Andrzej D. pracował za krótko, żeby zdobyć prawo do zasiłku przedemerytalnego. Zdecydował więc, że brakujące lata pracy uzupełni, przedkładając Powiatowemu Urzędowi Pracy w Rypinie sfałszowane świadectwa pracy. Postarał się o odpowiednie druki z pieczęciami, potwierdzającymi, że był zatrudniony w różnych firmach m.in. w Kielcach, Gdańsku i na tej podstawie najpierw rypiński PUP, a później włocławski oddział Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wypłacały mu co miesiąc pieniądze. Ostatnio była to kwota 541 zł.
Dlaczego Powiatowy Urząd Pracy i ZUS nie wykryły fałszerstwa? Pewnie dlatego, że podrobione świadectwa pracy pochodziły z firm, które zostały zlikwidowane. Przestępstwo wykryli dopiero policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Rypinie, którzy z mieszkaniu Andrzeja D. znaleźli plik druków świadectw pracy, niektóre do wypełnienia, inne z pieczątkamii firm i podpisami księgowych.
Prokuratura przedstawiła Andrzejowi D. zarzut wyłudzenia na szkodę PUP w Rypinie 27 300 złotych, a na szkodę włocławskiego oddziału ZUS - 3 800 złotych. Dodatkowo rypinianin jest podejrzany o fałszowanie dokumentów i wyłudzenia poświadczenia nieprawdy. Wszystko wskazuje na to, że będzie musiał zwrócić przyznane mu pieniądze. W tym celu prokuratura zdecydowała o zajęciu hipoteki jego mieszkania.
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że mimo powiadomienia ZUS o prowadzonym śledztwie, Andrzej D. jeszcze przez kilka miesięcy otrzymywał nienależny zasiłek. Dopiero kolejna interwencja zmobilizowała ubezpieczyciela do wstrzymania wypłat.
Andrzej D. przyznał się do zarzucanych mu czynów. Grozi mu kara do 8 lat więzienia.
