Najgorzej było na krajowej 15 na odcinku między Strzelnem a Inowrocławiem. Kilka kolizji spowodowanych złą widocznością i śliską nawierzchnią oraz nawiewany z pól śnieg, wystarczył, by sparaliżować tę trasę. Kierowcy utknęli w dwudziestokilometrowych korkach.
Noc z piątku na sobotę kilkudziesięciu uczniów z Włocławka i Inowrocławia spędziło w szkole w Strzelnie. Wracali trzema autokarami z wycieczki do Berlina. Nie było sensu czekać w autobusach, kiedy trasa okazała się nieprzejezdna.
- Dzieciaki są od prawie dwudziestu godzin w podróży - mówił pilot wycieczki. - Niczego tu nam nie brakuje, jest ciepło, dostajemy posiłki i gorącą herbatę. Ale przecież każdy chciałby już być w domu.
Z noclegów i posiłków w Strzelnie skorzystało około 300 osób, w tym 200 dzieci. W całej gminie takiej pomocy doczekało się tysiąc osób.
Na pomoc zmarzniętym
- Niektórzy kierowcy stoją w korkach już 24 godziny - informował w sobotę burmistrz Strzelna Ewaryst Matczak.
Na szczęście mieszkańcy Strzelna stanęli na wysokości zadania i szybko się zorganizowali. - Zapraszaliśmy kierowców do swoich domów, częstowaliśmy ich kawą, ciepłą herbatą, kanapkami - opowiada Marian Przybylski, jeden z miesz - kańców. - Mieliśmy tutaj też kierowcę z Włoch, który podróżował w tenisówkach. Szybko załatwiliśmy dla niego ciepłe ubranie - dodaje.
Przeczytaj także: Ksawery sparaliżował nasze Kujawy [zdjęcia]
- Dostarczamy kierowcom żywność i paliwo. Zorganizowaliśmy dla nich obiady - raportował Ewaryst Matczak.
Dramatycznie było też w okolicach Kruszwicy. Kierowcy mogli korzystać z pomocy w Hoteliku Sportowym przy ul. Poznańskiej i w Szkole Podstawowej nr 1 oraz w świetlicy w Kobylnikach. Podróżnym, którzy utknęli na krajowej "5" z pomocą przyszli mieszkańcy Żnina.
Trzy dni bez prądu
Dopiero wprowadzenie ruchu wahadłowego częściowo udrożniło krajową 15. Wieczorem w sobotę przejezdna była też już "25" ze Strzelna w kierunku Konina. Na drogach wojewódzkich sytuacja była dramatyczna przez cały weekend. Śnieg nawiewany z pól blokował co rusz drogi nr 255 i 412.
To nie wszystko. Huraganowy wiatr już w czwartek i piątek pozrywał linie elektryczne.
- Trzeci dzień nie mamy prądu - żaliła się mieszkanka Rywałdu pod Grudziądzem. - Mam dwójkę chorych dzieci. Jedzenie musiałam wyrzucić. Strażacy mówią, że mam po pomoc zwrócić się do energetyki. A energetycy, że do straży! Awarię udało się usunąć w sobotę wieczorem.
- Mieliśmy zgłoszenia z ponad 50 gospodarstw - wyliczał Lech Drzewiecki z bydgoskiego oddziału Enei, dostawcy prądu. - Na szczęście nie było masowych wyłączeń.
Prądu czasowo pozbawieni byli też mieszkańcy Dąbrowy Chełmińskiej, Brześcia, okolic Żnina, Inowrocławia i Barcina.
Czytaj e-wydanie »