Frankowicze wygrywają w sądach, ale banki nie idą im na rękę. Tak było też z polisolokatami. I... Warto być cierpliwym

Agnieszka Domka-Rybka
Agnieszka Domka-Rybka
Piotr Smoliński
Udostępnij:
Zapada coraz więcej wyroków na korzyść kredytobiorców, ale, niestety, banki nie chcą im iść na rękę szukając sposobów, by wszystko utrudniać, np. opornie wydając dokumenty potrzebne do sprawy w sądzie.

- Spłacam kredyt we frankach i też chciałabym iść do sądu, ale czy to ma sens? - zastanawia się pani Joanna ze Żnina. - Jakie powinnam mieć zapisy w umowie, żeby w ogóle warto było walczyć, wynająć prawnika, który przecież nie jest za darmo? Rozważam, choć mam duże wątpliwości.

Klauzule niedozwolone

- Większość takich sporów dotyczy klauzul niedozwolonych w umowach o sposobie przeliczania waluty - odpowiada "Pomorskiej" Michał Kisiel, ekspert z portalu Bankier.pl. - Chodzi o niejasne sformułowania, np. odwołanie nie do obiektywnych wskaźników, a do wewnętrznych tabel banku.

Kisiel: - Dopóki finansowe konsekwencje sądowych sporów nie są dla banków bolesne, trudno oczekiwać zmiany biernego podejściaKisiel: - Dopóki finansowe konsekwencje sądowych sporów nie są dla banków bolesne, trudno oczekiwać zmiany biernego podejścia

Dlatego, przypomnijmy, w październiku zeszłego roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stanął po stronie osób, które wzięły kredyt hipoteczny w szwajcarskiej walucie. Zapadł korzystny dla klientów wyrok TSUE nakazujący, że polskie sądy mogą anulować umowę kredytową, jeśli zawarte były w niej nieuczciwe, niedozwolone klauzule.

Polecamy także: Banki mają sposób na frankowiczów. Będą im utrudniać kierowanie spraw do sądów

W komunikacie towarzyszącym wydaniu wyroku można było przeczytać: "W zawartych w Polsce umowach kredytu indeksowanego do waluty obcej, nieuczciwe warunki umowy dotyczące różnic kursowych nie mogą być zastąpione przepisami ogólnego prawa cywilnego. Jeżeli po usunięciu nieuczciwych warunków charakter i główny przedmiot tych umów może ulec zmianie w zakresie, w jakim nie podlegałyby one już indeksacji do waluty obcej równocześnie podlegając stopie oprocentowania opartej na stopie obowiązującej w odniesieniu do tej waluty, prawo Unii nie stoi na przeszkodzie unieważnieniu tych umów".

Jednak - to trzeba jasno podkreślić - orzeczenie TSUE dotyczy kredytu indeksowanego do franka szwajcarskiego. Zatem chodzi o umowę kredytową, w której pożyczana kwota była zapisywana w złotych, a nie we franku szwajcarskim (te drugie nazywamy kredytami denominowanymi). W kredytach indeksowanych CHF pełnił de facto rolę przelicznika.

Na dokumenty dt. umów kredytowych trzeba czekać do dwóch miesięcy i ponosić wysokie opłaty. Jeden z banków żąda nawet ponad 3 tys. zł. Standardowo jest to 200-400 zł.

Banki uznały ten wyrok, jednak... znalazły sprytny "sposób" na frankowiczów.

- Można dostrzec poważne utrudnianie kierowania spraw do sądów. Polega to m.in. na opornym wydawaniu dokumentów dotyczących umów kredytowych i na podnoszeniu opłat za ich przekazywanie - uważa Jakub Bartosiak, adwokat z Kancelarii MBM Legal. - Zdarza się także, że pracownicy banków dzwonią do klientów, żeby zniechęcić ich do występowania o dokumenty i "ostrzegają" przed prawnikami. O ile opóźnienia w wydawaniu dokumentów mogą wynikać ze zwiększonego zainteresowania kredytobiorców, tak pozostałe praktyki mają charakter w pełni świadomy i służą utrudnianiu dochodzenia roszczeń. W przypadku oczekiwania powyżej miesiąca warto złożyć oficjalną reklamację. Można to zrobić w dowolny sposób, tj. osobiście, telefonicznie, pisemnie lub przez system bankowości elektronicznej.

Polecamy także: Wyrok TSUE to przełom dla frankowiczów. Polskie sądy będą musiały anulować umowy kredytowe?

Zgodnie z prawem, banki nie mogą odmówić wydania takich dokumentów. Często jednak docierają one do klienta dopiero po kilkukrotnym monicie lub wniesieniu reklamacji. Po dwóch tygodniach od wysłania wniosku warto zweryfikować, czy został on zarejestrowany w systemie bankowym i jest przetwarzany. Jeśli nie dostarczono dokumentacji po upływie dalszych 10-14 dni, należy interweniować za pośrednictwem infolinii lub w bezpośrednio w placówce. Jeżeli jest to możliwe, wskazany jest samodzielny odbiór dokumentów w oddziale, aby przyspieszyć tę procedurę.

Trzeba czekać 9 miesięcy?

Większość kredytów frankowych jest spłacanych terminowo. W sporze z bankami głównym problemem są niedozwolone postanowienia w umowach kredytowych, a nie brak pieniędzy na spłatę. Kłopot to również długi czas oczekiwania na sporządzenie opinii przez biegłych. Sądy proponują już nawet 9-miesięczne terminy.

Jeśli ktoś, z dowolnych powodów, chce jeszcze poczekać ze skierowaniem sprawy do sądu, to warto przerwać bieg przedawnienia spłaconych rat, wzywając bank do próby ugodowej. Opłata od wniosku to jedna piąta należności od pozwu, czyli zwykle 200 zł. Przerwanie biegu przedawnienia sprawia, że można dochodzić roszczeń za okres dłuższy niż 10 ostatnich lat. Mowa tu o całych ratach w sytuacji nieważności umowy lub o ich części - "nadpłacie" w przypadku utrzymania umowy i usunięcia z niej klauzul waloryzacyjnych.

Podobna sytuacja, jak obecnie z kredytami indeksowanymi do walut obcych, miała miejsce w przeszłości w przypadku polisolokat, a dokładniej - z opłatami za wcześniejsze rozwiązanie umowy. Teraz tego typu spory są niemal w 100 proc. rozstrzygane na korzyść konsumentów.

- Z kredytami frankowymi tak będzie za 2-3 lata, gdy utrwali się linia orzecznicza korzystna dla frankowiczów. Trzeba więc poczekać na prawomocne wyroki sądów. W obecnej sytuacji samo oczekiwanie na rozpoznanie sprawy w sądzie apelacyjnym wynosi nawet 20 miesięcy - uważa Bartosiak.

UOKiK i Inspekcja Handlowa będą monitorować ceny w sklepach.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zibi
16 stycznia, 13:16, Lena:

Cześć! Nazywam się Lena, mam 27 lat. Chcę znaleźć mężczyznę do intymnych spotkań i komunikacji. Z przyjemnością odpowiem wszystkim, napisz do mnie na stronie randkowej, oto moja strona - http://loveto.one/lena92

Ty chyba nie za madra? Z [wulgaryzm]mi sie nie spotykam. Pozdrawiam

Dodaj ogłoszenie