Lato, Pieczyska, śpiew i..., balet

Adam Lewandowski
Dekoracją są żaglówki za sceną i zachodzące słońce...
Dekoracją są żaglówki za sceną i zachodzące słońce... Maja Stankiewicz
Aż trudno uwierzyć, że impreza, na którą zjeżdżają tłumy, tyle zawdzięcza złamanej nodze Waldemara Matuszaka...

- To była końcówka zimy - opowiada. - Po trzech tygodniach spędzonych w łóżku z gipsem kolega wywiózł mnie w inny świat - na plażę w Pieczyskach. Przypadek sprawił, że spotkałem nam na spacerze Ryszarda Smędę z żoną. Podziwialiśmy uroki tych naszych Pieczysk. I wtedy powiedziałem: panie Ryszardzie, bo nie znaliśmy się wtedy bliżej, tu powinna rozbrzmiewać muzyka operowa...
I to tam, na tym spacerze narodził się wspólny pomysł organizowania koncertów na plaży. Pan Waldemar zajął się stroną techniczną i finansową przedsięwzięcia (firma jego i brata sponsorowała pierwsze koncerty). Panu Ryszardowi przypadła rola dyrektora artystycznego. Wspólnie ustalili, że każdego roku będą dwa koncerty - w pierwszy piątek lipca i pierwszy piątek sierpnia...
Na pierwszym- to był recital Ryszarda Smędy - przyszło nie więcej niż setka osób, na drugi ze dwieście. W następnych latach pan Ryszard zapraszał już na każdy koncert swych przyjaciół - po co najmniej dwóch artystów operowych.
Impreza na plaży w Pieczyskach z roku na rok zyskiwała zagorzałych bywalców. Najpierw tylko na barce, potem scenę zaaranżowano na statku "Zgłowięda", a potem - ze względów bezpieczeństwa, bo przychodziły już tłumy i groziło zatopieniem pływającej platformy - na plaży. - To idealne miejsce, bo pochyłość brzegu jest naturalnym amfiteatrem, a żaglówki za sceną najcudowniejszą dekoracją - mówi Matuszak.
- Nie zawsze dopisała nam pogoda - wspomina Ryszard Smęda. - Od samego początku jest z nami człowiek - orkiestra, czyli Bogdan Ciesielski. W czasie jednego z koncertów było okropnie zimno i wiał porywisty wiatr. Zdmuchnął Bogdanowi z klawiatury nuty do wody. I Bogdan grał już tylko z pamięci, jak zawsze cudownie...
Dziś w Pieczyskach "Ryszard Smęda zaprasza" już po raz piętnasty. Od siódmego koncertu występuje wraz z nim Dominika Matuszak. Najpierw - jako piętnastolatka - w roli asystentki Mistrza - a teraz już - jak mówi pan Ryszard - uznanej konferansjerki. (W tym roku prowadziła m.in. koncerty "Chopin przyjechał")
Dziś o godzinie 21,30 na plaży w Pieczyskach gwiazdą wieczoru będzie znany nie tylko w Polsce baryton Rafał Songan z Teatru Wielkiego w Poznaniu oraz Julia Iwaszkiewicz - sopran z Opery Bałtyckiej w Gdańsku i Teatru Muzycznego w Lublinie. Oczywiście śpiewać też będzie Ryszard Smęda. Oprawę muzyczną zapewni - jak zawsze - Bogdan Ciesielski.
Będzie też balet - po raz pierwszy w historii tej imprezy. Wystąpią solistka Opery Nova Marta Kowalczyk oraz pierwszy solista tej bydgoskiej sceny - Piotr Kobierzyński. Będą tańce latynoamerykańskie oraz słynne "Tango Jalusie"...
Kolejny koncert - XVI - w piątek 6 sierpnia o godz. 21. Ryszard Smęda zaprosił swych kolejnych przyjaciół, bo rzadko zdarza się, by artysta występował w Pieczyskach po raz drugi. Wystąpią - Małgorzata Długosz, sopran z Teatru Muzycznego w Gliwicach, Tomasz Jedz z teatru Roma w Warszawie oraz - zapowiada już pan Ryszard - bydgoska pieśniarka Barbara Kalinowska.
Tylko życzyć pogody...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie