Markety rosną jak grzyby po deszczu

Alicja Wesołowska
Fot. sxc
Udostępnij:
- Wystarczy już tych molochów! - mówią mieszkańcy. - Dobrze, że mamy wybór - przekonują inni. A wielkie sieci nic sobie z tego nie robią i stawiają kolejne sklepy.

- Bardzo dużo u nas tych marketów - przyznaje Barbara Mleczek, gospodyni domowa z Golubia-Dobrzynia. - Ale przyznam, że sama chodzę do nich na zakupy.

Mieszkańcy miasta mają w czym wybierać: Biedronka, Lidl, Polo Market, Rossmann, Tesco, Intermarche - na rogu niemal każdej większej ulicy można znaleźć market. Ale to nie koniec - za chwilę staną kolejne dwa: Bricomarche i drugi Polo.

Mali przedsiębiorcy boją się, że kolejny wielki sklep odbierze im utarg. - Już dosyć tych molochów - mówi pani Joanna, właścicielka niewielkiego sklepu spożywczego. - Odkąd otworzyli markety, utarg zmniejszył mi się prawie o jedną trzecią. Jak tu związać koniec z końcem?

Innego zdania jest pani Agnieszka, sprzedawczyni w sklepie z odzieżą. - Nie zauważyłam, żeby utarg jakoś znacząco spadł ostatnio - przyznaje. - Większość ludzi woli ubrania, które nie rozpadną się po pierwszym praniu. A odzież z supermarketów nie jest przecież najlepszej jakości.

Wydaje się, że mniejsi kupcy rzeczywiście nie stracili wiele na powstaniu kolejnych sklepów sieciowych. - Mam wrażenie, że minął już czas, kiedy markety zabierały klientów osiedlowym sklepikom - mówi Jarosław Zakrzewski, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy - Teraz skupiły się one na konkurencji między sobą. Zresztą - w mieście co i rusz powstają nowe, małe sklepy. Drobny handel chyba nie upadnie.

Tylko w tym roku działalność handlową w powiecie golubsko-dobrzyńskim ogłosiło 10 nowych punktów. Powstały niewielkie “spożywczaki", butiki, a nawet sklep z dywanami czy ze sztucznymi drzewkami. Dużym zainteresowaniem cieszyły się też pawilony przy ul. Konopnickiej. Na prośbę handlowców zbudowano ich więcej, niż pierwotnie było w planie. Na ul. Szkolnej dla sklepikarzy remontowany jest właśnie kolejny budynek.

- Podobnie jest na ul. Pod Arkadami - przyznaje Roman Tasarz, burmistrz miasta. - Przeznaczone są one na działalność handlową, a lokalizacja przy markecie tylko podnosi ich atrakcyjność.
Duży sklep jest bowiem jak magnes - przyciąga klientów. Im więcej ludzi w markecie, tym większa szansa, że odwiedzą oni też pobliskie sklepy.

Supermarkety przydają się też miastu. Przede wszystkim - płacą podatki. Tylko w tym roku do miejskiej kasy wpłynęło ponad 217 tys. zł. Do tego dochodzą zyski z koncesji na sprzedaż alkoholu. - Podatnik to podatnik - przyznaje burmistrz. - Nie ma różnicy, czy market, czy fabryka. A te sklepy dają pracę kilkudziesięciu mieszkańcom miasta.

Według statystyk PUP w marketach już teraz pracuje ok. 100 mieszkańców miasta i okolic. Bricomarche chce zatrudnić 26 pracowników, a nowy Polo Market oferuje ok. 40 etatów. To sporo - zważywszy, że w mieście jest 1060 bezrobotnych, w tym aż 50 z wyższym wykształceniem.

Marketów zazdroszczą też Golubiowi-Dobrzyniowi mieszkańcy Rypina, którzy od lat nie mogą się doczekać sklepu wielkopowierzchniowego w swoim mieście. - Przydałby się jakiś market - przyznaje Sara Literska z Rypina. - W małych sklepach jest dość drogo, może w dużym byłoby taniej - dodaje rypinianka.

Polo i Bricomarche będą otwarte jeszcze w tym roku. W kolejce czeka kolejny market - tym razem odzieżowy: Pepco.

Rzadsze zakupy wspierają rozwój rynku przetworów, mrożonek i soków

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

~jarek~
mi chodzi o "miejskie plotki"
G
Gość
W dniu 06.10.2009 o 13:48, ~jarek~ napisał:

czy ktos wie jakie sa zarobki w marketach?chodzi mi zarowno o kasjerki jak i o ochrone i kierownikow


A czy nie są to przypadkiem dane poufne? Musiałbyś chyba zapyta bezpośrednio pracowników i kierowników, bo raczej nikt z szefostwa tych firm nie będzie trąbił, ile zarabiają jego ludzie, chyba
~jarek~
czy ktos wie jakie sa zarobki w marketach?
chodzi mi zarowno o kasjerki jak i o ochrone i kierownikow
Dodaj ogłoszenie