Łatanie dziur w bydgoskich ulicach może się odbyć kosztem budowy dróg gruntowych [wideo]

Bogdan DondajewskI, [email protected]
Kujawska to jedna z głównych ulic miasta, a wygląda jakby żywcem wyjęta z filmów Barei
Kujawska to jedna z głównych ulic miasta, a wygląda jakby żywcem wyjęta z filmów Barei Andrzej Muszyński
Udostępnij:
Według stanu na wczoraj łatanie wszystkich dziur w mieście potrwa 96 dni. Operację zlecił już prezydent miasta. Niestety, roboty ruszą najwcześniej za kilka tygodni, ale najpierw trzeba na nie jeszcze znaleźć dodatkowe 8,5 mln złotych.

- 3,2 mln m kwadratowych wynosi powierzchnia utwardzonych ulic;

- 52 tys. m kwadratowych to łączna powierzchnia dziur;

- 13,1 tys. ton masy bitumicznej potrzeba do ich załatania.

Po ostrej reprymendzie od Rafała Bruskiego szef bydgoskich drogowców w końcu posypał głowę popiołem i opracował plan ratowania miejskich ulic. Zająć się tym mają wyspecjalizowane przedsiębiorstwa, posiadające maszyny do układania tzw. ciepłej mieszanki asfaltu.

- Sami obecnie pracujemy z zimną mieszanką, ale przypomina to syzyfową pracę - przyznaje Jan Siuda, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej. - Nie gwarantuje ona trwałości łat. Zwykle po kilku tygodniach trzeba je poprawiać, a na pracę z ciepłą mieszanką zwyczajnie nie mamy sprzętu - wyjaśnia.

Czytaj też:

Wpadłeś w dziurę? Uszkodziłeś samochód? Możesz ubiegać się o odszkodowanie.

Według jego wyliczeń w Bydgoszczy jest 3,2 mln metrów kwadratowych ulic z asfaltową nawierzchnią z czego 52 tysiące to powierzchnia samych dziur. Oznacza to, że już 1,5 procenta naszych ulic nadaje się do generalnego remontu, ale liczba ta rośnie z dnia na dzień. Tymczasem w samej okolicy miasta jest osiem brygad, które na zlecenie drogowców mogłyby zająć się łataniem. Jeśli wezmą udział w przetargu i podejmą się zadania, to przy dwuzmianowym trybie pracy całość zajmie im 96 dni. - Jedna ekipa jest w stanie załatać 70 metry kwadratowe w ciągu doby. Większej wydajności nie da się osiągnąć - wyjaśnia Siuda.

Z kolejnych wyliczeń wynika, że na wszystkie łaty potrzeba łącznie ponad 13 tysięcy ton masy bitumicznej za grubo ponad 8,5 miliona złotych. I tu pojawia się problem, bo w projekcie budżetu na 2011 rok były już prezydent Konstanty Dombrowicz przyznał drogowcom na remonty cząstkowe ledwie 1,6 miliona złotych.

W środę w ratuszu szef drogowców spotka się z prezydentem, któremu zaproponuje przesuniecie brakującej kwoty w budżecie ze środków (30 milionów złotych) planowanych na budowę dróg osiedlowych. - Mamy świadomość, że taki ruch spowoduje zmniejszenie liczby utwardzonych gruntówek, ale też sygnały od mieszkańców osiedli popierających taką decyzję - mówi Krzysztof Kosiedowski, rzecznik prasowy ZDMiKP.

Drogowcy zgodnie dodają, że jeśli uda się załatwić fundusze, to program naprawczy ulic ruszy najwcześniej za kilka tygodni, czyli po zakończeniu procedur przetargowych. Choć harmonogramu prac jeszcze nie ma, to już wiadomo, że rozpoczną się one w centrum miasta, skąd brygady będą się rozjeżdżać po osiedlach.

- Plan jest dobry, ale to przecież prace doraźne. Tymczasem warto się zastanowić nad jakością robót i materiałów używanych przy budowie ulic. Jeśli w tej sprawie nic się nie zmieni, to za rok, dwa trzeba będzie opracować podobny plan - zapytaliśmy dyrektora Siudę.

W odpowiedzi usłyszeliśmy jednak, że z tym może być problem. Szef drogowców najpierw uznał bowiem, że nowe nawierzchnie powinny wytrzymywać średnio 10 lat, ale ich jakość nie zależy już od drogowców. Jego zdaniem nie da się poprawić "dobrych" specyfikacji przetargowych, ani wydłużyć okresu gwarancyjnego zleconych robót. Natomiast winą za powstawanie dziur obarczył kolejno: wodociągowców, wykonawców robót, obowiązujące przepisy, a na końcu nawet samych kierowców i narzekających wciąż dziennikarzy.

O komentarz tych słów poprosiliśmy wczoraj prezydenta Rafała Bruskiego. Jego odpowiedź znajdziecie Państwo w jutrzejszym wydaniu "Pomorskiej".

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
pr
primo - biednych nie stać na łatanie dziur - drogi powinny być z 2-3 krotnie grubszym i odporniejszym asfaltem (oczywiście najpierw należy przeprowadzić przepusty i utwardzić grunt)
secundo - niesamowite pieniądze poszły na...odśnieżanie asfaltu i posypywanie sola...a chodniki każdy miał w d****! dlaczego straż miejska nie respektowała nakazu prawnego oczyszczania chodników?! czemu pieszych traktuje się jak zwierzęta - przejście z zakupami czy z wózkiem wymagało niemałych umiejętności i siły!
mam nadzieję, że obecny prezydent (jako rodowity bydgoszczanin) zacznie chodzić pieszo i zauważy nie tylko dziury w chodnikach i brak podjazdów przy jezdni, ale zimą skupi się także na udrożnianiu trakcji pieszej i wymaganiu tego od właścicieli budynków/gruntów!
p
picarat syfooq
Z moich obliczeń wychodzi, że każda dziura musi mieć ok 10 cm głębokości. Jestem ciekaw jak to zostało obliczone???
b
byrt
Kilka tygodni... Ile dokładnie 2 czy 9?
j
john
Od kiedy drogi gruntowe trzeba budować??
Kilka osób przejedzie samochodem po polu i droga gruntowa jest zrobiona.

A formalnie wystarczy w MPZP uwzględnić, że na tym terenie ma być droga i czekać aż właściciel podzieli nieruchomość i z automatu odda na rzecz gminy. Bądź wywłaszczyć. Ale to nie ma nic wspólnego z budową.

Pewnie chodziło o budowę ulic osiedlowych.
Dodaj ogłoszenie