PlusLiga każdego roku traci wielkie gwiazdy

Paweł Hochstim
Paweł Hochstim
Sylwia Dąbrowa
Choć w żadnym miejscu świata zainteresowanie siatkówką nie jest nawet zbliżone do tego w Polsce, to jednak nasze kluby przegrywają z konkurencją.

Bartosz Kurek w Japonii, Facundo Conte w Chinach - przynajmniej dwóch z pięciu najlepszych zawodników poprzedniego sezonu PlusLigi wyjedzie z Polski. Wprawdzie ZAKSA z wielkim trudem zatrzymała doskonałego Beniamina Toniuttiego, ale można przyjąć zasadę, że od lat najlepsi - ale ci naprawdę najlepsi, z topu - zawodnicy zagraniczni omijają PlusLigę, albo błyskawicznie, gdy już się trochę wypromują, z niej wyjeżdżają. I to mimo tego, że słyszą często, jak ich koledzy z reprezentacji - ci raczej nieco słabsi - opowiadają, że tylko w Polsce „siatkarz czuje się gwiazdą”. Wiadomo jednak, że lepiej „niż gwiazdą” jest czuć się bogaczem.

Swoją drogą to przedziwne, że choć w Polsce nie ma drugiej dyscypliny sportu, która kojarzy się tak dobrze, jak siatkówka - na zewnątrz to sport rodzinny, wesoły, pozbawiony agresji, gdzie na trybunach liczy się przede wszystkim zabawa, a kibice wybaczą zawodnikom każdą, nawet najbardziej kompromitującą porażkę - to jednak kluby nie są w stanie zbudować budżetu, który dałby uzasadnioną nadzieję na triumf w Lidze Mistrzów. Od środka oczywiście obraz polskiej siatkówki aż tak cukierkowy nie jest, ale przeciętny kibic tego nie widzi. On widzi mistrzów świata na boisku i Marka Magierę mikrofonem, który od lat umiejętnie dbaja o atmosferę na trybunach.

W większości polskie kluby siatkarskie sponsorują spółki skarbu państwa - na czternaście drużyn PlusLigi sponsorem strategicznym aż sześciu są państwowe największe koncerny, jak PGE, Tauron, Lotos, KGHM, czy Grupa Azoty, a Asseco Poland, sponsor Resovii, w dużej mierze żyje z zamówień publicznych. Każda z tych firm jest w stanie - bez uszczerbku dla swojej działalności - zainwestować w siatkówkę dużo więcej i móc ogrzać się przy największych sukcesach. Ale z jakiś powodów nikt tego nie chce zrobić, a polscy kibice co roku tłumaczą sobie, że jakikolwiek medal, a czasem tylko miejsce w Finale Four, to sukces.

W polskiej lidze np. nigdy nie zagrał - poza Pawłem Abramowem pod koniec poważnej kariery - żaden z czołowych rosyjskich siatkarzy. Każdy z nich bowiem u siebie zarobi więcej, niż w najlepszych polskich klubach. W Zenicie Kazań nawet zawodnicy rezerwowi mają kontrakty na poziomie 30-50 tysięcy dolarów miesięcznie. Ci najlepsi - około stu tysięcy i więcej.

To miłe, gdy Wilfredo Leon w każdym wywiadzie podkreśla, jak bardzo czuje się związany z Polską, ale mimo wszystko woli grać w Kazaniu, gdzie kasuje za rok gry ok. miliona euro. Żaden z polskich klubów nie byłby w stanie zapłacić mu nawet połowy tej kwoty. Nie przyjeżdżają też do nas czołowi Brazylijczycy i Włosi. Jest sporo Amerykanów, ale nigdy nie ci najważniejsi. A coraz częściej trafiają do PlusLigi gracze nieznani, czasem i z egzotycznych siatkarsko krajów, jak Estonia, Ukraina, czy Izrael.

Kilka lat temu szefowie PGE Skry Bełchatów dostali propozycję sprowadzenia trzech świetnych Kubańczyków - Roberlandy’ego Simona, Raydela Hierrezuelo i Yoandry Leala, których mieli utrzymywać przez czas karencji, a później móc mieć ich w swojej drużynie. To byłby naprawdę światowy top, ale ostatecznie przez pazerność jednego z menedżerów temat upadł. Kubańczycy, gdy na jaw wyszły negocjacje w sprawie ich przenosin do Polski trafili nawet na chwilę do aresztu. Dzisiaj wszyscy już legalnie występują w klubach zagranicznych i na Polskę nawet nie spojrzą, bo zarabiają znacznie większe pieniądze - Hierrezuelo jest we Włoszech, Leal w Brazylii, a Simon ostatnio grał za wielkie pieniądze w Korei Południowej, ale po wprowadzeniu limitu zarobków dla obcokrajowców na poziomie 300 tysięcy dolarów za sezon przeniósł się do Brazylii.

Dziwne, że żaden z szefów klubów nie jest w stanie przekonać swojego sponsora, że dorzucenie jeszcze większej kwoty się opłaci. Zbudowanie drużyny, która po raz pierwszy w historii wygra Ligę Mistrzów w jakiejkolwiek dyscyplinie będzie wielkim sukcesem klubu, ale i jego sponsora. A w siatkówce nie trzeba wiele, wystarczy kwota na poziomie 40-50 milionów złotych. To nawet nie jest połowa budżetu piłkarskiej Legii Warszawa.

Być może pierwszym takim klubem będzie ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, która znalazła duże pieniądze na utrzymanie Toniuttiego i przedłużenie kontraktu z Pawłem Zatorskim, najdroższym, ale i zdecydowanie najlepszym polskim libero. Grupa Azoty zresztą doskonale wychodzi na sponsorowaniu sportu na wysokim poziomie - w swoim dorobku ma dwa mistrzostwa Polski w siatkówce (ZAKSA i Chemik Police), a piłkarska Pogoń Szczecin walczy o medal piłkarskiej Ekstraklasy. OK, na sukcesy piłkarzy w Europie liczyć nie może, bo na to potrzebne są już naprawdę kosmiczne pieniądze, ale potęgi siatkarskie jest w stanie zrobić. Ciekawe, czy zdecyduje się pójść za ciosem. By móc się mierzyć z największymi, choćby z Kazaniem, potrzeba więcej, niż Toniutti, Tillie, Zatorski i Konarski. Inaczej skończy się tak, jak w ostatnich latach - może będzie awans do Final Four, a może nie. Ale złota na pewno nie będzie.

Wideo

Materiał oryginalny: PlusLiga każdego roku traci wielkie gwiazdy - Dziennik Łódzki

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gingho

Oglądałem wszystkie mecze PlusLigii.

q
qwer
PlusLiga każdego roku traci wielkie gwiazdy - dlaczego do takiego tytułu na zdjęciu dajecie B. Kurka?

 

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3