Ktoś groził śmiercią Sikorskiemu. To nie pierwszy taki przypadek w Kujawsko-Pomorskiem

Maciej Czerniak
Maciej Czerniak
Europoseł nie zamierza pozostawić sprawy samej sobie. Mówi, że ufa, iż policja szybko ustali autora anonimu, ale sam również wyznaczył nagrodę za informacje pozwalające ustalić, kto groził u śmiercią
Europoseł nie zamierza pozostawić sprawy samej sobie. Mówi, że ufa, iż policja szybko ustali autora anonimu, ale sam również wyznaczył nagrodę za informacje pozwalające ustalić, kto groził u śmiercią Biuro Poselskie Radosława Sikorskiego
Europoseł zgłosił sprawę policji. Wyznaczył też nagrodę za pomoc w ustaleniu autora anonimu. Wcześniej grożono prezydentom Bruskiemu i Zaleskiemu.

Zobacz wideo: Pół tysiąca przeszczepień szpiku u dzieci w szpitalu Jurasza w Bydgoszczy

Były szef MON i MSZ mówi, że anonim otrzymał kilka dni temu. Zdjęcia pisma opublikował na swoich profilach na Facebooku i Twitterze.

"Pamiętaj s...e, jak nie przestaniesz ujadać na Polskę, to już żegnaj się z (padają imiona synów), bo ty k..., ty zmoro (pisownia oryginalna, red.) zginiesz, jak Aldo Moro." To nawiązanie do uprowadzonego i zamordowanego w 1978 roku włoskiego premiera znalazło się na drugiej stronie anonimu. Zaraz potem autor życzy, by odbiorca pisma wsiadł do samolotu, który nigdy nie wyląduje.

To Cię może też zainteresować

List zaczyna się za to słowami: "Sikorski, ty skór...nie (pisownia oryginalna, red.)! Nie masz prawa mówić o sobie, że jesteś Polakiem! Ty gnoju zapomniałeś, że Hitler wiedział co robi..." Następują potem agresywne antysemickie słowa formułowane również pod adresem żony ministra. W dalszej części listu polityk jest nazywany "szmatą" i "mniej niż zero".

- Zadeklarowałem, że przekażę 1000 zł za informację, która pozwoli ustalić personalia autora listu, który do mnie dotarł. Inne osoby już również zapewniły, że dorzucą się do tej nagrody. Ona już chyba urosła do 3 tys. zł - mówi Radosław Sikorski, europoseł, były szef MON i MSZ. - Przemoc polityczna ze strony niezrównoważonych ludzi dotknęła już obie strony. Mieliśmy przecież historię z atakiem na pracownika biura PiS-u w Łodzi, potem zginął pan prezydent Adamowicz. Uznałem więc, że trzeba poinformować policję, że to jest chyba - choć to nigdy nie wiadomo - osoba starsza. To ktoś poddany działaniu nienawistnej propagandy w reżimowych mediach.

10 kwietnia ktoś zniszczył drogowskazy wskazujące kierunek do posiadłości Sikorskiego i jego żony Anne Applebaum w Chobielinie i namalował obraźliwe slogany na bramie. - To data znacząca, więc uznaję to za chuligaństwo na tle politycznym - mówi Sikorski. - Co jest mową nienawiści, a co ostrą polemiką, to jest oczywiście kwestia opinii. Natomiast kwestią opinii nie są groźby karalne. Wtedy, gdy epatujemy antysemityzmem czy grozimy komuś śmiercią, wkracza już nie rada etyki mediów, tylko powinien wkraczać prokurator.

Bydgoska prokuratura nadzoruje tymczasem postępowanie w sprawie gróźb karalnych, które otrzymał w lipcu prezydent Rafał Bruski. W mailu, który trafił do jego skrzynki, znalazły się słowa "ŻYDZIE... Zadźgam cię jak Adamowicza... Poderżnę ci ten głupi łeb..."

O podobnych sytuacjach mówił niedawno podczas specjalnie zwołanej konferencji: - Nienawiść wśród ludzi jest coraz większa, dotyka ona także samorządowców. Prokuratura drugi raz umorzyła postępowanie w sprawie aktów zgonów prezydentów miast, które Młodzież Wszechpolska umieściła w internecie i siała nienawiść. To jest działanie, które dotyczyło także mnie i dziesięciu innych prezydentów. Oczywiście nie zgadzam się z takim rozstrzygnięciem i złożyłem kolejny raz zażalenie przeciwko temu umorzeniu.

Prezydent przytoczył również cytaty z maili, które otrzymuje. Mówił, że pochodzą one od osób, o których "prokuratura wie, które zna z imienia i nazwiska": - Niestety tego typu zachowania również są przez prokuraturę umarzane.

W ostatnim czasie grożono również Michałowi Zaleskiemu, prezydentowi Torunia.

Sformułowanie "mowa nienawiści" jest odmieniane ostatnio przez wszystkie przypadki. A szczególnie prawa strona sceny politycznej nie może zapomnieć Radkowi Sikorskiemu słynnej, użytej przez niego metafory o "dorżnięciu watahy", którą Sikorski posłużył się w odniesieniu do polityków PiS w 2007 roku: "Jeszcze jedna bitwa, dorżniemy watahy. Donku, panie marszałku, liczymy na pana" – powiedział wtedy Sikorski, będący szefem MON, podczas zjazdu Platformy Obywatelskiej.

- To jest wałkowane od 14 lat. To było literackie zapożyczenie nie skierowane przeciwko nikomu. A tym samym, którzy o tym przypominają, "zdradzieckie mordy" Kaczyńskiego nie przeszkadzają - komentuje europoseł. I dodaje w kontekście gróźb, które otrzymał niedawno. - Wierzę, że sprawca zostanie zidentyfikowany. To dość charakterystyczne pismo. Może ktoś je rozpozna.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

y
youtu.be/eiDiKwbGfIY
Swoje Odbijemy Andrea : ) : ) : ) : )
Dodaj ogłoszenie