Podpalacz uciekł... ale już go znaleźli

Andrzej Bartniak
fot. arch.
Zatrzymano mężczyznę podejrzanego o dwukrotne podłożenie ognia w Łaszewie. Znaleziono go w Tucholi. W miniony piątek przedstawiono mu zarzuty. Oprócz podpaleń ma na sumieniu także inne przewinienia.

www.pomorska.pl/swiecie

Więcej informacji ze Świecia i okolic znajdziesz na stronie www.pomorska.pl/swiecie

Sprawa jest rozwojowa, dlatego zarówno policja, jak i prokuratura są oszczędne jeśli chodzi informacje w sprawie podejrzanego o podpalenia. Bo w takim charakterze występuje Waldemar F. 34-letni bezrobotny mieszkaniec Łaszewa. To właśnie jego wskazano jako sprawcę, gdy w miniony czwartek stanęła w płomieniach najpierw chlewna, a później stóg siana. Bezrobotny mężczyzna, który znaczną część życia spędził w więzieniu m.in. za podpalenie był najbliższym sąsiadem gospodarza, na którym prawdopodobnie chciał się odegrać. O co poszło? Dzień wcześniej został przyłapany na włamaniu do piwnicy, za co został ukarany mandatem. Kilka godzin później chlewnia państwa Poletyło paliła się. W trakcie akcji ratowniczej dostrzeżono, że zajście ktoś obserwował z pobliskiego lasku. Gdy w jego kierunku zaczęli się zbliżać policjanci, uciekł. Czy był to Waldemara F.? Pewności nie ma. W każdym razie policjanci poważnie potraktowali sugestie mieszkańców wsi. Kolejno jedno po drugim zaczęto przeszukiwać miejsca, gdzie mógłby się schować. Jednocześnie powiadomiono policję w Tucholi, gdzie podejrzany mógł szukać schronienia u rodziny. Informacje okazały się przydatne. Tucholscy mundurowi znaleźli go pod wskazanym adresem. Noc z czwartku na piątek spędził w świeckim areszcie. W godzinach popołudniowych rozpoczęło się przesłuchanie w Prokuraturze Rejonowej w Świeciu. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że oprócz podpalenia mężczyzna podejrzewany jest także o inne przestępstwa. Prawdopodobnie chodzi o kradzieże. Zebrane w sprawie dowody pozwoliły na przedstawienie zatrzymanemu zarzutu uszkodzenia mienia poprzez pożar. Za takie przestępstwo grozi kara do pięciu lat więzienia.

W miniony piątek gmina Pruszcz wsparła pogorzelców trzema tysiącami złotych. - Na odbudowę chlewni nie starczy, ale pozwoli to załatwić najpilniejsze wydatki - mówi Franciszek Koszowski, wójt Pruszcza. - Niestety więcej nie możemy dać.

Wstępnie zniszczenia w gospodarstwie państwa Poletyło oszacowano na 100 tys. zł. Byłyby jeszcze większe, gdyby nie postawa mieszkańców. - Dzięki solidarności sąsiadów, którzy natychmiast zaopiekowali się zwierzętami, nie padła ani jedna świnia - podkreśla wójt. - Dziękuję im za to.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie