"Nawet najlepsza rodzina w izolacji nie zaspokoi wszystkich potrzeb dzieci"

Karina Obara
Karina Obara
Prof. Ryszarda Cierzniewska: - Namawiam do aktywności kiedyś powszechnie podejmowanych, a dzisiaj zapomnianych, których może nauczyć starsze pokolenie lub szkoła. Domowe majsterkowanie, wspólne gotowanie, szydełkowanie, szycie były rewelacyjnymi stymulatorami twórczości, ale również dawały ukojenie emocjonalne.
Prof. Ryszarda Cierzniewska: - Namawiam do aktywności kiedyś powszechnie podejmowanych, a dzisiaj zapomnianych, których może nauczyć starsze pokolenie lub szkoła. Domowe majsterkowanie, wspólne gotowanie, szydełkowanie, szycie były rewelacyjnymi stymulatorami twórczości, ale również dawały ukojenie emocjonalne. Archiwum prywatne Ryszardy Cierzniewskiej
Udostępnij:
Rozmowa z prof. Ryszardą Cierzniewską, bydgoszczanką, pedagogiem w Akademii Ignatianum w Krakowie, o tym, jak ratować dzieci w pandemii.

Zobacz wideo: Szczepienia w szkołach wciąż za mało popularne

- Znajoma psychiatra powiedziała mi ostatnio, że po pandemii zapotrzebowanie na pomoc psychiatryczną dla dzieci wzrosło w jej gabinecie o sto procent. Co dzieciom zrobiła pandemia?
Dane dotyczące dzieci i młodzieży, pochodzące ze wszystkich kontynentów, zinterpretowane w Uniwersytecie w Calgary nie pozostawiają złudzeń, pandemia podwoiła liczbę zagrożonych depresją i pourazowym lękiem. W Polsce klinicyści oraz fundacje niosące wsparcie terapeutyczne od kilku lat sygnalizują rosnący problem i niewydolność systemu do objęcia opieką wszystkich potrzebujących dzieci, a liczba samobójstw rośnie w każdej grupie wiekowej. Kolejnym niezwykle znaczącym wnioskiem wyprowadzonym przez badaczy z Calgary jest spodziewane przesunięcie w czasie od dwóch do czterech lat rzeczywistych skutków. To znaczy, że kolejne lata przyniosą jeszcze tragiczniejszy bilans. Z badań przeprowadzonych na Wydziale Psychologii UW wynika, że w grupie osób w wieku 18 – 34 lata przed pandemią nasilenie objawów lęku uogólnionego i depresji występowało u 16,2 proc. badanych, a w trakcie pandemii w 2020 r. już u 36,6 proc., czyli ponad dwukrotny wzrost. Bardzo charakterystyczny jest rozkład wiekowy. Osoby w wieku 18 – 24 lata mają najwyższy poziom objawów depresji i lęku uogólnionego, które w starszych grupach wiekowych są znacząco niższe.

- Czy dzieci tak źle zniosły zamknięcie w domach podczas kilku lockdownów, że ich mózgi zaczęły chorować?
Dla pracy mózgu niezwykle ważny jest kontekst kulturowo-społeczny i to ten czynnik w okresie pandemii zmienił się najbardziej. Dorośli, co naturalne, również źle znosili izolację oraz stan zagrożenia związany z utratą pracy lub zmianą jej organizacji i koniecznością prowadzenia życia codziennego w izolacji. Zmienił się rytm dnia zaburzający dotychczasowe rytuały w każdym wymiarze. Schematy życia są nam niezwykle potrzebne, porządkują i czynią przewidywalnym naszą codzienność, a zatem dają nam poczucie bezpieczeństwa. Ich brak, czy choćby destabilizacja wprowadza poczucie ograniczonego wpływu na rzeczywistość. Dla dzieci poczucie bezpieczeństwa jest fundamentalną potrzebą, której niezaspokojenie nie tylko spowalnia rozwój, ale może nawet prowadzić do jego regresu. A przecież w trakcie lockdownów zostało zburzone całe dziecięce życie!

– Co wypełniło tę pustkę?
Spójrzmy, jak rytualna obecność szkoły wraz z wyjściem na lekcje, powrotem dziecka do domu oraz z dalszym jego zaangażowaniem w odrabianie lekcji wprowadzała ład w życiu całej rodziny. Nagle okazało się, że nie ma tych stałych punktów i zostały zastąpione przez nowy „system” zdalnego nauczania, a opieka nad procesem dydaktyczno-wychowawczym spadła na rodziców w różnym stopniu merytorycznie do tego przygotowanych. U dorosłych pojawiły się strategie radzenia sobie w nowej rzeczywistości, niestety często chybione i mocno obciążające dziecko. Wśród nich szukanie winnych, zwiększona lub labilna kontrola dziecka, podejmowanie działań „na skróty” np. odrabianie zadań domowych przez członków rodziny lub też pozostawienie dzieci samym sobie. Izolacja zredukowała możliwości zaspokajania podstawowych potrzeb, często pozostawiając do dyspozycji świat wirtualny i własny dom przepełniony napięciami lub chłodem emocjonalnym. Dla dziecka aktywne bycie w świecie społecznym jest naturalnym stymulatorem rozwoju, uczenia się przez wspólną zabawę, naukę i pracę, poznawanie własnych możliwości, precyzowanie pasji czy wreszcie nawiązywanie przyjaźni z rówieśnikami. W tym świecie jest dynamizm działań, emocji i inspiracji, podejmowane są różne aktywności, jest spontaniczny śmiech, psikusy, sukcesy i porażki. Rodzina w izolacji, choćby najlepiej funkcjonująca, nie jest wstanie wypełnić tych potrzeb, natomiast może osłabić stan napięcia.

- Zbliża się czwarta fala pandemii, choć dzieci wciąż jeszcze mogą uczyć się w szkole, a nie w domu. A co, jeśli szkoły znów zostaną zamknięte?
Mam nadzieję, że nie dojdzie do całkowitego zamknięcia placówek oświatowych, ale lokalnie może to nastąpić i rzeczywiście powinniśmy uczyć się na własnych błędach. Pierwszą kwestią, którą muszę tu podkreślić, to konieczna zmiana formuły pracy szkoły. Niestety dochodzą głosy, że w bardzo wielu placówkach występuje nadmiarowość kontroli i oceny, i jak sądzę ma to służyć zmobilizowaniu dzieci i młodzieży do intensywnej pracy. W ten sposób wcześniejszy stres pourazowy jest „rozdrapywany” przez kolejną chłostę psychiczną. Przecież w wielu domach nie miał kto pomóc dzieciom, a na korepetytorów niewielu stać. Rodzice mają głos w sprawach własnych dzieci i sądzę, że powinni w szkołach podjąć dialog z nauczycielami o tym, jak zorganizować sensownie aktualną pracę oraz co można zrobić w trakcie ewentualnego zamknięcia szkoły. Przedłużająca się pandemia łączy się z nieprzewidywalnością przyszłości, a zatem potęguje stan napięcia, czyli trwanie traumy blokującej uruchomienie mechanizmów adaptacyjnych. Wspólne opracowanie pewnych scenariuszy może mieć moc nieco stabilizującą dla rodziców, ich dzieci oraz nauczycieli.

- Jak możemy pomóc dzieciom w tym trudnym czasie? Co robić, aby zminimalizować koszty psychiczne czasów, w których żyjemy?
Trudno nie wspomnieć o oczywistych kwestiach dotyczących bliskości emocjonalnej i utrzymywaniu stałej, głębokiej relacji, w której rozmawiamy z dzieckiem, a nie mówimy do dziecka. Kolejną kwestią jest wspólne ustalenie i wypracowanie nowych schematów, pewnych rytuałów, które wprowadzą wewnętrzny rodzinny ład przywracając poczucie bezpieczeństwa. I rzecz kompletnie zapomniana, a dotycząca umiejętności organizacji czasu pracy/nauki, czasu wspólnych obowiązków domowych i czasu wolnego. Przed pandemią żyliśmy konsumując gotowe oferty rekreacyjne, pracę i naukę organizowały nam instytucje zewnętrzne, czyli szkoła i zakład pracy. Pustkę w dużym zakresie mogą wypełnić najbliżsi, włączając dziecko w rozsądne planowanie codzienności, włączanie w obowiązki domowe, ustalanie czasu na rekreację i odpoczynek. Wypełnienie czasu sensownymi czynnościami przywraca u dziecka poczucie wpływu na rzeczywistość, uruchamia dobre emocje bycia przydatnym, pomocnym, ważnym dla innych. Namawiam do aktywności kiedyś powszechnie podejmowanych, a dzisiaj zapomnianych, których może nauczyć starsze pokolenie lub szkoła. Domowe majsterkowanie, wspólne gotowanie, szydełkowanie, szycie były rewelacyjnymi stymulatorami twórczości, ale również dawały ukojenie emocjonalne. Dziś mamy dodatkowe motywy powrotu do tych sprawności, choćby wartości ekologiczne, bardzo modne samodzielne projektowanie kreacji, wyposażenia wnętrz itp.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie