Królowa kryminałów w Toruniu: - Czytelnictwo upada? Porozmawiajmy o cenach książek

Dwór Artusa
- Polskie kryminały są naprawdę wysokiej jakości - mówiła w Toruniu Katarzyna Bonda, autorka "Pochłaniacza"
- Polskie kryminały są naprawdę wysokiej jakości - mówiła w Toruniu Katarzyna Bonda, autorka "Pochłaniacza" Dwór Artusa
- Badania pokazują, że czytamy coraz mniej - prowokował pisarkę Robert Małecki. - Nieprawda - kontrowała Katarzyna Bonda. - Czytamy, ale nie kupujemy, bo nas nie stać.

Katarzyna Bonda gościła w Dworze Artusa z okazji XX Toruńskiego Festiwalu Książki.

Jej "Pochłaniacz" w ciągu kilku tygodni trafił na listy bestsellerów w księgarniach, a sama autorka została obwołana "królową polskich kryminałów". Jaka jest jej recepta na sukces? O tym, co się na niego składa, opowiadała w niedzielę wieczorem podczas spotkania autorskiego.

Zdaniem Katarzyny Bondy punktem wyjścia powinien być szacunek dla czytelnika. - To dla niego przecież piszę - przypomina autorka. - Moim zadaniem jest zapewnić mu dobry czas, zapewnić rozrywkę, zabrać w podróż, której nie będzie chciał przerwać. Jeśli czytelnikowi się moja książka nie spodoba, trudno - muszę to wziąć na klatę i przyjąć do wiadomości. Bo pisarz może być ekscentrykiem, ale musi mieć szacunek dla czytelnika.

Czytaj także: Akcja Pomorskiej "Kryminalne lato": Dobry kryminał wbije cię w fotel

Niezbędny jest też dobry warsztat. A o jego naukę, zdaniem Katarzyny Bondy, niełatwo. - Gdy napisałam swoją pierwszą książkę, chciałam się szkolić, ale nie było gdzie - wspomina. - Uczyłam się za granicą, potem w łódzkiej filmówce. Założyłam "Maszynę do pisania", żeby młodzi pisarze mieli gdzie doskonalić swoje umiejętności. Chodzenie na wykłady nie wystarczy. Trzeba usiąść, napisać tekst, znaleźć w nim błędy, poprawić. Najpierw jest się rzemieślnikiem, później artystą, zawsze w tej kolejności.

Ludzie chcą czytać! Ale nie mają za co

Podczas spotkania rozmawiano też sporo o polskim rynku wydawniczym. - Książki trafiają do dyskontów, co wzbudza oburzenie części środowiska - zauważył prowadzący spotkanie Robert Małecki.

- Tak, zgodziłam się, żeby moją książkę można było kupić w Biedronce po 14 zł i się tego nie wstydzę. Zrezygnowałam przy tym z lwiej części mojego honorarium - przyznała autorka. - Dzięki temu "Pochłaniacz" dotarł do czytelników, którzy chcieli go przeczytać, ale nie mieli pieniędzy, by kupić książkę za 40 zł. Sama zresztą kupiłam tak kilka swoich własnych książek - bo były tanie.

Dyskusja o polskim rynku książki była długa. - Książki otwierają horyzonty, sprawiają, że patrzymy na świat inaczej, mogą nawet leczyć - przekonywała Katarzyna Bonda. - Ale jest pewien warunek: czytelnik najpierw musi tę książkę dostać. Lamentujemy, że rynek czytelniczy upada, ale ja w to nie wierzę. Ludzie chcą czytać, ale nie mają pieniędzy, by kupować. Kwitnie więc drugi obieg: czytelnicy pożyczają sobie książki, dzielą się ebookami. W Gdańsku podeszła do mnie czytelniczka, przyznała, że czytała wszystkie moje książki poza "Pochłaniaczem", który wprawdzie jest w bibliotece, ale jest do niego kolejka. Ona w tej kolejce czeka, jest osiemdziesiąta trzecia na liście. Dla mnie to dowód na to, że problemem nie jest niechęć do czytania, ale cena książek.

Miłośników prozy Katarzyny Bondy ucieszy więc pewnie wiadomość, że w przyszłym roku jej kryminały ukażą się w formie wydań kieszonkowych - tańszych od standardowych książek. Autorka zdradziła też kilka szczegółów dotyczących "Okularnika" - kolejnej części tetralogii o profilerce Saszy Załuskiej. - To będzie mocna historia, która w pewien sposób dotknęła także moją rodzinę - zdradza pisarka.

Polska kryminałem stoi?

Czy polskie kryminały mają szansę na przebicie się na międzynarodowym rynku, tak jak udało się to Skandynawom? Zdaniem pisarki problem nie leży w samych książkach. - >b?Polskie kryminały są na wysokim poziomie, nie mamy się czego wstydzić - ocenia Bonda. - Ale problemem jest język: przeciętny Brytyjczyk czy Niemiec nie czyta po polsku. A tłumaczenia naszej literatury kryminalnej zwykle nie są dofinansowywane, tak jak ma to miejsce w krajach skandynawskich. Brakuje też prężnych agentów działających na zagranicznych rynkach wydawniczych, ale myślę, że za jakieś pięć lat to się zmieni.

Dziś (25.11) o godz. 19 o swoich książkach opowie Janusz Rudnicki, laureat Literackiej Nagrody Miast Partnerskich Torunia i Getyngi im. S. B. Lindego, a w czwartek o tej samej godzinie - Ignacy Karpowicz, autor "Sońki" czy "Ości".

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie