Fala zwolnień w związku z koronawirusem. W pośredniaku i w ośrodku opieki społecznej tłoczno

pio
Miejskie ośrodki pomocy społecznej, czyli „mopsy”, mają teraz pełne ręce roboty
Miejskie ośrodki pomocy społecznej, czyli „mopsy”, mają teraz pełne ręce roboty Paweł Relikowski
Każdy zabiega o klienta. Są jednak „branże”, w których napływ klientów niepokoi. To choćby ośrodki pomocy społecznej i urzędy pracy. W dobie koronawirusa tłumy napierają.

Ranking najbogatszych polskich miast wygrywa Warszawa. Od lat. Na mieszkańca stolicy przypada prawie 7750 złotych. Pandemia jednak sprawiła, że nawet warszawiakom bieda zagląda w oczy.

Gdy zaczynał się korona-kryzys, mieliśmy silne fundamenty. Najniższe bezrobocie w historii i wyjątkowo rozbudowaną pomoc ze strony ośrodków opieki społecznej.

Wszystko runęło. Fundamentów brak.

Dzwonię do Ośrodka Pomocy Społecznej Dzielnicy Wola m. st. Warszawy. Podaję się za przyszłą podopieczną. Mogłabym pojechać i podpytać na miejscu, ale ze względu na koronawirusa wszelkie sprawy zaleca się załatwiać zdalnie. Albo mailowo, albo telefonicznie. Wybieram drugą opcję.

Portier łączy mnie z pracownicą socjalną. Przedstawiam jej sytuację: pracowałam na umowę zlecenie i wraz z końcem marca praca mi się skończyła. Przez pandemię właśnie. Mąż-szczęśliwiec etat posiada. Na razie. Wychowujemy dwoje dzieci w wieku szkolnym. Mieszkamy w lokalu gminnym. - Wcześniej nie korzystaliśmy z ośrodka pomocy, ale nastał kryzys. I w kraju, i w naszym domu.
Słyszę: - Prawo do świadczeń pieniężnych z pomocy społecznej mają osoby i rodziny, których dochód nie przekracza kryterium dochodowego, określonego w przepisach. W przypadku rodziny wynosi ono 528 złotych w przeliczeniu na osobę. Tutaj nie rozróżniamy kwoty brutto i netto.

500 plus nie wlicza się do dochodu. Prawdopodobnie załapiemy się na zasiłek. W szczególnych przypadkach możliwe jest wsparcie, mimo przekroczenia kryterium.

Uważam, że sytuacja mojej rodziny jest szczególna. Szczególnie zła. Nic jednak na szybko. Moja rozmówczyni tłumaczy, że pracownik ośrodka przyjdzie na wywiad środowiskowy. Zobaczy, w jakich warunkach żyjemy, czy o dzieci dbamy, czy mamy co jeść. Tymczasowo, przez koronawirusa, te wywiady środowiskowe wykonywane są z opóźnieniem. - Na część pytań można odpowiedzieć przez telefon lub maila - dodaje pracownica opieki.

Jeżeli złożę kompletny wniosek, w ciągu miesiąca powinna przyjść odpowiedź. Socjalna podkreśla: - W trudnej sytuacji danej osoby czy rodziny, najpierw powinni pomóc krewni. Dopiero, gdy nie mają takiej możliwości - my się pojawiamy.

Właśnie w ośrodkach pomocy społecznej zaczęły pojawiać się tłumy. W Warszawie i wszędzie. Ludzie stracili dochody, bo przecież stracili zatrudnienie. 62 procent Polaków ma oszczędności. Te pozwolą funkcjonować przez jakiś czas po utracie pracy na skutek koronawi rusa. Tak wynika z badania IMAS International przeprowadzonego pod koniec marca na zlecenie Krajowego Rejestru Długów. Kto nic na koncie nie ma, jednocześnie nie może liczyć na swoich bliskich, ten traktuje „socjal” jako ostatnią deskę ratunku. Stąd telefony i maile. Niektóre to rozpaczliwe błagania.

Są i tacy, którzy jednak przychodzą z małymi, umorusanymi dziećmi. I problemami, z którymi borykają się nie od dziś. Pokazują upomnienia od spółdzielni mieszkaniowej za niezapłacony czynsz, nieopłacone faktury za prąd czy niewykupione recepty. Myślą, że jeśli tak przedstawią sprawę, dostaną zasiłek od ręki.

To jednak nie działa.

Czasy zarazy

Przed nastaniem zarazy, w wybranych „mopsach” i „gopsach” przez tygodnie nie dołączył ani jeden nowy podopieczny. W połowie marca zrobiło się groźnie przez COVID-19. Ośrodki pomocy zaczęły odnotowywać wzmożony ruch na początku kwietnia. Do niektórych zgłasza się po kilkadziesiąt nowych osób dziennie. To znaczy: zgłasza się bez wychodzenia z domu.

Dyrekcja Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Radomiu: - Apelujemy do naszych klientów, którzy pobierają świadczenia w kasie ośrodka, o założenie konta bankowego bądź wskazanie numeru konta, na które można przelać środki. Klienci, odbierający świadczenie w kasie MOPS, wpuszczani są do budynku pojedynczo; aby uniknąć kolejek i przede wszystkim poprawić bezpieczeństwo - zarówno klientów jak i pracowników ośrodka - wskazanie numeru konta byłoby odpowiednim rozwiązaniem. Przypominamy jednocześnie, że świadczenia z pomocy społecznej nie podlegają zajęciom komorniczym.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zapowiada możliwe zmiany w projektach realizowanych przez Regionalne Ośrodki Polityki Społecznej i Ośrodki Pomocy Społecznej. Chodzi m.in. o powołanie w każdym powiecie na czas epidemii, w ramach Zespołu Zarządzania Kryzysowego, Koordynatora ds. wsparcia osób potrzebujących. Do niego będzie należało m.in. prowadzenie bazy danych sieci instytucji, koordynowanie działań wspierających oraz prowadzenie infolinii dla osób potrzebujących.

W bieżącym tygodniu ministerstwo zapowiedziało zwiększenie pomocy dla Domów Pomocy Społecznej. Dodatkowe wsparcie wyniesie miliard złotych. Ośrodki opieki czekają natomiast na informację, czy i im skapnie więcej np. na zasiłki. Pieniądze, zaplanowane na ten rok, nie wystarczą na objęcie wsparciem tzw. nadprogramowych klientów.

Nadprogramowych klientów notują również urzędy pracy w całej Polsce. I znowu: kolejek do okienek nie ujrzysz. Urzędnicy z pośredniaków także sugerują bezrobotnym - i obecnym, i przyszłym - korzystanie z internetowej obsługi albo telefonicznej.

Głuchy telefon

No więc telefonuję - do urzędu pracy w Krakowie. Jest ranek. Sześć nieudanych prób (3 linie są non stop zajęte), więc wysyłam maila. Piszę: „Chcę zarejestrować się po raz pierwszy jako bezrobotna. Chodzi o rejestrację tradycyjną. Wśród załączników ma być ksero dowodu osobistego. Jak dostarczyć ksero, skoro punkty ksero też są nieczynne?” Do końca dnia odpowiedzi nie dostaję. Dodzwonić się nadal nie mogę. Nie wiadomo, czy linie są okupowane przez takich, jak ja.

Wiadomo zaś, że stopa bez-robocia w kraju przez ostatnie lata, niemal z miesiąca na miesiąc, biła swoje rekordy. Jeszcze na początku marca Anna Nowak, podsekretarz stanu w ministerstwie rodziny, chwaliła sytuację. - Począwszy od 1991 roku, nigdy wskaźnik bezrobocia rejestrowanego w lutym nie był tak niski.

Jeszcze teraz wynosi 5,5 proc. Zaraz się jednak to zmieni.

Stopa się wydłuża

Powiatowy Urząd Pracy w Bydgoszczy przez ostatnie lata notował rekordowo niską stopę bezrobocia w Kujawsko-Pomorskiem. W samym mieście w lutym br. wynosiła 2,9 procent. Szacunkowa za marzec to 2,8 proc.

Słupki poszybują w górę. Firmy mają kłopoty finansowe. Aby się ratować - ograniczają stan kadr. - Od początku kwietnia codziennie rejestruje się u nas przeważnie 60-70 osób - mówił na początku miesiąca Tomasz Zawiszewski, dyrektor PUP w Bydgoszczy. - To dużo, ale jeszcze nie bardzo dużo. Dopiero statystyki za kwiecień i późniejsze odzwierciedlą skalę zjawiska.

- Nawet co 15. pracownik, czyli około 2 milionów osób, może stracić pracę - szacują eksperci Personnel Service. - A jeżeli czarny scenariusz się sprawdzi, bezrobocie w Polsce wzrośnie nawet do 10 proc.

Sterta wypowiedzeń

W KRD podkreślają: - 78 proc. pracowników mikro- i małych firm dostaje sygnały od swoich szefów, że mogą być problemy z utrzymaniem miejsc pracy. Co 10. pracownik w mikrofirmie przeczuwa, że redukcja zatrudnienia może objąć nawet całość załogi. Takie sygnały rzadziej dostają osoby zatrudnione w dużych i średnich firmach. Uważają one, że jeśli nastąpi redukcja etatów, to zwolniona zostanie maksymalnie jedna czwarta zespołu.

Prowadzący własne firmy właśnie kapitulują. Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej podaje, że w marcu 48 000 JDG-ów (jednoosobowych działalności gospodarczych) złożyło wnioski o zawieszenie działalności.
Zwolnieni pracownicy i do niedawna przedsiębiorcy spotkają się w PUP.

W samym lutym br. liczba wolnych miejsc pracy i aktywizacji zawodowej, zgłoszonych przez pracodawców do urzędów pracy, wyniosła prawie 112 000. GUS nie podał jeszcze danych za marzec. Pewnie będzie jedna trzecia lub ćwierć tego, co w lutym.
Niektórzy winią po części urzędy pracy.

- Pieniądze przeznaczone na wsparcie firm są wypłacane przez powiatowe urzędy pracy - informuje Monika Fedorczuk z Konfederacji Lewiatan. - Wnioski należy składać do urzędu pracy w terminie 14 dni od ogłoszenia naboru. Z danych zebranych przez nas wynika, że nie wszystkie PUP ogłosiły nabór do programu, mimo iż od uchwalenia ustawy minęły trzy tygodnie. Niektóre zrobiły to już 8 kwietnia.

W części PUP nadal nie wiadomo nic o rozpoczęciu naboru.

Jakby apokalipsa

Przyszły (jego wniosek jest weryfikowany przez PUP) bezrobotny twierdzi: - Do oblężenia „mopsów” i „pupów” dojdzie, gdy przestaną działać ich poszczególne strony internetowe, bo za dużo osób będzie chciało z nich w jednym momencie korzystać. Tymczasem mamy krajobraz przed bitwą.

Przed jakby apokalipsą.

Czas zimowy i letni przez kolejne 5 lat

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie