Parę lat temu mieszkańcom Świecia obiecano cyfryzację cmentarza komunalnego. Miało to usprawnić między innymi poszukiwanie grobów, znajdowanie wolnych miejsc czy segregowanie ich wedle dat. Projekt jednak do teraz nie został zrealizowany. - Pamiętam jak dziś, jak pan Socha wypowiadał się, jak to będzie pięknie. Jak będziemy mogli sobie wszystko zrobić siedząc w domu. I gdzie to jest? - wypowiadał się zirytowany mieszkaniec Świecia.
- Czekam nieprzerwanie od pięciu lat. Jak tak dalej pójdzie, to nie ja będę kogoś szukać, tylko mnie na cmentarzu i to zapewne dalej na piechotę przebierając między grobami.
Z rąk do rąk
Adam Socha, ówczesny dzierżawca terenu cmentarza, rzeczywiście miał takie plany. Te nie doszły jednak do skutku, ponieważ administracje obiektu przejęła parafia pod wezwaniem świętego Andrzeja Boboli.
- Powiem tylko tyle, że w momencie przejęcia cmentarza był on tak zaniedbany, że zwyczajnie były ważniejsze sprawy - mówi ksiądz Bogusław Patoleta, proboszcz parafii. - Wiele lat ktoś po prostu czerpał z tego zyski nie zważając na sprawy bieżące. Dlatego dla mnie dużo ważniejsze od wygody i komfortu jest bezpieczeństwo ludzi.
Najpierw rzeczywistość
Jak twierdzi Patoleta w pierwszej kolejności trzeba się zająć wycinką zagrażających gałęzi i drzew. Następnie trzeba wymienić zepsute ogrodzenie. - Takich małych rzeczy, które jeszcze są do zrobienia jest całe mnóstwo i dopóki się z nimi nie uporamy, dopóty wątpię, żebym zabierał się za ten projekt - dodaje.
Propozycja ze strony firmy komputerowej na zrealizowanie tego projektu jest i oscyluje w kwocie około 35-40 tysięcy złotych. Jednak, jak twierdzi ksiądz proboszcz, na realizacje zwyczajnie brakuje pieniędzy. - Za sam wywóz śmieci z terenu cmentarza płacę rocznie jakieś 60 tysięcy, a cena ta z roku na rok wzrasta - mówi Patoleta. - Mówimy tylko o śmieciach, a gdzie tu cała reszta?
Podobne programy funkcjonują już w całej Polsce. Zwykle jednak bywa, że takie bazy danych nie zawierają informacji z jednego konkretnego cmentarza, a z kilku znajdujących się w jednym mieście czy gminie. Być może przy wzmożonych siłach administratorów kilku nekropolii udałoby się wdrożyć program w życie. Mieszkańcy otrzymaliby przy wspólnej inwestycji dużo większą bazę danych, a koszta rozbiłyby się pomiędzy zarządcami.
Czytaj e-wydanie »