Morderstwo i wybuch na Dębcu. Poprawia się stan zdrowia domniemanego sprawcy zbrodni

Łukasz Cieśla
Łukasz Cieśla
Do wybuchu na Dębcu doszło w niedzielę, 4 marca Waldemar Wylegalski
Stan zdrowia Tomasza J., domniemanego sprawcy wybuchu i morderstwa na Dębcu, jest ciężki, ale stabilny. - Poziom zagrożenia jego życia maleje – mówi nam Stanisław Rusek, rzecznik szpitala przy ul. Szwajcarskiej w Poznaniu.

W ubiegłą niedzielę doszło do wybuchu w kamienicy na poznańskim Dębcu. Zginęło pięć osób. Służby ratownicze szybko odnalazły rozczłonkowane ciało Beaty J. Oględziny wykazały, że została zamordowana jeszcze przed wybuchem.

Śledczy zakładają, że sprawcą mordu prawdopodobnie jest jej mąż Tomasz J, który potem doprowadził do eksplozji i śmierci kolejnych czterech osób. Motywem zbrodni mogła być zazdrość o nowy związek kobiety lub reakcja na to, że Beata J. chciała rozwodu.

Polecamy: Morderstwo i wybuch na Dębcu w Poznaniu. "Tomasz J. był zazdrosny o Beatę. Ona obwiniała go o wypadek syna"

Domniemany sprawcy Tomasz J. trafił do szpitala przy ul. Szwajcarskiej z poparzeniami 50 procent powierzchni ciała. Ma również poparzone drogi oddechowe. Nie wiadomo jeszcze, czy śledczym uda się go przesłuchać. Wciąż jest utrzymywany w stanie śpiączki farmakologicznej, ale w najbliższym czasie ma zostać podjęta próba jego wybudzenia ze śpiączki.

- Stan zdrowia Tomasza J. jest ciężki, ale ulega stopniowej poprawie. Zmniejsza się poziom zagrożenia jego życia – podkreśla Stanisław Rusek, rzecznik szpitala.

Szpitalnej sali, w której przebywa Tomasz J., pilnują policjanci. Jeśli jego stan zdrowia na to pozwoli, zostanie przesłuchany przez prowadzącą śledztwo poznańską Prokuraturę Okręgową.

Pozwu nie zdążyła złożyć

Motywem jego działania mogła być zazdrość o nowy związek Beaty lub reakcja na to, że chciała rozwodu. Podobno od miesięcy nosiła się z zamiarem rozstania. Pod koniec 2017 roku powiedziała Tomaszowi, że wniesie sprawę o rozwód. Przygotowywała pozew. Nie zdążyła go złożyć w sądzie.

- Beata jakiś czas temu odświeżyła kontakt z dawnym znajomym. Nawiązali bliższą relacje. Być może dzięki tej znajomości uświadomiła sobie, że jej małżeństwo z gburowatym, nadużywającym alkoholu i niezaradnym Tomaszem nie ma sensu. Ona i Tomasz do siebie nie pasowali - mówi nam osoba z ich otoczenia.

42-letnia kobieta utwierdziła się w przekonaniu, że małżeństwo nie ma sensu po wypadku z 1 stycznia. Wtedy to Tomasz, wiedząc o planowanym przez żonę rozwodzie, wziął na przejażdżkę ich nastoletniego syna. Podobno w Nowy Rok powiedział, że chce zabrać chłopca na wspólne popołudnie. Pod Poznaniem auto prowadzone przez Tomasza J. uderzyło w drzewo. Jemu nic poważnego się nie stało, ale syn w ciężkim stanie trafił do szpitala. Do teraz nie chodzi, przechodzi rehabilitację.

Po tym wypadku Beata wystawiła mężowi walizki za drzwi. Mniej pracowała w swoim salonie kosmetycznym, zajmowała się synem.

- Mieli ze sobą bardzo bliską relację. Beata była dla nastolatka prawdziwym przyjacielem - słyszymy od jednej z osób znających rodzinę.

„Beata się bała”

42-latka w rozmowach ze znajomymi twierdziła, że Tomasz chciał zabić ich syna pozorując przypadkowy wypadek drogowy. O swoich wątpliwościach miała też mówić policji: że boi się męża, że jej zdaniem chciał zabić ich syna. Poznańskie organy ścigania zapewniają jednak, że takie doniesienia nie znalazły się w aktach sprawy dotyczących wypadku.

- Gdy Beata mówiła o swoich podejrzeniach w sprawie wypadku, wielu znajomych pukało się w czoło. Bo przecież jak to tak: ojciec mógłby chcieć zabić swoje dziecko? - słyszymy od znajomej Beaty.

Tomasz utrzymywał z kolei, że wypadek był przypadkowy, że nie pamięta jego przebiegu. W szpitalu odwiedzał syna. Z naszych informacji wynika, że syn skłóconych małżonków dowiedział się o tragicznej śmierci mamy. Obecnie zajmuje się nim jego babcia, matka Tomasza.

- Dla niej to też trudna sytuacja, bo stała po stronie Beaty - nie ukrywa jedna z osób znających sprawę.

Kto opiekunem syna?

Sąd z urzędu wszczął sprawę o tymczasowe ustalenie opiekuna prawnego dla nastolatka. Docelowo sąd ma ustanowić dla niego rodzinę zastępczą. Opiekę chce mu zapewnić siostra zamordowanej Beaty J.

Tajemnicą pozostaje, w jaki sposób Tomasz J. w sobotni wieczór, krótko przed wybuchem, dostał się do mieszkania Beaty. Pojawiają się różne spekulacje.

- Beata wymieniła zamki w drzwiach, Tomasz nie miał kluczy. Na pewno sama by go nie wpuściła, bo się go bała - słyszymy.

Pojawiają się tezy mówiące o tym, że kobieta przez roztargnienie zapomniała zamknąć drzwi lub jej mąż dostał się do środka przy użyciu podstępu. Sąsiedzi przyznawali, że nie słyszeli w mieszkaniu na pierwszym piętrze żadnej awantury.

Kolejną niewiadomą jest sposób, w jaki doszło do eksplozji. Może Tomasz wszystko zaplanował. Ale bardziej prawdopodobne, że działał pod wpływem silnych emocji. Jego znajomi nie przedstawiają go jako osoby wyrachowanej, na tyle inteligentnej, by z detalami zaplanować zbrodnię. Być może w pośpiechu rozszczelnił instalację gazową, gdy znajomi Beaty zaczęli dobijać się do drzwi ich mieszkania. Przyszli, by zaopiekować się psami Beaty. Kobieta w zeszłą niedzielę miała lecieć do Anglii w odwiedziny do swojego bliskiego znajomego.

Prokuratura sprawy szerzej nie komentuje. Rodzina zamordowanej Beaty oraz bliscy pozostałych ofiar czekają na ustalenia śledczych. - Czekamy na ustalenia poczynione przez policję i prokuraturę oraz na informacje o stanie zdrowia domniemanego sprawcy - mówi adwokat Katarzyna Golusińska, pełnomocnik rodziny Beaty J.

Poznań: Wybuch i zawalona kamienica na Dębcu. Straż pożarna ...

N. Kowalski: Im dłużej ta sprawa jest rozpatrywana, tym więcej jest niewiadomych

Nasz dziennikarz gościł w "Dzień Dobry TVN". Co jest największą zagadką w tej sprawie?

Wideo

Materiał oryginalny: Morderstwo i wybuch na Dębcu. Poprawia się stan zdrowia domniemanego sprawcy zbrodni - Głos Wielkopolski

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Prawdomòwny
To nie sa dziwne linki ,to jest prawda o pani CieśLi który jest powiazany z Pawełem Borowiakie slynnym oszustem i bandyta ktory MA pseudonym bCosiliere. Pan Cieśla nie MA zamiaru wytlumaczyc sig z tych mafijnych powiazan.
o
obywatel
O co tu chodzi. Odnawia kontakt z kolegą potem ma wyjechać za granicę do przyjaciela. Tak to jest jak kobieta wiąże się z jakimś gościem, który z zazdrości jest gotów do wszystkiego. A tak zupełnie przy okazji to nie dawała mu powodów do zazdrości??? Nie dostała rozwodu, którego jeszcze nie złożyła a już jakieś spotkania z kolegami itp??? Oczywiście to tylko NIEWINNE spotkanie. Facet być może oszalal z zazdrości i stało się. Wolność i uznanie że się do kogoś nie pasuje nie uprawnia nikogo do krzywdzenia czyiś uczuć. A jak to inaczej nazwać?
T
Tomasz Janiszewski
z Tomaszem J. i proszę mi nie wypisywać głupich komentarzy na portalach społecznościowych
31 węzłowy Burke
Zamieszczane sa tu dziwne linki o panu. O co ty chodzi?31
l
luke
za publiczne pieniądze i .... kara śmierci :)
Dodaj ogłoszenie