Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Krystyna Czarnota z Rojewa haftuje i gotuje jak artystka. Siłę czerpie z zaczarowanego ogrodu!

Agnieszka Domka-Rybka
Agnieszka Domka-Rybka
W zadbanym ogrodzie u pani Krystyny kłaniają się na lekkim wietrze np. jeżyny, aronia, katalpa czy hortensje pinky winky.
W zadbanym ogrodzie u pani Krystyny kłaniają się na lekkim wietrze np. jeżyny, aronia, katalpa czy hortensje pinky winky. Agnieszka Domka-Rybka
- Urodziłam się chyba z igłą w ręku. Każdy dzień bez haftowania jest stracony. Choćby jeden kwiatuszek, ale muszę znaleźć czas. Tak bardzo mnie to kręci! - mówi Krystyna Czarnota, twórczyni ludowa z Rojewa.

Spis treści

Haftuje profesjonalnie jako twórczyni ludowa - po kujawsku! To największa pasja, a ponadto ma zjawiskowy ogród, a w nim różne cuda natury. Mogłaby też dawać lekcje gospodarności. Chodzi na małe zakupy, bo sama piecze chleby, pyszne ciasta, robi twaróg, masło, makarony, kluchy, setki zapraw. W jej zagrodzie biegają szczęśliwe kury.

- Jeśli coś mnie w ogóle ogranicza, to tylko PESEL - żartuje Krystyna Czarnota z Rojewa w powiecie inowrocławskim.

Zamieszkała na Kujawach, gdy miała 14 lat

- Kiedy przyjechałam na Kujawy z Podgórza na Podkarpaciu miałam 14 lat, był 1964 rok - wspomina pani Krystyna. - Tam się bardzo ciężko żyło, ojciec jeździł za Przemyśl do pracy, wracał tylko raz w tygodniu. Mieliśmy daleko do autobusu. Pewnego dnia przyszedł sąsiad i powiedział, że wyprowadza się na Kujawy, a tata pomyślał, że może my również wyjedziemy. Pojechał do Rojewa i bardzo jemu się spodobało. Razem z siostrą złożyli się tutaj na gospodarstwo, bo - jak na tamte czasy - kosztowało krocie, aż 250 000 złotych! Jechaliśmy do Inowrocławia pociągiem, zupełnie takim, jak w „Samych swoich”, czyli nasza rodzina i zwierzaki. Potem, w nocy, szliśmy pieszo z dworca PKP do Rojewa, prawie 10 kilometrów. Tylko babcia, ze względu na wiek, siedziała na wozie. Normalnie, jak Pawlaki z filmu!

Kobieta opowiada, że dopiero na drugi dzień rano zobaczyła, jak naprawdę wygląda Rojewo: - Mama kazała, byśmy z bratem, Józkiem, poszli do wsi po chleb. Idziemy, a tu takie nudne równiny, a tam, gdzie wcześniej mieszkaliśmy były piękne górki, pagórki. Płakaliśmy oboje z bratem z rozpaczy! Trudno nam było się przyzwyczaić, ale z czasem było tylko coraz lepiej.

Kiedyś realne kursy, dziś internet i - pach - wszystko podane jak na tacy!

Była wówczas już po pierwszych próbach kontaktu z igłą, choć - jak mówi - z igłą w ręku chyba się urodziła, a już na pewno od początku idealnie jej leżała między palcami: - Szybko zaczęłam uczyć się szyć i kroić, bo takie to były lata, że trzeba było prędko pracować. Skończyłam roczny kurs przysposobienia zawodowego w Inowrocławiu, zdobyłam odpowiednie świadectwo, no i zachwyciłam się haftami.

Krystyna Czarnota wyszywa od kilkudziesięciu lat. po Kujawsku od 1985 roku, a od 2007 roku jest twórczynią ludową.
Krystyna Czarnota wyszywa od kilkudziesięciu lat. po Kujawsku od 1985 roku, a od 2007 roku jest twórczynią ludową.
Agnieszka Domka-Rybka

W Rojewie takie kursy organizowała wtedy przewodnicząca KGW, śp. Zofia Borowska, a ponadto uczyła również pieczenia, gotowania, garmażerki.

- Kiedyś to były realne kursy, a teraz macie internet i pach, pach wszystko podane jak na tacy - śmieje się pani Krystyna.

Opowiada, że jej hafty nie od razu były kujawskie, a kaszubskie, ponieważ ścieg rodem z Kujaw zaginął, a panie, jeśli jeszcze tak wyszywały - to tylko stroje do trumny.

Mieszkanka Rojewa pokazuje stare, biało - czarne zdjęcia ze swoimi pierwszymi pracami i przypomina, że gdzieś w gazecie, może nawet i w „Pomorskiej”, przeczytała po latach o Marii Patyk. Odwiedzała ona różne miejsca, muzea i prywatne osoby w poszukiwaniu wzorów kujawskich.

- To dzięki pani Marii znów zaczęło się coś lokalnie dziać wokół haftu. Zrobiła wystawę, na której pojawił się mój niebieski fartuszek z białym wyszyciem. Kolory haftu z Kujaw Zachodnich to haber, mak i biel. Biel oznacza czystość, no i kojarzy się z solą w Inowrocławiu. Ścieg stąd jest bardzo bogaty we wzory.

  • Dziś można powiedzieć, że pani Czarnota (dla znajomych Czarnotowa), haftuje od kilkudziesięciu lat - od 1985 roku,
  • po specjalnym kursie, oficjalnie po kujawsku,
  • a od 2007 jako twórczyni ludowa z legitymacją członka Stowarzyszenia Twórców Ludowych.
  • Ma na swoim koncie m.in. prowadzenie wielu lokalnych kursów wyszywania.
  • Jej prace były pokazywane na licznych wystawach w Polsce i za granicą, np. w Niemczech. Ozdabiały ołtarze, rozchodziły się po świecie też jako prezenty, pojechały m.in. do Francji czy Kanady.

Twórczyni zdradza, że nigdy nie zapomni zestawu śniadaniowego, który wyhaftowała dla prymasa Józefa Glempa: - Była to jedna serwetka 40 na 60 cm i sześć mniejszych 20 na 30 centymetrów. Jaśniuteńkie, niebieskie, w kościelnych kolorach!

Będąc w domu pani Krystyny poprosiłam, żeby pokazała kilka swoich prac, a ona dosłownie w kilka minut przygotowała domową wystawę haftu kujawskiego.
Będąc w domu pani Krystyny poprosiłam, żeby pokazała kilka swoich prac, a ona dosłownie w kilka minut przygotowała domową wystawę haftu kujawskiego.
Agnieszka Domka-Rybka

Szanuje strój ludowy, bo „jest jak mundur”

Ma ogromny szacunek dla stroju ludowego. - Dla mnie jest jak mundur i uważam za zaszczyt, że mogę go nosić. Cieszę się, że te stroje wracają dziś do łask. Zaś każdy dzień bez wyszywania uważam za stracony, choćby na jeden kwiatuszek, ale muszę znaleźć czas, kręci mnie to! - tak Krystyna Czarnota próbuje podsumować ten wątek naszej rozmowy, ale po chwili oddycha ciężko i dodaje: - Jedyne, co mnie boli to, że twórcom ludowym nie należą się żadne dodatki. Czujemy się niedowartościowani, a wiele osób jedna dostaje różne dodatki.Kiedyś były emerytury twórcze, ale w latach 80. ubiegłego wieku zostały zlikwidowane i już nikt ich nie przywrócił. Przykro, bo jednak kultywujemy polską kulturę i tradycję. Całym sercem! Zresztą, od pandemii nawet nie odbywają się spotkania twórców ludowych z całej Polski, a wcześniej były co roku w domu kultury w Żninie. Żal! Na szczęście, od października, po wakacjach, wracają zjazdy twórców z Kujaw Zachodnich w Kobylnikach.

  • Kwestię finansową sprawdziliśmy w ZUS i informacjach Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. ZUS potwierdza, że posiadanie legitymacji STL nie uprawnia do dodatku do emerytury. MKiDN proponuje zaś tylko jednorazową pomoc socjalną - 3 tys. zł - dla artystów i twórców, którzy znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji.

Jakby zaczarowany ten ogród

Haft to największa, ale nie jedyna pasja pani Krystyny, bo to również wielki ogród, w którym jest sporo pracy - bardzo pomaga mąż, pan Jan! - ale każda roślina tutaj ma swoją historię. Słyszymy, że rośnie np. kiwi. Że wcześniej były dwa gatunki, para, ona i on: - Jednak on się bardzo rozrósł i ona przestała owocować, a zaczęła usychać. Poprosiłam męża i ściął ją u korzenia. Niedawno patrzę, a wpuszcza nowe pędy, czyli będą nowe dzieciaczki - cieszy się pani Krysia.

Pokazuje na winogrono: Brat, Andrzej, chciał pozbyć się krzewu. Myślał, że już nic z niego nie będzie. Szkoda mi było, więc wzięłam i tak dbałam (winogrono podlewa się wodą z krwią, np. po płukaniu mięsa), że przyjęło się, pięknie wyrosło. Brat nie mógł uwierzyć!

Obok ruszają się delikatnie na wietrze aronia i katalpa, ta ostatnia rośnie niespotykanie wysoko. Ma kwiaty pachnące podobne do akacji, ale większe. W ogrodzie u Czarnotów są jeszcze m.in. hortensja pinky winky, jeżyny, maliny, orzechy, cukinie, dynie, liczne zioła, jak mięta, tymianek, macierzanka, lubczyk czy wieloletnia cebulka, rozmaite odmiany pomidorów i... długo by jeszcze wymieniać.

- Byłoby tego więcej, ale jesteśmy z mężem coraz starsi i zdrowie nie pozwala nam już na zbyt szalone ogrodnictwo. PESEL nie zna litości i z tego powodu muszę także ograniczyć występy w rojewskim zespole „Nasze Kujawy” - ubolewa kobieta.

Pani Krystyna na zakupach: to głównie worki mąki i mleko od rolnika

Kuchnia to wciąż jej królestwo: - Moje zakupy są skromne, to głównie kilka worków mąki rocznie od młynarza i mleko prosto od krowy, jajka mam od swoich kurek. Resztę robię sama - chleby, ciasta, makaron, masło, twaróg i nawet serwatkę mam. Uwielbiam kiszonki z ogrodowych zbiorów. Polecam zakwaszasz do czarniny z mirabelek zaprawionych bez cukru z odrobiną octu.

Kobieta - orkiestra z Rojewa raczej nie spocznie na laurach: - Ja po prostu nie umiem się nudzić - wyznaje z uśmiechem i sięga po igłę.

od 7 lat
Wideo

iPolitycznie - Przemysław Czarnek

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska