Karolina Karasiewicz - poznajcie najszybszą kolarkę w Polsce. "Kolarstwo nauczyło mnie organizować życie"

Joachim Przybył
Joachim Przybył
Karolina Karasiewicz bardzo chwali sobie współpracę z trenerem Leszkiem Szyszkowskim
Karolina Karasiewicz bardzo chwali sobie współpracę z trenerem Leszkiem Szyszkowskim Jacek Smarz
Ludzie spoza sportu powiedzieliby, że nie mam czasu na imprezy czy inne zainteresowania. Odpowiem tak: mam tyle wspaniałych wspomnień, byłam w tylu pięknych miejscach, że trudno mi czegokolwiek żałować - mówi Karolina Karasiewicz, podwójna mistrzyni Polski z Pacificu Toruń.

Sobota, drugi złoty medal na mistrzostwach Polski. To był pani najpiękniejszy dzień w życiu?
Trudno to ocenić, bo nie samym kolarstwem człowiek żyje. Powiem szczerze, że w najśmielszych snach nie zdobyłam dwóch złotych medali, ten występ przeszedł wszelkie moje oczekiwania. Liczyliśmy na medale w orliczkach i elicie, ale żeby dwa złote?

Który medal ucieszył bardziej?
W obu wypadkach byłam bardzo szczęśliwa, ale zwycięstwo w wyścigu ze startu wspólnego jest jednak wyjątkowe. Przede wszystkim dlatego, że było to zwycięstwo zespołowe. To świetna sprawa, gdy razem z koleżankami do czegoś dążymy i udaje nam się cel zrealizować.

Spodziewała się pani, że o medalach zadecyduje finisz z tak dużej grupy?
Przed startem starałyśmy się przewidzieć różne warianty, nie zamykałyśmy przed sobą żadnej drogi. Miałyśmy zabierać się w odjazdy i tak naprawdę każda z nas miała szanse na medal. Dla mnie była właśnie przygotowana główna rola na wypadek finiszu. Wyścig i tak jednak przyniósł niespodzianki. Byłam przekonana, że w takich warunkach pogodowych do mety dojedzie 5-7 zawodniczek, a był niemal cały peleton. Poziom kobiecego kolarstwa jest teraz bardzo wysoki i wyrównany. Kiedyś przyjeżdżała zawodniczka z World Touru i rozstawiała towarzystwo po kątach. Teraz nasze krajowe drużyny nie odbiegają poziomem i dlatego rywalizacja jest tak zacięta.

Trudniej finiszować z tak dużej grupy?
Kolarski finisz ogólnie jest nieprzewidywalny, ale w mniejszej grupie łatwiej kontrolować rywalki. Gdy finiszuje cały peleton, to wiele nieprzewidzianych rzeczy może się wydarzyć. U mężczyzn jest nieco inaczej, bo każda grupa ma zwykle jednego sprintera. U nas są trzy, cztery szybki zawodniczki i każda szuka swojego miejsca. Trzeba poprzepychać się, zająć dobre miejsce, a kobiety są naprawdę strasznie waleczne (śmiech).

W sobotą było ponad 30 stopni, a przy szosie pewnie koło 40, do tego silny gorący wiatr. Jak sobie z tym radzicie?
Nie przypadam za upałem, wolę startować nawet w deszczu, dlatego obawiałam się tej pogody. Trzeba wcześniej przygotować organizm na takie warunki. W czasie wyścigu kluczowe jest picie i jedzenie. Średnio zużywamy bidon na pół godziny, czyli w czasie całego wyścigu potrzeba ich około dziesięciu.

Podobno jeszcze niedawno nie wierzyła pani w sukcesy w jeździe indywidualnej na czas.
Trzy lata temu byłam dziesiąta na mistrzostwach Polski, rok temu już piąta. Wtedy sobie pomyślałem, że skoro jestem już tak blisko podium, to warto się przygotować i spróbować powalczyć o medal. Chciałem zobaczyć na co mnie stać, ale faktycznie, nie do końca wierzyłam w złoty medal.

Trener Leszek Szyszkowski mówi o pani "tytan pracy".
Bardzo sobie cenię współpracę z Leszkiem Szyszkowskim, potrafi stworzyć zespół. W Toruniu bardzo mi się podoba atmosfera. To bardzo ważne, że dużo razem przebywamy, rozmawiamy, wspólnie z trenerem i obsługą dobrze czujemy się w swoim towarzystwie. Potem to pomaga w czasie wyścigu.

Pracowita jest pani także poza sportem. Na finiszu drugi kierunek studiów?
Mój tata był kolarzem, to on zabrał mnie na pierwszy wyścig, ale rodzice zawsze podkreślali, że sport to nie wszystko i muszę mieć alternatywę w życiu. Ukończyłam wcześniej pedagogikę resocjalizacyjną, teraz jestem w trakcie pisania magisterki z bezpieczeństwa wewnętrznego. Dzięki karierze dwutorowej na UMK mamy znakomite warunki, żeby łączyć wyczynowy sport z edukacją. Tak naprawdę jednak moim marzeniem jest w przyszłości praca trenera kolarstwa.

Sport nie przeszkadza w realizacji innych zamierzeń?
Wręcz przeciwnie, kolarstwo nauczyło mnie odpowiednio organizować życie, a także tego, że nigdy nie można się poddawać. Sport to nieustanna rywalizacja, a przecież w codziennym życiu też trzeba ciężko pracować i walczyć o swoje. Wiem, że łatwiej będzie mi przejść przez kryzysowe etapy. Pamiętam w szkole, jak moi rówieśnicy przejmowali się każdym niepowodzeniem, a dla mnie jakaś jedynka była tylko kolejną przeszkodą do pokonania.

Sport wiele pani dał, a co zabrał?
Kolarstwem żyję 24 godziny na dobę. Ludzie spoza sportu powiedzieliby, że nie mam czasu na imprezy czy inne zainteresowania. Odpowiem tak: mam tyle wspaniałych wspomnień, byłam w tylu pięknych miejscach, że trudno mi czegokolwiek żałować. Otrzymałam od sportu bardzo dużo.

Nie chciała pani ruszyć w ślady Katarzyny Niewiadomej i spróbować sił w dużej zawodowej grupie we Francji lub Holandii?
Pewnie, że myślałam. Jestem jednak trochę starsza od Kasi i kiedyś nie było tak łatwo wyjechać. Teraz jest zupełnie inny dostęp do światowego kolarstwa. Toruński Pacific jest na takim poziomie, że w niczym nie odbiegamy od zawodowych zespołów w Europie. Ważna kwestią jest także to, że godzimy w Toruniu kolarstwo szosowe z torowym.

Wkrótce igrzyska olimpijskie w Tokio. Trudno sobie wyobrazić, że może tam zabraknąć dwukrotnej mistrzyni Polski.
Bardzo chciałabym jechać na igrzyska, ale to już nie zależy od mnie. W kolarstwie kwalifikacje nie są imienne i w tym momencie muszę czekać na decyzje trenera kadry. Czy będę żałować, jeśli nie dostanę powołania? Powiem tak: przyjmę to, co Bóg mi da.

Tokio Flesz

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie