Jak ocalić pary przed rozwodem? Nie szukaj winnego, bo tak zabijasz przyszłość związku

Karina Obara
Karina Obara
Prof. Ryszarda Cierzniewska: - Mamy już pewne doświadczenia i wiemy, z czym sobie radziliśmy oraz gdzie były problemy. Sugeruję podjęcie próby oddzielenia czasu pracy zawodowej od życia rodzinnego jakąś inną aktywnością i podział obowiązków między członków rodziny. Podpowiadam również  „branie życia w swoje ręce”, podejmowanie inicjatywy, co tworzy poczucie kontrolowania własnego losu, choćby częściowo!
Prof. Ryszarda Cierzniewska: - Mamy już pewne doświadczenia i wiemy, z czym sobie radziliśmy oraz gdzie były problemy. Sugeruję podjęcie próby oddzielenia czasu pracy zawodowej od życia rodzinnego jakąś inną aktywnością i podział obowiązków między członków rodziny. Podpowiadam również „branie życia w swoje ręce”, podejmowanie inicjatywy, co tworzy poczucie kontrolowania własnego losu, choćby częściowo! Archiwum prywatne Ryszardy Cierzniewskiej
Rozmowa z prof. Ryszardą Cierzniewską, bydgoszczanką, pedagogiem w Akademii Ignatianum w Krakowie, o tym, jak chronić nasze związki w czasie pandemii.

Zobacz wideo: Te piękne rośliny mogą być trujące. Uważaj na nie latem

- Moi znajomi wrócili właśnie z urlopu bardziej pokłóceni niż przed wyjazdem. Twierdzą, że pandemia tak dała im w kość, że już nie mogą na siebie patrzeć i lepiej by było, aby wyjechali na urlop oddzielnie. Czy tak może zadziałać przebywanie ze sobą non stop na kilkudziesięciu metrach kwadratowych, czy jednak to tylko pretekst, a w związku wcześniej coś musiało się już psuć?

Pandemia wydobyła na powierzchnię kilka niespodziewanych zjawisk. To nie jest tylko pretekst, ale rzeczywisty kryzys wywołany bardzo istotnymi zmianami w naszej codzienności. Dane wskazują na ogólnoświatową tendencję wzrostu rozwodów i Polska w tym zakresie nie odbiega od reszty świata. Pandemia i lockdown wywołały niepokój związany z możliwą utratą lub znacznym ograniczeniem środków utrzymania się, lęk o zdrowie i bezpieczeństwo własne oraz osób bliskich. Jesteśmy w permanentnym napięciu w związku z kolejnymi falami pandemii oraz bezbronni wobec na bieżąco podejmowanych decyzji dotyczących ograniczeń naszego życia. Ten stan wywołuje brak poczucia wpływu na własne życie, narastającą frustrację i potrzebę odreagowania. Nasze emocjonalne napięcia przenoszone są na relacje z najbliższymi. Izolacja od szerszego kontekstu społecznego zmniejsza pulę kontaktów, zamyka nas nie tylko w ramach kilkudziesięciu metrów kwadratowych, ale ogranicza możliwości osiągnięcia balansu emocjonalnego.
Codzienność osób aktywnych zawodowo w warunkach domowych diametralnie się zmieniła. Jesteśmy zmuszeni nie tylko do ciągłego przebywania ze sobą i zajmowania się non stop dziećmi, które w trakcie lockdownu nie chodziły do przedszkola lub szkoły. Nastąpiło wtargnięcie sfery zawodowej w życie domowe wraz z wydłużeniem czasu wykonywania czynności związanych z pracą. Wiele osób nie tylko nie miało odpowiedniego sprzętu i warunków lokalowych (dla siebie i członków rodziny), ale również nie dysponowało kompetencjami do wykonywania pracy zdalnej, co w trybie przyspieszonym musiały uzupełnić. Pozorna oszczędność czasu na dojazdy do pracy i powroty zabrała nam dwa ważne momenty, często pomijane w analizach psychologicznych. Jadąc do pracy przenosimy swoją koncentrację na czekające nas obowiązki, „przełączamy się” na inny tryb działania, wyciszamy emocje dotyczące rodziny, domu i stopniowo mentalnie wchodzimy w rolę zawodową. Podobnie jest z powrotem do domu, gdy przestawiamy się na inną aktywność, robiąc zakupy, stojąc na przystanku autobusowym, czy jadąc autem, rozluźniamy napięcia związane z pracą zawodową, przechodząc na tryb ról z życia prywatnego. Mimo pewnych napięć towarzyszących nam w trakcie drogi do i z pracy, jest to czas pomiędzy dwoma naszymi światami, czas przejścia pomiędzy rolami. Wyeliminowanie tego „pomiędzy” powoduje zapętlenie się naszych rzeczywistości i poczucie ciągłego zmęczenia.

- Wbrew przewidywaniom, spraw rozwodowych i o separację w pandemicznym 2020 r. było mniej niż w poprzednich latach. Wszystko jednak wskazuje na to, że spadek był chwilowy. Po znoszeniu obostrzeń od kilku miesięcy kancelarie adwokackie odnotowują ogromne zainteresowanie klientów takimi sprawami. Widać to także w sądach. O czym to świadczy?

Nasze napięcia emocjonalne przenosimy na relacje z najbliższymi, gdyż od nich oczekujemy wsparcia i zrozumienia. I tu pojawia się kolejny moment krytyczny. Nasi najbliżsi są w takiej samej sytuacji, mają poczucie permanentnego zmęczenia, nie są wstanie wykrzesać z siebie nic więcej i pojawiają się wzajemne pretensje. Winny mojego stanu jest mąż lub żona, bo …, a nie sytuacja, w której wszyscy się znaleźliśmy. Poziom napięcia i długość jego trwania są odwrotnie proporcjonalne do stanu naszej wydolności w radzeniu sobie ze stresem.

- Psychologowie potwierdzają, że lockdown był wielką próbą dla wielu związków. Te, w których obowiązywały sprawdzone zasady, przetrwały. Los tych, w których ich zabrakło, jest niepewny, a może i przesądzony. Czy coś mogłoby odmienić trend rozwodowy? Prawdopodobnie będziemy mieli na jesieni kolejną falę koronawirusa. Jak możemy sobie pomóc, żeby nie ucierpiały na tym nasze związki?

Właściwe rozpoznanie sytuacji, w jakiej jesteśmy wszyscy i próba proaktywnego radzenia sobie ze stresem. Mamy już pewne doświadczenia i wiemy, z czym sobie radziliśmy oraz gdzie były problemy. Sugeruję podjęcie próby oddzielenia czasu pracy zawodowej od życia rodzinnego jakąś inną aktywnością i podział obowiązków między członków rodziny. Podpowiadam również „branie życia w swoje ręce”, podejmowanie inicjatywy, co tworzy poczucie kontrolowania własnego losu, choćby częściowo! Oczywiście „do tanga trzeba dwojga”. Trzeba uzgodnić, być może od nowa, organizację codzienności. Ale kwestią najważniejszą jest rezygnacja z szukania winnego, powracania do bolesnych spraw, gdyż w ten sposób zabija się przyszłość związku. Być może za jakiś czas małżonkowie powrócą do nich już z innym nastawieniem, ale musi w ich życiu pojawić się pewna stabilność emocjonalna. Uświadomienie sobie, że obydwoje byliśmy w złej kondycji, że mieliśmy do tego mocne powody, że bardzo wiele nas łączy, może być dobrą podstawą do kompromisu i ponownego odnalezienia siebie.

- Najbardziej chyba ucierpią na tym dzieci?

Tak, właśnie myślałam o dzieciach, które często żyły obok rodziców obserwując ich zmagania w obliczu tak poważnego kryzysu. Ich codzienność również drastycznie się zmieniła. Ograniczone kontakty z rówieśnikami, napięta atmosfera w domu, zdalna edukacja i poczucie zagrożenia związane z rozpadem rodziny. To, jak rodzice rozwiążą ten kryzys będzie ich „wyposażeniem” na całe życie. One będą w taki sam sposób rozwiązywały swoje problemy w relacjach z bliskimi.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie