Matura tuż tuż, a zarząd powiatu golubsko-dobrzyńskiego odwołuje dyrektora ZS nr 1

zsgolub.edu.pl
Sytuacją w "Wazównie" denerwują się rodzice  uczniów.
Sytuacją w "Wazównie" denerwują się rodzice uczniów. zsgolub.edu.pl
Rodzic tegorocznej maturzystki (tak się przedstawia) na naszym forum pisze: "(...) Jestem przerażony i zbulwersowany tym, co wyrabia PSL-owski zarząd powiatu i starostowie. Jak można odwołać dyrektora na miesiąc przed maturami i egzaminami gimnazjalnymi! To jeden wielki skandal! Wojewoda i kuratorium oświaty natychmiast powinni się tą sprawą zająć. Gdzie są radni powiatowi? (...)".

Przypomnijmy, wojewoda Ewa Mes uznała, że uchwała poprzedniego zarządu powiatu o powołaniu Jarosława Kalińskiego na dyrektora Zespołu Szkół nr 1 jest nieważna.

Wczoraj rano rozmawialiśmy ze zdezorientowanym sytuacją dyrektorem: - We wtorek zostałem poinformowany przez zarząd powiatu, że rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody już się uprawomocniło i obowiązki przejmie teraz pani Krystyna Jankowska-Leśniewska - wyjaśniał.

Okazało się, że w czasie naszej rozmowy, dwie pracownice starostwa właśnie wręczały jego zastępczyni uchwałę o powierzeniu jej obowiązków dyrektora. Na tamtą chwilę nie podjęto jednak uchwały odwołującej Kalińskiego. - Starostwo tłumaczy zmiany dobrem szkoły, a dokonuje się ich w bardzo gorącym okresie, na kilka tygodni przed egzaminami gimnazjalnymi, maturami. Do końca kwietnia trzeba też przygotować arkusze.

Czytaj też: Zbigniew Winiarski przegrał w Sądzie Pracy ze swoją szkołą. Dyrektor "Wazówny" miał prawo go zwolnić

Dyrektor zresztą nie godzi się z rozstrzygnięciem nadzorczym wojewody i uważa, że zgodnie z ustawą o systemie oświaty został powołany we właściwy sposób. Zastanawia się też nad konsekwencjami prawnymi działań starostwa: - Gdyby przyjąć, że uchwała powołująca mnie na dyrektora jest nieważna, to prawdopodobnie należy założyć, że nieważne było także powołanie przeze mnie na wicedyrektora pani Jankowskiej-Leśniewskiej. Kierując się taką logiką, nieważne byłyby także wszystkie dokumenty, które podpisywałem - arkusze, a nawet świadectwa.

Zarząd powiatu, choć mógł, nie odwołał się od tego rozstrzygnięcia. - Przecież to peeselowscy starostowie sami poprosili wojewodę z tej samej partii o zajęcie się tą uchwałą - mówi jeden z radnych.

Rodzice zdenerwowani

Trudno się więc dziwić zdenerwowaniu rodziców. Jeden z nich: "G... nas obchodzą przepychanki między starostami a Wazówną! Ja się pytam, jako rodzic, co z naszymi dziećmi? Co z tegoroczną maturą?". Tadeusz Dąbrowski z Kuratorium Oświaty w Bydgoszczy uspokaja: - Co roku OKE w Gdańsku przeprowadza cykl szkoleń przed egzaminami, a w tym będą rzeczywiście istotne zmiany. Jeśli to dyrektor uczestniczył w tych spotkaniach, ma obowiązek poinstruowania zastępcy o procedurach.

O zamiary zarządu po rozstrzygnięciu nadzorczym wojewody pytałam telefonicznie starostę Andrzeja Okrucińskiego już 10 marca. Na jego prośbę wysłałam w tej sprawie e-maila. Wiadomość zwrotną, po paru próbach przypominania się, otrzymałam dopiero 23 marca. Na kilka zadanych pytań dostałam jednozdaniową odpowiedź: "Temat ten nie był jeszcze przedmiotem posiedzenia Zarządu Powiatu".

O konsekwencje zmian w "Wazównie" ponownie pytałam starostę wczoraj. Andrzej Okruciński tradycyjnie poprosił o pytania e-mailem. Tym razem, biorąc pod uwagę wcześniejsze doświadczenia w komunikowaniu się z powiatem, zaznaczyłam, że właśnie zajmuję się sprawą i proszę o odpowiedź do godz. 14. Czekałam do momentu zamknięcia tego numeru gazety. Nie nadeszła.

Próbowałam poznać także wyniki audytu starostwa i jego jednostek, który nowe władze powiatu zleciły prywatnej firmie za 15 tys. zł. Dokument miał być gotowy 28 lutego. 11 marca wysłałam wniosek o udostępnienie dokumentu jako nieprzetworzonej informacji publicznej. 24 marca przyszła odpowiedź: "(...) informuję, że wyniki audytu (...) zostaną udostępnione do dnia 11 maja 2015 roku. W pierwszej kolejności z dokumentem zostaną zapoznani członkowie Zarządu Powiatu oraz Radni. Otrzymany dokument przed udostępnieniem należy sprawdzić pod względem ochrony tajemnic ustawowo chronionych m.in. ustawą o ochronie danych osobowych i tajemnicą handlową".

Eksperci komentują

Dr hab. Wiesław Wacławczyk z wydziału politologii UMK uważa: - W przywołanej ustawie rzeczywiście mówi się, iż informacji można udzielić nawet dwa miesiące po otrzymaniu prośby. Powinny to być jednak sytuacje wyjątkowe. Starostwo uznało, że uzasadnia je "ochrona tajemnic ustawowo chronionych m.in. ustawą o ochronie danych osobowych i tajemnicą handlową". Jakich konkretnie? Niezrozumiałe jest też stanowisko starostwa, zgodnie z którym, to członkowie zarządu i radni mogą najpierw uzyskać dostęp do informacji. Wszak chodzi o informację publiczną, a w przywołanym art. 13 nie ma mowy o takich przywilejach władz.

Krzysztof Izdebski ze Stowarzyszenia Sieć Obywatelska - Watchdog Polska, ekspert Pozarządowego Centrum Dostępu do Informacji twierdzi: - Nie znajduję uzasadnienia, dla którego uzależnia się udostępnienie audytu od wcześniejszego (bardzo długiego) zapoznania się z tym dokumentem przez inne osoby. Nie znajduję również wytłumaczenia dla przedłużania terminu z uwagi na konieczność analizy treści pod kątem ochrony danych osobowych i tajemnicy przedsiębiorcy. To jest prosta, w zasadzie mechaniczna, czynność. Nie znam treści audytu, więc nie wiem, czy słuszne może być odwoływanie się do tajemnicy przedsiębiorcy, ale to organ ma obowiązek wykazać i uzasadnić istnienie takiej tajemnicy.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie