Inspektor na lodach

Katarzyna Piojda-Kasak
Wkrótce do lodziarni ustawią się kolejki. Sanepid  zadba, aby klienci nie zachorowali.
Wkrótce do lodziarni ustawią się kolejki. Sanepid zadba, aby klienci nie zachorowali. Tytus Żmijewski
18 uczniów ze szkoły w Łochowie (gm. Białe Błota) zatruło się w szkolnej stołówce. Powodem był wirus.

Inspektorzy Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bydgoszczy dostali sygnał od lekarza rodzinnego. To do niego zgłosili się rodzice z dziećmi, które uczą się w szkole w Łochowie.

Diagnoza: 18 dzieci ma podobne objawy zatrucia pokarmowego i zachodzi podejrzenie, że dla wszystkich jest to samo źródło zakażenia. - Było one spowodowane tak zwanym enteropatogennym wirusem, który jest przenoszony drogą pokarmową - mówi Arkadiusz Kuziemski, państwowy powiatowy inspektor sanitarny.

Jeden uczeń trafił do szpitala. - Objawy zatrucia nie miały związku z wydawaniem posiłków w stołówce, raczej z higieną - mówi Mirosław Donarski, dyrektor Zespołu Szkół w Łochowie. - Kuchnia została zdezynfekowana. Pracownicy, którzy mają styczność z żywnością, dostali skierowania na badania sanitarne. Wczoraj był ponownie Sanepid. Od dziś stołówka znowu jest czynna.

To nie jedyna interwencja, podjęta ostatnio przez Sanepid. - Zamknęliśmy piekarnię w Bydgoszczy, bo nie spełniała wymogów sanitarnych - mówi Kuziemski. - Po rekontroli wszystkie uchybienia zostały usunięte i pozwoliliśmy, by dalej działała.

Robi się ciepło. W mieście pojawiają się stoiska z kebabami, frytkami i napojami. Stoją ogródki piwne. Są lodziarnie. Na giełdzie przy "Chemiku" jeden z handlowców sprzedawał kurczaki z rożna prosto z budki ustawionej naprzeciw ulicy, po której non stop jeździły kopcące samochody.

Przezorni klienci, w obawie przed zatruciem, rezygnują z zakupu lodów czy frytek. Spokojnie, kupować można. Tyle, że handlowcy muszą przestrzegać zasad higieny. Na przykład sprzedawcy w sklepach mięsnych i rybnych przy podawaniu towaru powinni zakładać rękawiczki.

Jeśli kupujący zauważą, że żywność jest przechowywana w złych warunkach albo nie nadaje się do jedzenia, mogą powiadomić inspektorów z Sanepidu. To oni wydają najpierw zgodę na prowadzenie baru, restauracji, lodziarni lub innego punktu gastronomicznego i je kontrolują. - Właściciele placówek, w których stwierdzimy poważne uchybienia, mogą liczyć się z 500-złotowym mandatem - dodaje inspektor. - Potem ponawiamy kontrolę. Jeśli nie jest lepiej, możemy zamknąć placówkę.

Klienci, którzy zauważą uchybienia, mogą dzwonić do Bydgoskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego pod całodobowy nr tel. 052 58 59 888. Zgłaszający nie może pozostać anonimowy, bo po interwencji dostanie pisemną informację o jej wynikach, a skargę nawet w późniejszym terminie musi przedstawić na piśmie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie