Oto dłużnik perfidny. Wiedział, że nie będzie w stanie spłacać rat, a jednak brał pożyczki

Katarzyna Piojda
Katarzyna Piojda
- Zaraz po otrzymaniu drugiej pożyczki, przestałem spłacać raty pierwszej - mówi pan Grzegorz z Bydgoszczy. - Drugiej nawet nie zacząłem płacić. Życie mnie do tego zmusiło
- Zaraz po otrzymaniu drugiej pożyczki, przestałem spłacać raty pierwszej - mówi pan Grzegorz z Bydgoszczy. - Drugiej nawet nie zacząłem płacić. Życie mnie do tego zmusiło Pixabay.com
- Brałem pożyczki wiedząc, że ich nie spłacę. Życie mnie do tego zmusiło - mówi pan Grzegorz z Bydgoszczy. Dziś windykacja próbuje zmusić go do oddania rat. Na razie bezskutecznie.

Zobacz wideo: Pracownicy Biedronki nie chcą pracować w niedziele.

Bydgoszczaninowi dawniej dobrze się żyło. - Pracę miałem, to mnie, samotnego faceta, stać było na wszystko, co chciałem.
Najdłużej był zatrudniony w szpitalu, jako sanitariusz. Pracownik służby zdrowia to zdrowie jednak stracił. Praca się skończyła, zaczęły kłopoty. - Przeszedłem na rentę, będąc po czterdziestce - dodaje pan Grzegorz. - Dostawałem jakieś 500 złotych miesięcznie. Na skromne życie wystarczało.

Dzisiaj ma 850 złotych emerytury, 65 lat i długi. - Wszystko tak w ciągu paru miesięcy podrożało, że nie umiem dotrwać do końca miesiąca za pieniądze, które dostaję.

Na początku bieżącego roku pofatygował się do banku.

- Tradycyjnego, a nie parabanku - zaznacza. - Miałem dowód osobisty i, w razie czego, przygotowane trzy ostatnie odcinki emerytury. Wystarczył dowód. Pani w okienku coś tam sprawdziła w systemie. Myślałem, że ze względu na niską emeryturę, nie otrzymam pożyczki. Zaskoczyli mnie. Pani po chwili powiedziała, że decyzja banku jest pozytywna. W ten sposób wzbogaciłem się o 2000 zł.

Nie wydał ich na luksusy, ale na leki, opłaty. Ot, na życie. - Rata wynosiła niespełna 100 zł. Przez pierwsze 3 miesiące płaciłem je bez zastrzeżeń.

Pożyczka na dowód

Po tym czasie znowu poszedł do tego samego banku. Po to samo. - Ponownie musiałem pokazać dowód - kontynuuje bydgoszczanin. - Pracownica sprawdziła coś w systemie. Pewnie to, czy płacę dotychczasowe raty. Zobaczyła, że tak.
Otrzymał pożyczkę, chociaż mniejszą (jak zaciągnął pierwszą, to automatycznie obniżyła się jego zdolność kredytowa). Tym razem - 1200. - Pani w banku coś poklikała w komputerku i wyszło jej, że bank pożyczy mi pieniądze.

- To, co robiłem później, robiłem świadomie. Wiem: perfidnie postąpiłem - przyznaje 65-latek. - Zaraz po otrzymaniu drugiej pożyczki, przestałem spłacać raty pierwszej. Drugiej nawet nie zacząłem płacić. Życie mnie do tego zmusiło.
Wymienia wydatki. - Czynsz, lekarstwa, jedzenie, żadne fanaberie - mówi pan Grzegorz. - Był wybór: albo będę oddawał pieniądze, albo będę miał na życie. Wybrałem drugie. Moja emerytura nie wystarcza, a w opiece społecznej dostaję 110 zł raz na 3 miesiące.

Jakby nieściągalny

Potem na to życie znowu zabrakło. W banku był na przegranej pozycji. Postanowił starać się o chwilówkę w parabanku. Zdziwił się, gdy ją dostał. - Najpierw przyjechała do mnie przedstawicielka firmy pożyczkowej - opowiada bydgoszczanin. - Wpisała dane w formularz. Kazała czekać.

Długo to on nie czekał. - Nazajutrz ta sama pani odwiedziła mnie ze swoim kierownikiem i już z pieniędzmi, okrągłym tysiącem - kontynuuje czytelnik.

Chwilówki też nie spłaca.

- Sami są sobie trochę winni. Nie sprawdzili mojej sytuacji finansowej. Inaczej wiedzieliby, że poprzednich dwóch pożyczek nie spłacam. Sugerowali się chyba tylko moim stałym dochodem. Znaczy: emeryturą.

Od kilku tygodni windykacja wydzwania do pana Grzegorza. - Czasem przychodzą. Pukają. Udaję, że mnie nie ma. W sms-ach straszą sądem.

On się nie boi. - Jestem jakby nieściągalny. Nie mam nic do stracenia. Zajmuję gminną kawalerkę. Działki i samochodu brak. Kilkudziesięcioletnich mebli i staromodnych ciuchów pewnie mi nie zabiorą.

Przeciętny Polak, który decyduje się na kredyt lub pożyczkę, chce za nie najczęściej kupić sprzęt RTV/AGD albo wyremontować mieszkanie. Pracuje zawodowo, a jego dochód nie przekracza 5 tys. zł. Oto statystyczny obraz Polaka posiadającego zobowiązania finansowe. Taki profil wyłania się nam z badania Krajowego Rejestru Długów pt. „Jak pożyczają Polacy”.

Na czarną listę KRD trafiają konsumenci oraz przedsiębiorstwa. Nie płacą za faktury, nie oddają rat kredytów czy pożyczek, zalegają z rachunkami za prąd, telefon, telewizję czy alimenty. W przypadku osób fizycznych wystarczy 200 zł, aby znaleźć się na liście nierzetelnych płatników. Minimalna kwota zaległości firm wynosi 500 zł.

Pan Grzegorz nie należy do statystycznych dłużników. On jest bardzo niestatystyczny. Mógłby dołączyć do grupy tzw. perfidnych dłużników. Tak są określani ci, co zaciągają kredyty, biorą pożyczki, chociaż wiedzą, że nie będą w stanie oddać pieniędzy. Nie musieli się sporo gimnastykować, żeby je pozyskać. Weryfikacja potencjalnego klienta była raczej na papierze.

Istnieje kolejne określenie: multidłużnicy. To osoby, wpisane do Krajowego Rejestru Długów, zalegające z przynajmniej trzema pożyczkami. Niechlubny rekordzista kraju zalega z płatnościami wobec 151 wierzycieli.

Pętla finansowa

Multidłużnik wpada w pętlę finansową. - Zazwyczaj powodem narastającego zadłużenia jest zbyt duża liczba aktywnych zobowiązań oraz finansowanie każdej potrzeby pożyczonymi pieniędzmi - tłumaczy Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. - Zaciąganie kredytów czy kupowanie na raty nie jest niczym złym, pod warunkiem, że panujemy nad spłatą zobowiązań i świadomie planujemy wydatki.

Co czwarty przyszły kredytobiorca tylko czasami sprawdza bądź w ogóle nie sprawdza, czy będzie mógł oddać, co pożyczył. To dużo, ale tak naprawdę odsetek takich nierozważnych osób jest wyższy, ponieważ dłużnicy nawet w anonimowych badaniach nie lubią przyznawać się do swoich grzechów.

13 procent osób zaciąga nowe zobowiązanie, aby spłacić poprzednie.

- To jeden z najczęstszych błędów popełnianych przez osoby, które mają problemy ze spłatą - podkreśla Jakub Kostecki, prezes Kaczmarski Inkasso. - Pokrywanie rat jednego kredytu drugim nierzadko wpędza w spiralę zadłużenia. Wcześniej warto rozważyć inne możliwości, jak kredyt konsolidacyjny, scalający nasz dług w jedno zobowiązanie, czy dialog z instytucją, u której mamy dług. Bankom i firmom pożyczkowym zależy na odzyskaniu pożyczonych pieniędzy, więc są w stanie zaproponować różne możliwości wyjścia z sytuacji, np. przerwę w spłacie czy prolongatę umowy.

A niektórym firmom pożyczkowym zależy tylko na zdobyciu jakiegokolwiek klienta. Przyciągają ofertami typu „Nie przejmuj się swoją złą historią kredytową. Gwarantujemy pożyczki bez BIK. Wymarzoną kwotę otrzymasz w 15 minut od momentu złożenia e-wniosku”. Są nawet promocje dla osób zadłużonych (w tym multidłużników) oraz te bez gwaranta, czyli osoby, która zagwarantuje spłatę zaciągniętego zobowiązania w przypadku niewypłacalności klienta.

Pomysłowy wnuczek

Jak wymarzona kwota trafi już na konto albo do ręki tegoż klienta, to czasem nie ma opcji, żeby druga strona, więc bank czy firma pożyczkowa, ją odzyskała. Klient jest, jak pan Grzegorz z Bydgoszczy, niewypłacalny, tzw. nieściągalny, do tego perfidny.
Perfidnie postępował 26-latek z Płocka. Ukradł babci i wujkowi loginy i hasła do kont bankowych. Zaciągnął na nich 15 kredytów i pożyczek na łączną kwotę 15 tys. zł. Gdy seniorka zorientowała się, co zrobił wnuk, powiadomiła policję. Potem jej syn, czyli właśnie wujek młodego mężczyzny, odwiedził komisariat. Tak samo bowiem zorientował się, że siostrzeniec go oszukał. 26-latek próbował zaciągnąć 21 kolejnych kredytów, ale banki odrzuciły jego wnioski. Spędził 2 lata za kratkami.

Kto zamierza zaciągnąć pożyczkę, musi pamiętać o zmianie prawa. - Od 1 lipca 2021 nie obowiązują już przepisy z tarczy antykryzysowej, które mocno ograniczały pozaodsetkowe koszty kredytów konsumenckich - informują w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów. - Suma kosztów pozaodsetkowych, czyli opłat i prowizji związanych z przygotowaniem umowy, sprawdzeniem zdolności kredytowej konsumenta, ubezpieczeniem, obsługą rachunku itp., została znacznie ograniczona. Przykładowo: wcześniej dla pożyczek do 30 dni, czyli chwilówek, kredytodawca nie mógł naliczyć kosztów pozaodsetkowych w wysokości przekraczającej 5 proc. wartości udzielonego finansowania. Teraz limity maksymalnych kosztów pozaodsetkowych wróciły do wcześniejszego poziomu, wynikającego z Ustawy o kredycie konsumenckim. Pożyczki, np. chwilówki, mogą być pięciokrotnie droższe.

Są tacy, których nawet dziesięciokrotnie wyższe koszty by nie zraziły. Później udają, że nie słyszą, jak z banku, parabanku czy firmy windykacyjnej do nich telefonują. Biorą sobie natomiast do serca rady: „Windykatora możesz nie wpuścić do domu. On nie jest państwowym organem egzekucyjnym. Wiążący jest tylko sądowy wyrok, wykonywany przez komornika”.

Z siekierą na windykatora

A propos windykacji - pracownik takiej firmy o mało nie stracił życia. Odwiedził ociągającego się z płatnościami 36-latka spod Lublina. Dłużnik tak zdenerwował się przyjazdem windykatora, że rzucił się na niego z siekierą. Przedstawiciel firmy odzyskującej długi (ponoć wyjątkowo spokojny gość) w ostatniej chwili się odsunął. Dłużnik zniszczył więc jego samochód.

- Nie mam takiego charakteru, żeby rzucić się na kogoś z siekierą. Zresztą siekiery nie mam. Nie miałbym nawet za co kupić - kończy pan Grzegorz.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie