Ofiary księdza Mirosława K. z Bydgoszczy szukają sprawiedliwości po latach

Roman Laudański
Roman Laudański
Protest przeciwko pedofilii w Kościele katolickim.
Protest przeciwko pedofilii w Kościele katolickim. archiwum
W ubiegłym tygodniu przed Sądem Rejonowym w Bydgoszczy rozpoczął się proces przeciwko byłemu ministrantowi parafii pod wezwaniem Świętych Polskich Braci Męczenników, który przyznał się do kradzieży dwóch kielichów mszalnych i kilku stuł. Były ministrant zeznał przed sądem, że sam jest ofiarą księdza pedofila – byłego rezydenta tejże parafii.

Michał (imię zmienione) wskazał na księdza Mirosława K., który w bydgoskim Domu Księży Emerytów czeka na werdykt watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary. Jak się okazało, Michał nie był jedyną ofiarą księdza Mirosława K., który miał dopuścić się czynów pedofilskich także wobec innych chłopców, dziś dorosłych mężczyzn. Nie tylko z Bydgoszczy, ale i z Warszawy.

Ksiądz K. pracował na trzech wyższych uczelniach (Poznań, Bydgoszcz, Toruń), wykładał również w Wyższym Seminarium Duchownym w Bydgoszczy. Był m.in. proboszczem parafii św. Maksymiliana Kolbego na Osowej Górze w Bydgoszczy. Dziesięć lat temu ksiądz K. usłyszał zarzuty o czyny pedofilskie. Ruszyło dochodzenie, ale zarzuty zostały wycofane. 

W 2013 roku, decyzją kurii, ksiądz Mirosław K. został odwołany z funkcji proboszcza na Osowej Górze i trafił do parafii pw. Świętych Polskich Braci Męczenników. Jako kapelan miał obsługiwać szpital miejski, hospicjum oraz wspierać księży w parafii.

Jak się dowiedzieliśmy, kilka lat temu, kiedy za sprawą fundacji „Nie lękajcie się” zrobiło się głośno o przypadkach molestowania nieletnich w Kościele katolickim, do bydgoskiej kurii, a konkretnie do pełnomocnika ds. ochrony dzieci i młodzieży, zaczęły zgłaszać się nowe ofiary księdza Mirosława K. Informowały o faktach i o czynach, które miały miejsce wcześniej, a o których – jak zapewnia ks. kanclerz Grzegorz Nowak – kuria nic nie wiedziała. Pełnomocnik kurii zgłaszał je do prokuratury.

Ksiądz K. miał dopuszczać się czynów pedofilskich wobec kilku chłopców do 15 roku życia i powyżej od czasu powstania diecezji bydgoskiej (2004 rok – przyp. red.).

– Osoby, które do tej pory zgłosiły się do kurii z oskarżeniem wobec ks. Mirosława K., nie pochodziły z parafii „Męczenników” – zapewniają w bydgoskiej kurii.

]Tymczasem były ministrant, który przez dziewięć lat gorliwie służył przy ołtarzu, a w ubiegłym roku ukradł z kościoła dwa kielichy i stuły, należał właśnie do parafii „Męczenników”. Tam dokonał kradzieży. W ubiegłym tygodniu w sądzie wskazał właśnie księdza Mirosława K. jako tego, który przed laty miał dopuść się wobec niego tzw. innych czynności seksualnych.

– Pod koniec ubiegłego roku zakończył się diecezjalny proces karno – administracyjny księdza Mirosława K. i wszystkie dokumenty, m.in. przesłuchania osób pokrzywdzonych, zostały wysłane do Watykanu – mówi ks. Grzegorz Nowak, kanclerz kurii bydgoskiej. – Kongregacja rozpatruje takie sprawy w ciągu roku – półtora.

W maju ruszy proces innego księdza z parafii „Męczenników” – ks. Rafała K., którego dziesięciu chłopców w wieku powyżej 15 lat oskarżyło o tzw. inne czynności seksualne. Ksiądz Rafał dokonywał ich w „poradni seksuologicznej”, którą zorganizował w domu parafialnym przy kościele.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie