Paweł Wojciechowski złamał tyczkę i... pobił rekord Chmary!...

    Paweł Wojciechowski złamał tyczkę i... pobił rekord Chmary! [wideo]

    TOMASZ FROEHLKE, KAZIMIERZ FIUT

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Paweł Wojciechowski złamał tyczkę i... pobił rekord Chmary! [wideo]

    ©fot. Tytus Żmijewski/archiwum

    Paweł Wojciechowski (Zawisza Bydgoszcz) w belgijskiej Gandawie skoczył o tyczce aż 5,86 m. O centymetr pobił 22-letni halowy rekord Polski również bydgoszczanina Mirosława Chmary.
    Paweł Wojciechowski złamał tyczkę i... pobił rekord Chmary! [wideo]

    ©fot. Tytus Żmijewski/archiwum


    Za 11 dni najlepsze osiągnięcie w historii polskiej tyczki w hali obchodziłoby równy jubileusz 22-lecia. 24 lutego 1989 r. w Berlinie Mirosław Chmara pokonał poprzeczkę na wysokości 5,85 cm. I nic nie zapowiadało w tym roku, że tak szybko tego rekordu się pozbędzie.

    Ale na mityng Grand Prix IAAF "Belgacom Flanders Indoor" w Gandawie pojechał Wojciechowski, który jest... rówieśnikiem dotychczasowego rekordu Polski Chmary, gdyż w czerwcu skończy 22 lata. Najwyżej w swojej karierze skoczył 5,60 - zarówno na stadionie (2010) i w hali (2011). Do wczoraj. W Gandawie w drugiej próbie pofrunął o... 26 centymetrów wyżej!

    Wyzdrowiał i wykonał tytaniczną pracę

    Tuż po tak szczęśliwych dla Wojciechowskiego zawodach tak jego wyczyn komentuje dla "Pomorskiej" trener Włodzimierz Michalski, który został w Bydgoszczy: - Nie lubię jeździć po mityngach. Zawodnicy muszą uczyć się samodzielności. Co do wyniku, to liczyłem, że Paweł poprawi swój tegoroczny najlepszy rezultat z Bydgoszczy, gdzie skoczył 5,60 m. Nie spodziewałem się jednak, że aż tak bardzo. To spora i bardzo miła niespodzianka. Gdzie szukać takiej "wynikowej eksplozji"? W ciężkiej pracy. Paweł to przecież duży talent, co pokazał przed trzema laty podczas mistrzostw świata juniorów w Bydgoszczy. Niestety, prześladowały go kontuzje, a przy tym był niecierpliwy. Za szybko chciał wróci na skocznię. Gdy w końcu wyzdrowiał, wykonał tytaniczną pracę, aby wzmocnić poszczególne partie mięśniowe, obudować kręgosłup. Potem rozpoczęła się praca nad rozbiegiem i techniką. Zaczął też skakać na twardszej i nieco dłuższej tyczce. Pierwszy raz wypróbował ją na zawodach w Spale. Tam zakończyło się na 5,55 m. W Gandawie na dobry początek na rozgrzewce złamał tyczkę, tę bardziej miękką. Wziął więc twardszą i jak się okazało skoczył po halowy rekord Polski. Widziałem ten skok w telewizji. Gdyby było wówczas założone 5,90 m, to by i tę wysokość pokonał. Co dalej? Nie wiem. Na razie czekam na powrót Pawła z Gandawy. Ustalimy dalszy plan działania. Za tydzień mistrzostwa Polski w Spale, a za trzy tygodnie halowe mistrzostwa Europy w Paryżu. Zdecydujemy, czy wystartuje w obu imprezach, czy też skończymy na rywalizacji w Spale. Przed nami przecież bardzo ważny letni sezon: mistrzostwa świata, a za rok igrzyska w Londynie. Do tych imprez należy się jak najlepiej przygotować, a przed nim jeszcze ogrom pracy. Nie można znówu być zbyt niecierpliwym, aby nie skończyło się kolejnymi kontuzjami.

    Przeczytaj też: Paweł Wojciechowski - lekkoatletyczny wicemistrz świata juniorów

    Ogromny wkład w ukształtowanie Wojciechowskiego ma trener Roman Dakiniewicz, do którego zawodnik trafił od pierwszych dni swojej kariery. Przez pewien czas trenował pod okiem obu znakomitych bydgoskich szkoleniowców, a już wyłącznie z trenerem Michalskim od tego sezonu. To ojciec drugiego znakomitego bydgoskiego skoczna Łukasza Michalskiego, który po operacji nie będzie startował w tegorocznym sezonie halowym.

    Próbował 5,90...

    Z bliska skok Wojciechowskiego w Gandawie oglądał jego menedżer Janusz Szydłowski, który powiedział PAP: - Paweł spróbował również skoczyć na 5,90, ale był już tak zmęczony, że po jednej próbie zrezygnował.
    Choć w Polsce nikt nie skoczył tak wysoko od 22 lat, Wojciechowski i tak nie jest najwyżej skaczącym Polakiem w historii. Ten tytuł dzierży nadal Mirosław Chmara - kuzyn Sebastiana Chmary, byłego mistrza świata i Europy w siedmioboju, obecnie zastępcy prezydenta Bydgoszczy. 27 czerwca 1988 roku na stadionie w Villeneuve d'Ascq pokonał poprzeczkę na 5,90 m.

    Obecny wynik Wojciechowskiego jest aktualnie czwarty na świecie, a przed nim znajduje się jedynie znakomity Francuz Renaud Lavillenie z 5,93, 5,92 i 5,90. W całym ubiegłym roku wyżej w hali skoczył jedynie Australijczyk Steven Hooker (6,01), a na stadionie Hooker (5,95, 5,91), Lavillenie (5,94, 5,91, 5,90) i Niemiec Malte Mohr (5,90).
    W 2008 r. po sukcesie Wojciechowskiego w mistrzostwach świata juniorów w Bydgoszczy w rozmowie z "Pomorską" Mirosław Chmara mówił: - Paweł na razie zrobił dobry wynik, ale wśród juniorów. Prawdziwe skakanie zaczyna się na 5,70-5,80. Przed rokiem za mistrzostwo Polski ufundowałem mu kolce. Zapewniam, że jeśli pobije mój rekord Polski, pomyślę o czymś specjalnym. Mam jedną radę - niech myśli o pobiciu rekordu świata Bubki, a mój zrobi po drodze. Ma talent i potencjał, ale nic z tego nie będzie, jeśli teraz uderzy mu do głowy woda sodowa.
    Chmara zapewne myślał o rekordzie Polski absolutnym, czyli 5,90, zatem jeszcze butów kupować nie musi. Ale chyba powoli musi się do tego przygotowywać.

    A rekordy świata Siergieja Bubki to 6,15 w hali z 1993 r. (Donieck) i 6,14 na stadionie z 1994 r. (Sestriere).


    Film umieszczony na Yuotube.pl przez darekkw2




    Czytaj e-wydanie »

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Wideo