www.pomorska.pl/torun
Więcej informacji z Torunia znajdziesz na podstronie www.pomorska.pl/torun
Mieszkańcy ul. Okrężnej w Grębocinie prawie nie otwierają okien. Rzadko też korzystają z własnych ogródków, nie piją kawy na werandzie. Dlaczego? Przekonują, że uniemożliwiają im to zapachy dochodzące z pobliskiego zakładu przetwórstwa odpadów. Zakład znajduje się na toruńskim terenie przemysłowym przy ul. Wapiennej, który jest na granicy miasta i gminy Lubicz.
A w nocy palą śmieci
- Jak tu dziecko wychowywać? - zastanawia się Barbara Więcek, która od zakładu mieszka 50 metrów. - Najgorzej jest latem. Dziecka na dwór nie można wypuścić, bo zapach jest nie do wytrzymania.
Podobne zdanie mają też inni mieszkańcy. Są przekonani, że przedsiębiorca przetwarza tu odpady komunalne, a wentylatory kierują dym pochodzący ze spalarni prosto w stronę ich domów. - Najgorzej jest w nocy - przekonuje Więcek. - Podjeżdżają ogromne ciężarówki i zaczynają palić te śmieci. Odór jest straszny.
Mieszkańcy wielokrotnie alarmowali o sprawie zarówno urzędników i służby zajmujące się ochroną środowiska. Bez efektu.
Zostaje im tylko sąd cywilny
Okazuje się, że w polskim prawie administracyjnym nie ma żadnych norm i regulacji dotyczących woni.
Z tego też względu nie da się na drodze urzędniczej prowadzić żadnego postępowania w tym zakresie.
- Dziś jedyną możliwością dochodzenia swoich racji jest wystąpienie na drogę sądową z kodeksu cywilnego - mówi Mirosław Bulczyński z wydziału ochrony i środowiska w toruńskim magistracie.
Zakład Wtórex wielokrotnie był kontrolowany, ale inspekcje nie wykazały żadnych nieprawidłowości i zagrożenia dla środowiska. Zaleceniem jednak toruńskiego magistratu było jednak utworzenie pasa zieleni, który odgradzałby zakład od pobliskich domów. Od dwóch lat jednak właściciel zakładu nie posadził ani jednego drzewa. Dlaczego?
- Na moim gruncie mieszkańcy zrobili sobie drogę - wyjaśnia Jan Ciborski. - Boję się, że jak posadzę tam drzewa, to mieszkańcy znów zrobią awanturę o to, że zły przedsiębiorca robi im krzywdę. Zresztą, moim zdaniem mieszkańcy po prostu chcą, żebym się stąd wyniósł. Doprowadzili już do tego, że kilka zakładów zlikwidowano. Ja tez im przeszkadzam, choć mój interes jest legalny, żadnych szkodliwych odpadów nie przetwarzam.
Mieszkańcy Grębocina nie dają za wygraną. Przekonują, że jeśli władze nie zajmą się problemem, zorganizują pikietę.