Ludzie pytają: narośl na drzewie czy cudowny wizerunek?

Roman Laudański
Ci, którzy wierzą, że na drzewie pojawił się wizerunek Matki Boskiej, stawiają pod nim kwiaty i znicze.
Ci, którzy wierzą, że na drzewie pojawił się wizerunek Matki Boskiej, stawiają pod nim kwiaty i znicze.
Jedni modlą się pod drzewem, inni robią mnóstwo zdjęć, bo na zdjęciach najlepiej widać coś jakby Matkę Boską. Przyjeżdżają do Balewa po cud.

Cud w Balewie?

Dla nadleśniczego to naturalne zjawisko - zarośnięcie po sęku, ale jak niby mieliby o tym poinformować ludzi? Ustawiając obok tablicę informacyjną z przykładowymi wadami drewna?

Bukowy las rośnie tu od kilkudziesięciu lat. Niewielki, wije się pomiędzy wsiami a jeziorem. Rozcina go droga, od której odchodzi ścieżka grzybiarzy. I w tym właśnie miejscu rośnie święte drzewo. Ci, którzy wierzą w objawienie na balewskim drzewie, twierdzą, że na buku pojawił się wizerunek Matki Boskiej. W chuście, z przechyloną głową. Jak się wpatrzysz w zdjęcie zrobione dobrym aparatem cyfrowym, to i twarz zobaczysz. A jak światło pada pomiędzy drzewami, można i kawałek sukni dojrzeć. Na tym samym drzewie niektórzy widzą też wyżej postać Jezusa, a z drugiej strony króliczka i rybki. Na buku rosnącym w sąsiedztwie ktoś przed laty wyciął serce. I w zagłębieniu zranionej kory niektórzy widzą twarz Jezusa. A w tym sercu jedni dopatrują się paciorków różańca, zaś inni mówią, że w czasach, w których nie było komórek i esemesów, to prawie każdy wycinał na drzewie lub ławce w parku jakieś serca.

Miejsce wokół świętego drzewa już dawno przestało wyglądać jak ścieżka. Teraz jest solidnie wydeptane, podobnie jak pobocza pobliskiej drogi. Ludzie zdążyli się już pod nim pokłócić. Bo ci, co w cud nie wierzą, mówią, że to robota złego. Drzewo trzeba ściąć i spalić. Zwolennicy daliby się posiekać w jego obronie. Szydercy pomrukują, że dziwne, iż jeszcze nikt na nim skarbonki nie zawiesił...

Przyszła do mnie we śnie

Anna (większość imion została zmieniona - przy. Lau.) z Linek, sąsiedniej wsi, podmalowała oczy, przyczesała włosy, wzięła znicz i razem z synem przyjechała do lasu. - Miałam sen właśnie o tym drzewie i wizerunku Maryi, jakby do mnie przemawiał. Kazał mi powiedzieć ludziom, żeby się pod nim modlili - opowiada. Do kościoła chodzi, ale o księżach nie ma dobrego zdania. Wierzy w Boga i Matkę Boską.

Dotyka wizerunku, pokazuje, gdzie oko, gdzie suknia. - Są ludzie, którzy przychodzą tu na okrągło i oni opowiadają, że twarz się bardziej wysunęła - opowiada Anna. Mówi, że był tu też ksiądz z innej parafii i to on poinformował kurię o tym zjawisku.
- Dlaczego księża zabraniają wierzyć w to, co ludzie widzą? - pyta Anna i szykuje się do powrotu.

Skręć na Cieszymowo

W Balewie nie ma szkoły. Jest w pobliskim Cieszymowie. Nie ma tu też kościoła. Parafia w Krasnej Łące obejmuje dziesięć wsi, w sumie 1,4 tys. ludzi. W Balewie jest jeden sklep i ludzie, którzy teraz nawet 100 razy dziennie tłumaczą przyjezdnym, którędy trzeba jechać do cudownego drzewa.

Jarosław Treder siadł na ławce przed domem, stopy w czarnych skarpetkach na słońce wystawił i uprzejmie wszystkich kieruje do lasu.
- Dziewczynka z Cieszymowa już na jesieni zobaczyła ten wizerunek - opowiada - ale tego nie rozgłaszała. Teraz zaczęło się od wiosny. Ludzie o tym gadali między sobą, ktoś wstawił zdjęcia w internet, ktoś powiedział, że to objawienie. Nie powierzam w te bajki. Ktoś mówił, że niby jak się tego drzewa dotknie, to ciepło człowieka przechodzi. Ale jak się drzewo wiosną na słońcu nagrzeje, to i nie dziwota, że ciepłe. Wszystko już tam widzą, niedługo to i korzeń zobaczą... - kiwa głową.

Opowiada, że u niego w rodzinie do cudownego drzewka za bardzo nie chodzą. Była jego kobieta (znaczy żona) i córka i same nie wiedzą, czy w to wierzyć.

Do lasu tylko na grzyby

Starszy mężczyzna w sklepie w Cieszymowie ma dylemat: który gatunek piwa jest schłodzony i co tak właściwie dzieje się w tym lesie? Po rozwiązaniu chmielowego problemu oddala się na konsumpcję. Ekspedientki są dwie: w fartuszku czerwonym i białym. Opowiadają, że one to się po prostu o tym wszystkim dowiedziały na końcu. - W Sztumie wiedzieli, w Mikołajkach Pomorskich też, a nam dopiero ktoś o tym w sklepie opowiedział - wspomina sprzedawczyni w czerwonym. - Na drugi dzień tam poszłam, by zobaczyć na własne oczy. Moim zdaniem wizerunek jest podobny do Matki Boskiej, ale to natura, a nie objawienie. Zdania wśród klientów są podzielone.

- Większość twierdzi, że jednak podobna - wtrąca "biały fartuch". - My jesteśmy parafią filialną Krasnej Łąki. W pierwszy piątek miesiąca przyjechał ksiądz i powiedział, że on gajowym nie jest. Do lasu chodzi tylko jesienią na grzyby.
- Młodzi sobie z tego kpiny robią - dodaje "czerwony fartuch". - Starsi mówią, że wieczorem widać wyraźniej.

Jedna z pań była przed laty na objawieniu w Okoninie pod Grudziądzem. - I powiem panu, że ja tam niby nic nie widziałam, ale na wierzbie była skrzyneczka z figurą Matki Bożej z różańcem powieszonym na ręce. Jeden listek się od wiatru na wierzbie nie ruszał, a różaniec się kołysał. A co to było? Nie wiem - rozkłada ręce.

Coś w tym jest

Pani Magda z sąsiedniej wsi na rozmowę zgadza się tylko anonimowo. - Coś w tym musi być, bo jak pojechałam tam w niedzielę wieczorem, to wizerunek jakby się zmieniał. Serduszko zrobiło się mokre, włosy też, że niby Matka Boska płakała. Ja w to wierzę.

- Każdy z nas serca w drzewach wycinał - mówi Jan, który przechodzi drogą obok drzewa. - Buki i graby mają taką korę, że wystarczy małe zarysowanie i już się formuje. Przyroda nie takie cuda robi. Sam w lesie znalazłem korzeń, który kształtem przypomina ukrzyżowanego, ale to nie żaden cud. Jestem wierzący, nie chcę grzeszyć pod tym drzewem. Ksiądz mówił z przekąsem, że więcej ludzi jest przy drzewie niż w kościele. No nic, muszę lecieć. Aha, córka z zięciem przyjechali z Warszawy. Robili zdjęcia i nie każdym aparatem dobrze wychodzi.

Jezusa gdzieś widziałaś?

W lesie zatrzymują się kolejne samochody.
- No i gdzie to objawienie? - pyta małżeństwo w średnim wieku, które ubrane jak do kościoła przyjechało tu z dziećmi. Mężczyzna przygląda się zarysowi postaci i pyta żonę: - A Jezusa gdzieś widziałaś? Bo serce jest na tym drzewie. Eeee, tu nic niezwykłego nie ma - przez chwilę chodzi wokół pobliskich drzew. - W takim buczynowym lesie, to na każdym jednym drzewie coś można by znaleźć.
Inny mężczyzna: - Jak ktoś chce sobie coś wyobrazić, to znajdzie tu wszystko - kręci z powątpiewaniem głową. - A tam, po drugiej stronie drogi, na drzewie figurę chłopa widać, o tu! - pokazuje.

- A ta Maryja ma główkę przechyloną jak na moim obrazku z Lourdes - wzdycha starsza pani, która z największym nabożeństwem wpatruje się w drzewo.
- Chodź babcia, bo ty chora jesteś - ponagla ją rodzina.

- Nie powierzam w te bajki - zapewnia miejscowy, starszy mężczyzn, który zaciąga się papierosem z boku. - Mówią, że już siedem lat temu siedmioletnie dziecko coś wtedy zobaczyło, że tu jakiś zmarły był... Tak ludzie bajają. A ta dziewczynka to niepotrzebnie z dziennikarzami rozmawiała, bo teraz co złośliwsze dzieci mówią na nią "madonna".

Ludzie z Balewa chwalą proboszcza parafii Krasna Łąka. - Ksiądz Bogdan Sokołowski jest młody, wesoły. Choć wymagający, ale też pożartuje z ludźmi. Teraz ma zgryz z tym cudem.

Ksiądz Bogdan dziennikarzom chętnie kościół pokazuje, ale o tym, co ludzie na drzewie w lesie widzą, rozmawiać nie chce. Dopiero ksiądz z innej parafii opowiada, że nigdzie na świecie nikt nie zrobił Matce Boskiej fotografii, a w Balewie pstrykają wszyscy. Nie było tam również żadnych cudownych uzdrowień i to potwierdzonych medycznie. Kościół w takich przypadkach jest ostrożny i nierychliwy. Być może za pięć, a może za dziesięć lat odniesie się do balewskiego przypadku. A jeśli przez to ludzie więcej się modlą, to nic złego.

Oficjalnego stanowiska nie ma

Nadleśniczy Wisław Kosecki z Nadleśnictwa Kwidzyn, któremu podlega Leśnictwo Mikołajki przyznaje, że nie bardzo chciałby wkładać kij w mrowisko. - Zagrożenia pożarowego od zniczy za dużego nie ma, bo to las liściasty i ziemia wydeptana - mówi. - Czy to my mamy powoływać dendrologa (znawca drzew - przy. Lau.), który zweryfikowałby wizerunek? Nie nasza rola. Czasami wiara ludzi jest tak mocna, że argumenty merytoryczne nikogo nie przekonają.

Dla nadleśniczego to naturalne zjawisko - zarośnięcie po sęku, ale jak niby mieliby o tym poinformować ludzi? Ustawiając obok tablicę informacyjną z przykładowymi wadami drewna? - Może to rola kurii, pan zapyta...

Oficjalnego stanowiska w tej sprawie nie ma Kuria Diecezji Elbląskiej, na terenie której znajduje się krasnołącka parafia.
- To nie jest sytuacja nadzwyczajna - mówi ks. Wojciech Skibicki, rzecznik kurii. Przypomina, że Kościół nie wypowiedział się też, np. w sprawie Medjugorie, choć przyjeżdżają tam rocznie miliony pielgrzymów.
- Przyjęcie oficjalnego stanowiska mogłoby zranić ludzi emocjonalnie związanych z Balewem - mówi ks. rzecznik. - Nie należy działać pochopnie. Radykalnych rozwiązań nie będzie. Jeżeli ludzie szczerze, z otwartym sercem i religijnym entuzjazmem się gromadzą i modlą, to dobrze. "Po owocach ich poznacie". A jeśli da się z tego jakieś dobro wyprowadzić? Jeśli rozbudzą się tam serca, to tacy ludzie przyjdą też do kościoła.

Głębokiego ducha

Elżbieta z Tropów Sztumskich przyjechała do Balewa z dorosłym synem. Oboje padli na kolana pod drzewem, modlili się przez chwilę. - Postać widać, ona z wiatru się nie wzięła. Każdy chciałby, żeby tu się cud wydarzył - wzdycha. - Jak ktoś nie chce w to wierzyć, nie musi. Sprawa prywatno-duchowa. Byłam tu też wieczorem i blask jakiś widziałam.

Syn Elżbiety opowiada zgromadzonym, że w Częstochowie na własne oczy widział cud, jak niepełnosprawna osoba odrzuciła kulę i chodziła bez niej.
Małżeństwo z Dzierzgonia: - My na temat cudów niewiele możemy powiedzieć, ale chcielibyśmy więcej.
- Szczęśliwej drogi i głębokiego ducha - życzy zgromadzonym pod drzewem na pożegnanie Elżbieta.
Wieś Balewo znajduje się w gminie Mikołajki Pomorskie (powiat sztumski) w województwie pomorskim.
Wizerunek na drzewie miała zobaczyć już jesienią 12-letnia dziewczynka z Cieszymowa. Niedawno pojechała tam raz jeszcze z koleżankami i wieść o niezwykłym wizerunku zaczęła się rozchodzić najpierw wśród mieszkańców, a później - dzięki internetowi - po kraju.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie