Polskie społeczeństwo przywiązane do wolności, nabiera coraz większej empatii do związków jednej płci

Karina Obara
Karina Obara
Posłowie KO, którzy pracują nad ustawą o związkach partnerskich przekonują, że wskazówką dla nich są także słowa obecnego papieża Franciszka. Ten wielokrotnie bronił praw osób homoseksualnych.
Posłowie KO, którzy pracują nad ustawą o związkach partnerskich przekonują, że wskazówką dla nich są także słowa obecnego papieża Franciszka. Ten wielokrotnie bronił praw osób homoseksualnych. Fot. Jacek Smarz
Udostępnij:
Posłowie Koalicji Obywatelskiej: Paweł Kowal i Paweł Poncyljusz pracują nad projektem ustawy o związkach partnerskich. Przekonują, że takie są oczekiwania społeczne.

Zobacz wideo: Takie mają być zasady emerytur stażowych

Posłowie KO przekonują, że wskazówką dla nich są także słowa obecnego papieża Franciszka. Ten wielokrotnie bronił praw osób homoseksualnych. Podkreślał, że o ile małżeństwo, jako sakrament, nie może być zawarte między osobami tej samej płci, to osoby takie powinny mieć możliwość zawierania związków na gruncie prawa cywilnego. Szczegóły projektu ustawy nie są jeszcze znane, najpierw ma je poznać klub KO.

Czytaj także: Przed nożem były słowa. I nienormalna norma języka, jakim posługują się politycy i hejterzy

Dr Adam Jarosz, politolog z SGH uważa, że pomysł projektu ustawy o związkach partnerskich przygotowywany przez posłów KO Pawła Kowala i Pawła Poncyliusza świadczy o trwałym skręcie tej partii na lewo – za takim rozwiązaniem bardzo zdecydowanie wypowiedział się również lider PO Donald Tusk.
- Małżeństwa homoseksualne czy związki partnerskie stały się normą w większości krajów UE, obowiązują nawet na Węgrzech, rządzonych przez konserwatystę Viktora Orbana – tłumaczy dr Jarosz. - W Polsce temat ten jest bardzo kontrowersyjny, więc każdy projekt ustawy w tej kwestii będzie kolejnym włożeniem „kija w mrowisko” i rozbudzi skrajne emocje, dając nadzieję na legalizację związków parom homoseksualnym oraz wzbudzi ogromny sprzeciw tradycjonalistów. Polskie społeczeństwo przywiązane, jak żadne inne, do wolności, nabiera jednak coraz większej empatii dla osób homoseksualnych i postrzeganie tej kwestii dynamicznie się zmienia. Osoby takie żyją w naszym społeczeństwie, zdecydowana większość z nich w zaciszu prywatności i przede wszystkim one cierpią na obscenicznych ekscesach niektórych liderów ruchów LGBT. Moim zdaniem, kompromisowym rozwiązaniem w tej sprawie byłby „status osoby bliskiej”, który z jednej strony spowodowałby, że osoby LGBT miałyby wszystkie najważniejsze prawa (odwiedzin, dziedziczenia, prowadzenia wspólnego gospodarstwa domowego). Z drugiej strony nie naruszyłoby to delikatnej materii, jaką jest tradycyjnie rozumiane małżeństwo, które w polskiej kulturze ma szczególny status i jest normą konstytucyjną, ani nie byłoby jego ukrytą formą jak związek partnerski. Pomogłoby to również innym osobom, które z różnych powodów są w bliskiej relacji z drugim człowiekiem (np. senior, który nie ma rodziny, a którym się opiekuje przyjaciel czy opiekun). Uwolniłoby to też polską debatę publiczną, od wiecznie niekończącego się sporu, a Polskę od całkowicie fałszywego wizerunku państwa nietolerancyjnego na arenie międzynarodowej.  

PO się nie zagalopuje?

Adam Banaszak, radny Sejmiku Kujawsko-Pomorskiego (Porozumienie Gowina) uważa, że nie możemy bać się rozwiązywać spraw, które ciągle pozostają nierozstrzygnięte na gruncie prawa cywilnego.
- Jednoznaczne rozstrzygnięcie obowiązków i przywilejów osób, które są w związkach partnerskich, z pewnością przyczyni się do zakończenia wojny ideologicznej, która do niczego nie prowadzi – mówi radny. - To, że podjęły się tego zadania osoby kojarzone bardziej z centrum niż z lewą stroną sceny politycznej, daje też pewną gwarancję, że zostanie podjęta próba merytorycznego rozwiązania problemu. A co za tym idzie, prawa strona będzie w stanie tez pracować nad tymi rozwiązaniami.

Dr Hubert Stys, ekspert ds. Bezpieczeństwa w WSB w Toruniu, przypomina, że PO próbowała ten pomysł wprowadzić 8 lat temu, ale wówczas była sama w sobie zbyt konserwatywna, by przeprowadzić ustawę o związkach partnerskich.
- Jeśli zmiany te forsować mają dwaj byli posłowie PiS, to wydaje się to ucieczką do przodu, ale i oczywistą polityczną grą – w odbieranie haseł i inicjatyw środowiskom lewicowym i progresywnym – mówi dr Stys. - Zapewne PO chce się przedstawiać jako ruch nowoczesny, idący z duchem czasu, ułatwiający życie obywatelom. Możemy podejrzewać, że to będzie jeden z wątków kampanii, w której PO będzie chciała mocno odróżniać się od PiS, ale i osłabiać Lewicę i Hołownię. Poparcie Polaków dla związków partnerskich od lat wzrasta i PO wiele nie ryzykuje, podpierając się przy tym autorytetem samego papieża. Niezależnie od politycznej gry, Polska potrzebuje takiej ustawy, ludzie tego potrzebują, a jej wprowadzenie i tak pozostanie mało zauważalne przez ogół. Większą emocję dostarczy kwestia potencjalnej adopcji (przez np. pary homoseksualne), ale tutaj PO przecież się nie zagalopuje. Nie zmienia to faktu, że w tym Sejmie projekt większości nie zdobędzie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie