Przypomnijmy: o sprawie pisaliśmy już w połowie marca. Nowy prezes mogileńskiej spółdzielni Wojciech Baran ujawnił, że w 2008 roku, a więc za rządów jego poprzednika, w spółdzielni doszło do niegospodarności. Zarząd sprzedał lokal, w którym mieściła się apteka, za 135 tysięcy złotych. Nabywca szybko sprzedał ją za 700 tysięcy. Zrobił więc fantastyczny interes.
Wojciech Baran w połowie lipca sprawę zgłosił do prokuratury. O pomoc poprosił również posła Krzysztofa Brejzę. Ten dokładnie przestudiował materiały dostarczone przez spółdzielnię i wystąpił z interwencją poselską do Centralnego Biura Śledczego. Podejrzewa, że opisany przypadek to przykład niegospodarności. Poprosił więc CBŚ o zainteresowanie się tą sprawą.
Inowrocław. Spółdzielca sprawdzi zużycie wody przez Internet
- Warto podkreślić, że to na zarządzie spółdzielni ciążył obowiązek dbania o majątek tej instytucji, a sama apteka wybudowana została ze środków wszystkich spółdzielców - tłumaczy Magdalena Łośko, dyrektor biura poselskiego Krzysztofa Brejzy. Zwraca uwagę na szybkość działań w tej sprawie. 10 września 2007 roku do spółdzielni wpłynęło pismo od zainteresowanego zakupem lokalu. Jeszcze tego samego dnia zarząd wyraził zgodę na sprzedaż i zlecił wycenę nieruchomości. 10 dni później rzeczoznawca wycenił majątek na 135 tys. zł. Apteka sprzedana została w marcu 2008 roku. Miesiąc później lokal trafił w kolejne ręce za kwotę pięciokrotnie wyższą.
Powiat mogileński. Czas zmian dla lokatorów i pracowników jeszcze się nie skończył
- Poprzedni zarząd spółdzielni nie był związany operatem szacunkowym. Mógł zażądać wyższej kwoty. Nasuwa się również pytanie, dlaczego nieruchomość nie została sprzedana w przetargu - podkreśla Magdalena Łośko, a Wojciech Baran dodaje: - Każdy menadżer powinien dbać o interes majątkowy instytucji, którą zarządza. W tym przypadku prezes powinien zorganizować przetarg, by uzyskać jak najwięcej pieniędzy dla spółdzielni, a tego nie zrobił.
Wczoraj nie udało nam się skontaktować z byłym prezesem. W marcu ze spokojem odpierał na naszych łamach zarzuty swojego następcy. Zaznaczył, że spółdzielnia sprzedała ten lokal za kwotę ustaloną podczas wyceny i za zgodą walnego zebrania przedstawicieli. Przekonywał, że zarząd nie może wnikać w to komu i za ile zostają odsprzedawane lokalne kupione od spółdzielni.
Czytaj e-wydanie »