Kto popełnił te zbrodnie? Sprawcy tajemniczych zabójstw w regionie wciąż są na wolności!

Maciej Czerniak, [email protected], tel. 52 326 31 41
O tym, że nawet po latach można ustalić i skazać zabójcę świadczy historia Przemysława K., mieszkańca Inowrocławia. W ubiegłym roku Sąd Okręgowy w Bydgoszczy skazał go na 15 lat więzienia za zabójstwo 17-letniej Sylwii Cz. Morderstwo miało miejsce w 1997 roku. Ciało dziewczyny znaleziono dopiero po piętnastu latach.
O tym, że nawet po latach można ustalić i skazać zabójcę świadczy historia Przemysława K., mieszkańca Inowrocławia. W ubiegłym roku Sąd Okręgowy w Bydgoszczy skazał go na 15 lat więzienia za zabójstwo 17-letniej Sylwii Cz. Morderstwo miało miejsce w 1997 roku. Ciało dziewczyny znaleziono dopiero po piętnastu latach. Paweł Skraba / Archiwum GP
To nasze regionalne archiwum X. W aktach prokuratorów w naszym regionie zalegają sprawy 53 tajemniczych zabójstw. Najstarsze umorzone śledztwa sięgają lat 80. Teraz od nowa dowody w tych sprawach zbadają analitycy.

Zbrodnie dokonywane ze szczególnym okrucieństwem, a ich sprawcami byli zabójcy, których do tej pory nie zatrzymano. Z takimi sprawami zmierzą się analitycy kryminalistyki, którzy od nowa przeczytają tysiące stron akt ze śledztw prowadzonych na Kujawach i Pomorzu.

Morderstwa w szufladach

To założenia pierwszego tak dużego w projektu, z którym wystąpiła Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku. - W toku każdego ze śledztw przeprowadzono specjalistyczne oględziny miejsc zdarzenia, zabezpieczono liczne ślady kryminalistyczne, uzyskano opinie biegłych i wykonano wiele przesłuchań świadków - mówi śledczy Mariusz Marciniak, rzecznik gdańskiej PA. - Uzyskane przed laty dowody nie pozwoliły jednak na ustalenie sprawców tych przestępstw.

Prokurator dodaje, że nie chodzi tu o automatyczne wznowienie dawno umorzonych dochodzeń, a tylko o to, by analitycy na chłodno przeanalizowali dokumenty. - W przypadku, gdy uda się dostrzec jakieś uchybienia w przeprowadzonych śledztwach, gdy analityk dostrzeże jakiś niezbadany wątek, zostaną przeprowadzone dodatkowe dowody - tłumaczy Marciniak i mówi, że prokuratorzy liczą na nowe "odkrywcze ustalenia".

Zbadane zostaną sprawy z całego obszaru podległego gdańskiej prokuraturze (dochodzenia, które prowadzili śledczy z Trójmiasta, Bydgoszczy, Torunia, Włocławka, Słupska i Elbląga). A jest ich razem 218.

W samym tylko Kujawsko-Pomorskiem chodzi o 53 tajemnicze morderstwa, które zostały dokonane w ostatnich 30 latach.

Sprawcy wciąż wolni

Jedną z takich spraw jest zagadka śmierci prostytutki i jej klienta, których ciała znaleziono w 2009 roku przy obwodnicy Bydgoszczy w rejonie Stryszka. Śledztwo zostało umorzone po dwóch latach z powodu niewykrycia sprawcy.

Przeczytaj również: W lesie pod Bydgoszczą zamordował prostytutkę i jej klienta. Wciąż jest wolny. Już niedługo?

- W tym przypadku jestem przekonany, że ostatnie ustalenia policji pozostają wciąż aktualne - zaznacza prok. Jan Bednarek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy. - W odniesieniu do innych spraw sprzed wielu lat, to postępowanie stosunkowo świeże - dodaje śledczy.

Wśród dochodzeń, które utkwiły w martwym punkcie jest też to dotyczące zabójstwa, które miało miejsce w 1999 roku. Został wtedy zastrzelony portier zatrudniony w hurtowni przy ulicy Hetmańskiej w Bydgoszczy. Sprawca do tej pory jest na wolności.

Bydgoszczanie pewnie pamiętają również głośne zabójstwo 20-letniej Joanny S. w mieszkaniu przy ulicy Żmudzkiej. Na ciele kobiety było wiele ran kłutych, które sprawca najprawdopodobniej zadał nożem.

Porachunki z bombą?

Jesienią 1998 roku policjanci przyjechali do gospodarstwa w Strzelcach Górnych. Mieszkała tam samotna Helena S. Jej zwłoki kryminalni znaleźli w studni na podwórzu przed domem. Biegli stwierdzili, że śmierć kobiety nie była wynikiem wypadku. Choć śledczy brali pod uwagę kilka tropów, nikomu do tej pory nie udało się postawić zarzutu zabójstwa.

Przeczytaj również: Tragedia w Ciechocinie! W studni znaleziono dwa ciała

Rok wcześniej w lesie w miejscowości Strzyżawa znaleziono noworodka. Jego ciało ktoś ukrył w... pniu drzewa.

W 1999 roku w Jaroszewie pod Żninem jeden z mieszkańców zauważył w domu podejrzany ładunek. - Urządzenie zamontowane pod oknem przypominało rurę wypełnioną jakimiś przewodami - mówi jeden ze śledczych. Gospodarz poprosił o pomoc swojego znajomego, byłego policjanta. Mężczyźni wynieśli ładunek nad pobliskie jezioro, gdzie bomba eksplodowała. Zginął Jerzy R., były funkcjonariusz policji. W tej sprawie tropy wiodły na wschód Polski. Prokuratura brała pod uwagę wątek rodzinnych porachunków.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie