Niezłomni z gminy Nowe walczą o swoje

    Niezłomni z gminy Nowe walczą o swoje

    Agnieszka Romanowicz

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    - Gdyby wykonawca traktował nas poważnie, żadne negocjacje nie byłby potrzebne, bo my nie jesteśmy przeciwni linii. Oczekujemy tylko zrozumienia i szacunku

    - Gdyby wykonawca traktował nas poważnie, żadne negocjacje nie byłby potrzebne, bo my nie jesteśmy przeciwni linii. Oczekujemy tylko zrozumienia i szacunku - mówią rolnicy. ©Agnieszka Romanowicz

    - Nie poddamy się, choć jesteśmy zastraszani, że stracimy połowę odszkodowania - mówią rolnicy. - Z wielu powodów nie możemy zgodzić się na budowę linii wysokiego napięcia nad naszymi polami - tłumaczą.
    - Gdyby wykonawca traktował nas poważnie, żadne negocjacje nie byłby potrzebne, bo my nie jesteśmy przeciwni linii. Oczekujemy tylko zrozumienia i szacunku

    - Gdyby wykonawca traktował nas poważnie, żadne negocjacje nie byłby potrzebne, bo my nie jesteśmy przeciwni linii. Oczekujemy tylko zrozumienia i szacunku - mówią rolnicy. ©Agnieszka Romanowicz

    Zbigniew Kapusta, radny powiatu świeckiego, zorganizował wczoraj w świetlicy wiejskiej w Trylu spotkanie z rolnikami, przez których grunty ma biec dwutorowa linia elektroenergetyczna 400 kV Grudziądz - Pelplin - Gdańsk Przyjaźń.

    To inwestycja pożytku publicznego, toteż wola właścicieli gruntów schodzi na drugi plan. Niezależnie od niej, budowa będzie zrealizowana.

    Zadośćuczynieniem mają być odszkodowania, jednak ich wysokość nie zadowala większości właścicieli gruntów. Do tego zaczęli obawiać się o bezpieczeństwo swoje i rodzin. Powodów do niepokoju mają o wiele więcej:

    - Czytelnicy powinni znać nasz punkt widzenia, a nie tylko stanowisko inwestora, starosty i wykonawcy - komentują wcześniejsze artykuły w "Pomorskiej".

    - Znamy przypadek śmierci młodego kombajnisty, który pracował pod linią wysokiego napięcia. Winny nie został ukarany do dziś.

    - Pracownicy energetyki mogą pracować pod linią 400 kV maksymalnie dwie godziny i to w specjalnych strojach, a my mamy siedzieć pod nią całymi dniami? Jak ktoś ma warzywa, to nie schodzi z pola.

    - Gdy sąsiad odrobił zadanie domowe i na spotkaniu z wykonawcą przytaczał opinie światowych ekspertów na temat szkodliwości takiego pola elektromagnetycznego, to ekspert wykonawcy nie odnosił się do tego, tylko drwił z informacji publikowanych w inter-necie.

    - W ogóle ciężko cokolwiek się dowiedzieć. Przedstawiciel wykonawcy, który odwiedza nas najczęściej, jest psychologiem. Nie zna szczegółów inwestycji, ma tylko jedno zadanie: przekonać nas do podpisania umowy.

    - I nazywają to negocjacjami.

    - Nie obchodzi ich, jak mamy teraz uprawiać ziemię? Ja sieję kukurydzę i rośliny energetyczne. A pod linią wolno tylko mieć uprawy do czterech metrów wysokości. Zmuszają mnie do zmiany profilu, na którym nie zarobię.

    - Co z nawadnianiem? Uprawiam warzywa od lat i wiem, że bez nawadniania nic nie urośnie. A kto przy zdrowych zmysłach rozłoży pod linią deszczownicę?

    - W środku zwisu linii nie ma sensu nic siać, bo pole elektromagnetyczne działa tak silnie, że wypala uprawy.

    - Będę musiał objeżdżać słupy, odchwaszczać je i kosić, a dostanę około czterech tysięcy. Raz, na sto lat!

    - Operaty rzeczoznawcy, który pracuje dla wykonawcy, są o połowę niższe niż te, które zlecamy we własnym zakresie. Nikogo to nie obchodzi, mamy się zgadzać na wszystko.

    - Na gminę nie ma co liczyć, bo ma dostawać około 700 tys. zł rocznie za tę linię, więc urzędnicy są zadowoleni.

    - Minimalną wysokość linii zmieniają z każdym spotkaniem. Na szczęście na coraz wyższą. Ale nie dają tego na piśmie. A jak będzie inna i coś się stanie, to rodzina zostanie z niczym, bo podpisałem zgodę na budowę, czyli zaakceptowałem wszystkie warunki.

    Dlatego ponad 20 rolników z gminy Nowe nie przyjęło warunków umowy i sprawa trafiła do Starostwa Powiatowego w Świeciu.

    - Starosta przedłużył postępowanie do 17 lutego - informuje Kapusta. - Jesteśmy zdecydowani odwołać się od jego decyzji. Skorzystamy ze wszystkich przysługujących nam praw. Nie poddamy się, w tej sprawie musimy być niezłomni.

    Do sprawy wrócimy.

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej