W piątek, na pierwszej w tej kadencji sesji, zebrał się sejmik. Aż do czwartkowego wieczora trwały negocjacje potencjalnych koalicjantów. Paradoksalnie to nie perspektywa wspólnego rządzenia województwem przez Platformę i PiS wzbudzały najwięcej emocji. Obie te, skłócone na szczeblu centralnym, partie, w naszym regionie szły do wyborów pod hasłem odsunięcia od władzy SLD i marszałka Waldemara Achramowicza. Po wyborach szybko uzgodniły, że chcą razem rządzić. Tyle, że każda z nich wcześniej zblokowała się z innymi ugrupowaniami.
Drzwiami nie trzasnęli
Z ludowcami, którzy zdradzili lewicę i zawarli sojusz z Platformą, w zasadzie nie było problemów. PiS nie zgłaszał pod adresem PSL-u zastrzeżeń. Za to zblokowana z Prawem i Sprawiedliwością Samoobrona długo była nie do przełknięcia dla PO. Dlatego w środę negocjatorzy PiS gotowi byli opuścić negocjacje trzaskając drzwiami.
Był jeszcze jeden powód, dla którego do powstania POPiS-u w sejmiku mogłoby nie dojść. Chodziło o podział stanowisk między Toruniem a Bydgoszczą. Przedstawiciel którego z miast będzie marszałkiem, komu przypadnie fotel przewodniczącego sejmiku.
Już sam fakt, że to torunianin Piotr Całbecki, a nie Włodzisław Giziński z Bydgoszczy (obaj klub PO) miałby zostać marszałkiem wzbudzał kontrowersje. Pomysł, aby i przewodniczący sejmku był z Torunia (pojawiło się nazwisko Adama Banaszka z PiS-u) był już dla bydgoszczan nie do zaakceptowania.
W czwartek bliska zerwania negocjacji była Platforma. W końcu jednak porozumienie zawarto. PO przełknęła Samoobronę, PiS zgodził się na przewodniczącego z Bydgoszczy.
I choć jeszcze na kilka godzin przed rozpoczęciem obrad pojawiły się głosy, że po wyborze przewodniczącego sesja może zostać przerwana (w ten sposób przeciągając na swoją stronę dwóch radnych Samoobrony Achramowicz cztery lata temu uratował fotel), to jednak wczoraj wszystko poszło gładko.
Fotele podzielone
Marszałkiem został Całbecki. Jego zastępcami radny poprzedniej kadencji Maciej Eckardt z Bydgoszczy (PiS) oraz Włodzisław Giziński (PO) z Bydgoszczy. Członkami zarządu zostali Zbigniew Sosnowski (PSL) z powiatu brodnickiego i Bartosz Nowacki (Samoobrona) z Mogilna.
Sosnowski niedawno przez swoje gapiostwo przestał być posłem. Nie wiedział, że startując w wyborach do rady powiatu i uzyskując mandat, automatycznie przestanie być parlamentarzystą.
Opozycjonista Achramowicz
Na miejsce Sosnowskiego do Sejmu wejdzie Andrzej Kłopotek, brat Eugeniusza, szefa ludowców w regionie i radnego sejmiku. Gdyby nie zamieszanie z Sosnowskim, zapewne to Eugeniusz Kłopotek byłby członkiem zarządu...
Kanclerz przewodniczącym
Przewodniczącym sejmiku został Krzysztof Sikora (PO) kanclerz Wyższej szkoły Gospodarki w Bydgoszczy, a jego zastępcami Ryszard Bober z Jabłonowa Pomorskiego (PSL), który był także wiceprzewodniczącym sejmiku poprzedniej kadencji oraz bydgoszczanin Grzegorz Schreiber (PiS). Koalicjanci ustalili, że po dwóch latach sprawowania funkcji przewodniczącego przez przedstawiciela PO, zmieni go człowiek PiS-u.
Klub byłych
Jedynym ugrupowaniem, które pozostało poza koalicją jest Lewica i Demokraci. Sześcioosobowy klub tworzą członkowie byłego zarządu województwa (z Achramowiczem na czele), była przewodnicząca sejmiku Lucyna Andrysiak oraz byli parlamentarzyści SLD. Wczoraj próbowali stosując kruczki prawne maksymalnie wydłużyć sesję i utrudnić wybór nowych władz województwa. Jednak po wyborze Całbeckiego na marszałka emocje opadły i Achramowicz pogratulował nowemu marszałkowi. Ten zaś dziękował odchodzącemu.