https://pomorska.pl
reklama
MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Jagiellonia i Vassiljev zakpili z Lecha. W Poznaniu dojdzie do tąpnięcia? MUSI!

LEM
Konstantin Vassiljev zrobił show w Poznaniu
Konstantin Vassiljev zrobił show w Poznaniu Grzegorz Dembiński
Bez zwycięstwa, bez gola, bez stylu i pazura. Taki jest Lech Poznań po trzech kolejkach LOTTO Ekstraklasy. W piątkowy wieczór znowu zawiódł. U siebie przegrał z Jagiellonią Białystok 0:2 (0:0). Zadecydowały gole Konstantina Vassiljeva: najpierw z akcji, potem z rzutu karnego. Czy Jan Urban jeszcze panuje nad „Kolejorzem”? Jego zespół żegnały dzisiaj potężne gwizdy wkurzonej publiczności.

Takiej „padaki” jak w tym sezonie Lech jeszcze nie grał. Nawet podczas fatalnej rundy jesiennej poprzedniego sezonu od czasu do czasu potrafił zdobyć trzy punkty. Teraz nie umie nawet strzelić gola! W trzech meczach cała formacja ofensywna tylko pozorowała grę. Jest jeszcze gorzej niż wiosną, gdy w rundzie finałowej Kolejorz obrywał od każdej ekipy, która biegała trochę szybciej niż wynosi średnia w naszej ekstraklasie. Urban błaga o cierpliwość, ale tej kibice mają już coraz mniej, bo Kolejorz ze swoją jakością piłkarską przypomina statek, który niechybnie czeka zatonięcie.

Kiedy napastnicy Lecha wreszcie się odblokują - zastanawiali się przed meczem kibice poznańskiej drużyny. Niestety indolencja strzelecka pod bramką rywali trwa nadal. Jan Urban miał poprawić ten element, bo wiosną jego zawodnicy też mieli wielkie problemy ze zdobywaniem bramek, ale wszystko wskazuje, że szkoleniowiec nie ma pomysłu jak to zrobić, bo kryzys jeszcze się pogłębił.

Mecz z Jagiellonią pokazał, że Kolejorz jest w tej chwili papierowym tygrysem. Nie ma kim straszyć, bo Marcin Robak i cała formacja ofensywna są w fatalnej formie, a na dodatek popełnia błędy w obronie. Choć słaba skuteczność, wolne tempo rozegrania akcji i brak kreatywnych piłkarzy potrafiących stwarzać sytuacje były głównymi grzechami Lecha w poprzednich meczach, trener Jan Urban usprawiedliwiał swoich graczy.

- Uważam, że tworzymy wystarczająco dużo dobrych sytuacji. Chciałbym, aby w meczu z Jagiellonią było ich tyle, ile w poprzednich meczach - mówił szkoleniowiec przed tym spotkaniem. Teraz nie ma już jednak żadnych argumentów.

W całym meczu niebezpiecznych strzałów było bowiem jak na lekarstwo. Nie pomogła nawet zmiana taktyki. Tym razem Urban zrezygnował z ustawienia 4-4-2 i wzmocnił pomoc Maciejem Gajosem. Niewiele to jednak dało. Kolejorz miał lekką przewagę, ale im bliżej podchodził pod bramkę gości, tym miał większe kłopoty z dobrym rozegraniem piłki. Robak miał tylko jedno godne odnotowania zagranie, kiedy to po podaniu Łukasza Trałki obrócił się z piłką w polu karnym i uderzył z woleja. Niestety piłka przeleciała wysoko nad bramką. Chwilę później brawa za ładne uderzenie głową zebrał Tomasz Kędziora. I to było wszystko ze strony Lecha, co mogło zaskoczyć Kelemena.

Jagiellonia zagrała dokładnie tak, jak się tego spodziewaliśmy. Starała się odebrać piłkę pchającemu się środkiem boiska Lechowi i wyprowadzać kontry. Goście jednak też nie mieli dobrego dnia. Burić interweniował tylko raz, kiedy płasko strzelił Przemysław Frankowski.

Po zmianie stron Lech tradycyjnie już bił głową w mur, a Jagiellonia rozegrała dwie akcje po których zdobyła dwa gole. W 62. min mocnym uderzeniem zza linii pola karnego popisał się Vassiljev, a w 71. min Estończyk wykorzystał rzut karny po bezsensownej ręce Lasse Nilsena. To był czwarty kolejny mecz wygrany przez Jagiellonię z Lechem. Tego nawet nie chce się komentować.

Piłkarz meczu: Konstantin Vassiljev
Atrakcyjność meczu: 5/10

Wybraliście Miss Euro 2016!

Najlepsze piłkarskie newsy - polub nas!

Komentarze 7

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kajak
Przeżarli się własnoręcznie gotowanymi potrawami w WTK
j
jarek
nauczony doświadczeniem z zeszłego sezonu nie kupiłem karnetu i całe szczęście . Koniec dopóki nie będzie zmian nie pokazuję się na stadionie.
F
Fiedzia

Piłkarze trenują po to aby grać i wygrywać. "Zasłużone" kluby też mają wpadki indolencji a Górnik Zabrze pomimo nazwy spadł jednak o poziom niżej i nic się nie stało. Pora by Lech czy Legia również posmakowały w niedalekiej przyszłości podobnego doświadczenia - to buduje charakter;))

D
Daniellah

Dobry mecz rozegrał także Kelemen . Niezły bramkarz z niego .

x
xxl

Dlaczego dziennikarzu nie chce ci się komentować?Komentujmy! I oby tak było po każdej ligowej kolejce!  

G
Gdzieś spod Wilna
Jeżeli przegrywa się 4 kolejne mecze (w tym 3 na własnym stadionie) z tym samym klubem, to wnioski są oczywiste - przeciwnik jest zbyt silny. Inny poziom, inna klasa - dominacja nad słabeuszami... Robią z Lecha frytki.
j
ja
Zdajecie sobie sprawę, że dzwonią po ludziach i pytają dlaczego karnetów nie kupili? Ten klub idzie na dno. I tu chyba dobrze Tu trzeba od nowa wszystko postawić. Bez udziału kiboli na liście płac i innych takich ciekawostek.
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska