żeby wytworzyć negatywne skojarzenia z obecnym rządem. A tak być nie powinno, jeśli uznajemy prawdę za najwyższą wartość dziennikarstwa.

- Od kilku lat dużo się mówi o tym, że musimy uważać na nieprawdziwe informacje. Czy coś się zmienia w świadomości społecznej? Potrafimy już lepiej oddzielać ziarno od plew?
Moim zdaniem bardzo niewiele. Wynika to z tego o czym mówiłem na początku – nasze emocje biorą górę nad rozumem. Chcemy być oszukiwani, chcemy, aby nasza wizja rzeczywistości była spójna i najlepiej zerojedynkowa. Jeżeli widzimy fake newsa, ale podoba się on nam, bo uderza w kogoś kogo nie lubimy, to nie chcąc zaburzać sobie spokoju psychicznego nie poddajemy tego weryfikacji. Wraz ze Stowarzyszeniem Demagog zaczynamy właśnie trzyletni projekt „Szkoła Odpowiedzialności Cyfrowej NGO” – skierowany do organizacji pozarządowych. Mamy nadzieję, że zmieni on coś w tej kwestii. www.indid.pl/socngo

- A czy pandemia przyczyniła się do naszej większej ostrożności wobec informacji medialnych?
Nie sądzę. Każdy i tak wierzy w to, co chce i znajdzie „bańkę informacyjną”, która mu tę wiedzę potwierdzi. Ba, nawet dostarczy danych statystycznych na potwierdzenie tej wersji, w którą wierzymy!

Polska stała się bezpieczna

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie