Niepełnosprawność nie odebrała Annie Zawadzińskiej życia

Joanna Maciejewska
Joanna Maciejewska
fot.Dawid Fuz13W13/Fundacja "Jedyna Taka"
Miss Polski na Wózku 2016 i niepełnosprawni szermierze chcą pokazać, że mimo przeciwności losu można osiągnąć sukces

- Gratisowo życie podarowało mi w prezencie ciekawego towarzysza, jakim jest rdzeniowy zanik mięśni. Nasza relacja jest pełna wzlotów i upadków, ale na pewno wzbogaciła mnie, jako istotę, w cenne doświadczenia, zmieniła moje wyobrażenie o życiu - pisze na swoim blogu Adrianna Zawadzińska, Miss Polski na Wózku 2016. - Myślę, że ten towarzysz zaserwuje mi jeszcze wiele wyzwań, którym postaram się sprostać. Staram się żyć jak każdy z nas - jakoś nienormalnie w tym normalnym świecie.

Pochodząca z Malborka 26letnia kobieta choruje na rdzeniowy zanik mięśni. Nie zawsze jednak wózek inwalidzki był jej nieodłącznym towarzyszem.

- Byłam sprawna, ale choroba zaczęła postępować - zdradza Adrianna Zawadzińska. - Najpierw przez dwa lata chodziłam o kulach, co było dla mnie dużym utrudnieniem. Na wózku jeżdżę dopiero od listopada 2015 roku.

Niepełnosprawność i ograniczenie ruchowe nie zabrało jej jednak optymizmu, radości, chęci działania i realizowania swoich pragnień.

Obecnie Adrianna Zawadzińska dzieli się swoją historią z innymi, aby pokazać, że nie-pełnosprawność nie musi oznaczać rezygnacji z siebie, swoich planów, że nie odbiera nikomu osobowości i urody.

- Gdy usiadłam pierwszy raz na wózku, powiedziałam sobie: co mam właściwie do stracenia? Nie chcę się zamknąć w domu, chcę działać. Dlatego też wzięłam udział w wyborach Miss. Była to też doskonała okazja, by realizować siebie.

Niedawno Adrianna Zawadzińska spotkała się z uczniami w swoim rodzinnym mieście.

- Mówiła młodzieży o tym, że w życiu są różne sytuacje i mimo przeciwności losu, które stają na drodze, warto podejmować walkę - wspomina Olga Fijałkowska, pracownik Fundacji „Jedyna Taka”, która organizuje m.in. wybory Miss Polski na Wózku. - Osoby z niepełnosprawno-ścią są często postrzegane jako zamknięte w sobie; jako te, które nie wychodzą do ludzi, nie realizują się na płaszczyźnie zawodowej i towarzyskiej. Ona chce pokazać, że jest inaczej - dodaje.

W przyszłym tygodniu Miss Polski na Wózku odwiedzi uczniów sześciu szkół w Ciechocinku i powiecie aleksandrowskim. Będzie towarzyszyła ekipie z Fundacji „Akademia Integracji”, do której należą szermierze na wózkach - para-olimpijczycy i wielokrotni medaliści mistrzostw świata i Europy. Sportowcy zaprezentują swoje umiejętności, a 26-latka opowie o marzeniach, które warto realizować także wtedy, gdy życie krzyżuje wszystkie plany.

- Młode pokolenie chłonie wszystko jak gąbka. Nie wszyscy mają jednak styczność z osobami niepełnosprawnymi. Na spotkaniach mogą mnie poznać i zobaczyć, że niepełno-sprawność nie musi być wcale taka straszna - mówi Adrianna Zawadzińska. - Cieszę się, że mogę na swoim przykładzie pokazać młodym ludziom, że nigdy nie wiadomo, co się stanie w życiu, jak potoczy się los i co ich spotka. Ale mogę też pokazać, że można dalej działać i realizować marzenia.

Więcej o Miss Polski na Wózku Adriannie Zawadzińskiej można przeczytać na jej blogu: www.adriannafeathers.com.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
miesz

chyba takiej mamusi by nie chciała

Dziennikarka Radia Zet Beata Sabała-Zielińska na Facebook'u przeprosiła swoją niepełnosprawną córkę. Chodzi o jej niedawną wypowiedź dla jednej z gazet. Mówiła o aborcji.
 

„Kochani, muszę zrobić coś ważnego. Przeprosić moją córkę Aleksandra Zielińska. Publicznie, bo publicznie, dla jednej z gazet wypowiedziałam się na temat aborcji chorych dzieci, przyznając, "że jako matka chorego dziecka, znająca realia walki o zdrowie takiego dziecka, nigdy nie zmusiłabym kobiety by rodziła wbrew woli"” – napisała dziennikarka.

 
Sabała-Zielińska przyznała, że kiedy jej córka (która urodziła się z rozszczepem kręgosłupa) znalazła w prasie wypowiedź matki, rozpłakała się.
 

 

„(…) zrozumiałam, że zrobiłam coś strasznego - odwróciłam się od własnej córki i od wszystkich jej podobnym, chorym i słabszym. Wstydzę się tego, bo przecież nikt tak ja, nie wie, ile ci ludzie potrafią nam dać”

– wyznała reporterka Radia Zet.
 
Beata Sabała-Zielińska przez 12 lat była korespondentem Radia Zet na Podhalu. Pisze bloga, jest współautorką książek, które są autorskimi przewodnikami po Zakopanem.
 
Jej córka Aleksandra również prowadzi bloga, na którym wyraża swoje antyaborcyjne poglądy.

 

muszę zrobić coś ważnego. 
Przeprosić moją córkę Aleksandra Zielińska. Publicznie, bo publicznie, dla jednej z gazet wypowiedziałam się na temat aborcji chorych dzieci, przyznając, "że jako matka chorego dziecka, znająca realia walki o zdrowie takiego dziecka, nigdy nie zmusiłabym kobiety by rodziła wbrew woli." 
Kiedy Ola, po przeczytaniu tego tekstu, rozpłakała się, zrozumiałam, że zrobiłam coś strasznego- odwróciłam się od własnej córki i od wszystkich jej podobnym, chorym i słabszym. Wstydzę się tego, bo przecież nikt tak ja ja, nie wie, ile ci ludzie potrafią nam dać. 
Codziennie zawstydzają nas swoją determinacją, siłą, wyrozumiałością i zaufaniem do życia. To oni uczą nas człowieczeństwa, wrażliwości i empatii. Bez nich bylibyśmy ludzkimi wydmuszkami, nastawionymi na własną wygodę. Na życie bez utrudnień, bez wyzwań. Tych ważnych- nastawionych na innych. 
Ja wiem kim jestem mając Olę. Nie wiem kim byłabym, gdyby jej nie było. 
"Przecież nie urodzę chorego dziecka"- krzyczały niektóre uczestniczki protestu, tak jakby prawidłowa liczba chromosomów i idealnie zlepione komórki dawały gwarancję stworzenia kogoś niezwykłego. . 
Znam mnóstwo ludzi, którzy dostali od losu wszystko-zdrowie, inteligencję, siłę przebicia, i mimo tego, są zwykłymi szmatami. 
Nie znam za to ani jednej chorej osoby, o której mogłabym powiedzieć to samo.
Czy zapytaliście kiedyś chorego, czy żałuje że się urodził? Jeśli nie, zapytajcie. Odpowiedź być może Was zaskoczy.
Mnie te coś zaskoczyło- moja krótkowzroczność. 
Od dziś, dla mnie, dzieci, które z powodu swojej choroby nie przyjdą na ten świat, będą miały zapłakaną twarz mojej Oli.

 
Dodaj ogłoszenie