Problemy Centrum Pomocy Dziecku w Grudziądzu: niepełna i przeciążona kadra, strach o dostęp do opieki medycznej dla podopiecznych

PA
Zdjęcie ilustracyjne.
Zdjęcie ilustracyjne. Archiwum Polska Press Grupa
- Jest ciężko, ale radzimy sobie jak możemy - przyznaje Ewa Ludwicka, wicedyrektor Centrum Pomocy Dziecku i Poradnictwa Rodzinnego w Grudziądzu. Niepełna obsada kadrowa. Braki w sprzęcie komputerowym dla wychowanków. Wstrzymane widzenia dzieci z rodzicami, przez co dzieci "wysiadają" psychicznie. Z tymi problemami - w związku ze skutkami epidemii koronawirusa w kraju i na świecie - boryka się placówka. W niej i jej podległych przebywa w sumie setka podopiecznych!

- Dzieci z trudem znoszą to, że nie mogą widywać się z rodzicami. "Wysiadają" psychicznie. Wszystko podyktowane jest oczywiście względami bezpieczeństwa. I zostaje tylko kontakt telefoniczny, ale to nie to samo... - mówi Ewa Ludwicka, wicedyrektor Centrum Pomocy Dziecku mieszczącego się przy ul. Mikołaja z Ryńska w Grudziądzu. - Nasi psychologowie starają się rozmawiać z dziećmi, aby pomóc im rozładowywać to napięcie.

Przed komputerem - grupowa nauka

Podopieczni nie opuszczają placówki, stosując się do zasady "zostań w domu". Nie wychodzą na dwór, nie chodzą do szkół, przedszkoli. Nauka szkolnych dzieci i młodzieży, także odbywa się zdalnie. Jednak... wiadomo, że nie ma tylu laptopów, czy stacjonarnych jednostek, aby każde dziecko miało dostęp do swojego sprzętu. Zdarzają się też problemy z łączami internetowymi.

Jak sobie zatem radzi placówka? Dzieci zwykle grupami wiekowymi siedzą przed komputerami i słuchają e-lekcji. - Szkoły, które z nami współpracują przesyłają nam zadania, staramy się przerabiać ten materiał, ale nie jest łatwo bo jest go bardzo dużo - wyjaśnia Ewa Ludwicka.

WAŻNE: Dokąd mieszkańcy Grudziądza i okolic mogą udać się po pomoc medyczną? [Lista szpitali i numery telefonów]

Wicedyrektor Centrum Pomoc Dziecku podkreśla też, że współpracujące szkoły idą na przysłowiową "rękę" i pomagają też na tyle ile mogą. Wspierają też sponsorzy oraz przyjaciele i sympatycy "Centrum".

Wychowawcy są przeciążeni i brakuje ich

Kolejnym problemem, z którym borykają się władze placówki jest niepełna obsada kadrowa. Chodzi o to, że pracownicy także przebywają na zwolnieniach lekarskich, korzystają z "opieki" na swoje dzieci. W ubiegłym tygodniu, z różnych powodów, obsada była mniejsza o ponad 20 osób, czyli ok. jedną czwartą pracowników.

- Zwróciliśmy się do urzędu miejskiego, aby może oddelegować pracowników oświaty bądź wolontariuszy do odrabiania lekcji z naszymi dziećmi, bo z tym są trudności ze względu na ograniczoną liczbę personelu - dodaje Ewa Ludwicka.

Jak się okazuje, nie ma możliwości prawnych, by oddelegować innych nauczycieli do domu dziecka, gdyż są oni związani umowami z konkretnymi placówkami oświatowymi. - Chcą pomóc, zwrócimy się do grona pedagogicznego o to, by w tej trudnej sytuacji zdecydowali się na formę wolontariatu i otoczyli wsparciem Centrum Pomocy Dziecku - mówi Beata Adwent, rzecznik prasowy ratusza.

Dbają o to, by dzieci nie rozchorowały się, bo w mieście trudno o opiekę medyczną

W placówce przebywają dzieci od noworodków, przez niemowlaki, przedszkolaki i maluchy po młodzież. Dyrekcja drży o ich zdrowie ze względu na utrudniony dostęp do opieki medycznej w naszym mieście. [przyp. red. SOR dziecięcy tylko dla "nagłych" przypadków"] - Bardzo dbamy, aby dzieci nie chorowały - podkreśla Ewa Ludwicka. - A strach jest tym większy, że w tak dużej grupie łatwiej o infekcje i inne dolegliwości. Stąd kładziemy duży nacisk na bezpieczeństwo: mamy płyny dezynfekcyjne, maseczki. Przestrzegamy wszelkich zasad, o jakie apelują służby sanitarne.

TUTAJ PRZECZYTASZ O OGRANICZENIU PRACY SOR-U DZIECIĘCEGO: SOR dziecięcy w Grudziądzu tylko dla "nagłych przypadków". Rodzice z maluchami są odsyłani do szpitali w innych miastach

Domy dziecka w powiecie, także drżą o to by dzieci nie rozchorowały się

O podobnych - oprócz kadrowych - problemach mówi też Adam Olejnik, starosta powiatu grudziądzkiego, na terenie którego funkcjonują dwie placówki opiekuńczo - wychowawcze w Wydrznie i Białochowie. W nich przebywa łącznie ponad 50 wychowanków. - Brak pełnego dostępu do opieki medycznej na terenie powiatu po wyłączeniu szpitala w Grudziądzu, to jeden z największych problemów. To są większe grupy dzieci i tutaj zawsze może się coś przydarzyć. Już tak się stało, że z jednej z naszych placówek wychowankowie byli kierowani do szpitala w Bydgoszczy - mówi Adam Olejnik.

Google posłuchał klientów.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3