Przez Malezję, Sri Lankę... - w pięć lat dookoła świata

Rozmawiała Renata Kudeł renata.kudel@pomorska.pl tel. 54 23 22 222
Maryam i Mariusz w gorącej Malezji oraz uliczny zaklinacz węży
Maryam i Mariusz w gorącej Malezji oraz uliczny zaklinacz węży
Rozmowa z Mariuszem Soltanifarem, pochodzącym z podwłocławskich Więsławic, ekonomistą, podróżnikiem, który wraz z żoną Maryam chce okrążyć świat

Serwis Turystyka

Serwis Turystyka www.pomorska.pl/turystyka

- Pierwszy etap waszej podróży dookoła świata to Malezja. Jak się tam żyje?
- Za nami prawie pół roku pobytu w tym kraju. To wystarczająco dużo czasu, by przyzwyczaić się do panujących tu upałów, spowolnienia i ospałości mieszkańców. Właśnie przeprowadziliśmy się na wyspę Penang, która uznawana jest za "Perłę Orientu".

- Czy egzotyka może spowszednieć?
- Kiedy jest codziennością, przestaje być czymś niezwykłym. Nie zaskakują już prażące słońce tropiku, rozpościerające się wokół palmy czy uśmiechający się dookoła ludzie. Zawsze jednak cudownie jest poczuć smak przygody poznając nowe miejsca i uczestnicząc w ciekawych wydarzeniach. Możemy przy tym zamoczyć stopy w falach oceanu, położyć się podpalmą i nie myśleć o nieustannie zmiennej polskiej pogodzie.

- Kolejny przystanek na trasie waszej podróży dookoła świata to Sri Lanka.
- Nie wyobrażaliśmy sobie nie odwiedzić tej cudownej wyspy. Mimo że formalnie nie ma żadnych ograniczeń w podróżowaniu po kraju, nie zaleca się zwiedzania północno-wschodnich regionów, opanowanych w dalszym ciągu przez separatystów tamilskich. Pomimo faktu, iż minęło już sporo czasu odkąd rząd w Colombo ogłosił ostateczną wygraną w walce z "Tamilskimi Tygrysami", na ulicach Sri Lanki wciąż mnóstwo jest uzbrojonych żołnierzy, widać bunkry i żandarmerię. W samej stolicy wciąż wybuchają bomby. Trudno poruszać się nie spotykając wojskowych, bardzo często natrafia się na tzw. checkpointy - punkty kontrolne. Legitymowani są dosłownie wszyscy, zatrzymywane są środki transportu, od samochodów osobowych, przez bawole zaprzęgi, po tuk tuki, trzykołowe taksówki i autobusy. Zde-cydowaliśmy więc, że wybiorę się tam sam.

- Łatwo podejmujesz decyzje o takich wyjazdach? Również gdy są niebezpieczne?
- Świat należy do ludzi, którzy mają odwagę marzyć i ryzykować, by spełniać swoje pragnienia. Staram się żyć zgodnie z maksymą Paula Coelho, który powiedział kiedyś, że najbardziej będziemy żałować tego, czego w życiu nie zrobiliśmy. Jeśli będziemy czekać na odpowiedni moment, to może on nigdy nie nadejść. Od dawna chciałem zobaczyć ten kraj, dlatego też nie miałem żadnych oporów, by tam pojechać.

- Sri Lanka w sanskrycie oznacza olśniewający kraj. Bardzo cię oczarował?
- W warunkach, w których żyją tam ludzie, trudno o jakieś szczególne olśnienia. Wyjazd dostarczył mi jednak specyficznych przemyśleń dotyczących tego, co posiadam, kim jestem i jakie korzyści czerpać z podróżowania w przyszłości. Być może zabrzmi to nieco sloganowo, ale dopiero spotykając się z prawdziwą biedą człowiek docenia to, co ma. Zauważyłem też, iż żeby być kimś, trzeba być skądś. Wyrosnąć z miejsca o wyraźnym charakterze, wśród ludzi o skonkretyzowanych poglądach, wartościach. Nieważne, lepszych czy gorszych - własnych.

- Co najbardziej cię zaskoczyło?
- Kraj poruszył mnie z wielu powodów. Turystycznie i pod względem mentalności żyjących tam ludzi. Wśród palm, w tropikalnej scenerii, niecodziennie wyglądają wieże kościołów czy klasztorne zabudowania. W stolicy Sri Lanki - Colombo - nowoczesność miesza się z czasami średniowiecza, a wieżowce dużych korporacji łączą się ze slumsami. Ulice są pełne kontrastów. Elegancko ubrani biznesmeni mijają się z żebrakami i mnichami odzianymi w pomarańczowe szaty. Znajduje się tu wiele buddyjskich i muzułmańskich świątyń, kolorowych straganów, uginających się nie tylko pod ciężarem owoców, warzyw, ale również krwistego mięsa i różnorakich gatunków ryb.

- Serendiva, Serendivus, Sirlediba, Sihala, Sinhale, Seylan, Sinhaladveepa, Sinhaladweepa, Sinhaladvipa, Sinhaladwipa, Simhaladveepa, Simhaladwe - skąd tyle nazw Sri Lanki?
- Turystyczne szlaki wiodą nie tylko przez pola ryżowe i plantacje herbaty, ale przede wszystkim w głąb historii wyspy. Owalny kształt Sri Lanki - to według legendy - zasługa zstępującego na ziemię Adama, który postawił tu swoją stopę. Prawdziwe dzieje kraju kryją się w wielu miastach, głównie takich jak Polonnaruwa, Sigiriya czy Anuradhapura, w której przed tysiącami lat zasadzono święte drzewo Bodhi - przywiezione z Indii - i w ten sposób zaszczepiono na wyspie buddyzm. Obszar ten był początkowo kolonią portugalską, by potem przechodzić kolejno w ręce Holendrów i Brytyjczyków. Uzyskała niepodległość dopiero w 1948 roku, czyli stosunkowo niedawno. Nazwa Sri Lanka liczy sobie jeszcze mniej lat. Sri - znaczy sukcesor. Lanka, nawiązuje do dawnej świetności Lanki - państwa, które przez ponad trzy tysiąclecia wpływało na rozwój całej południowo-wschodniej Azji.

- Czy herbata prosto z plantacji smakuje inaczej?
- Odpowiadając na to pytanie warto przytoczyć inną nazwę wyspy - Cejlon. Każdy skojarzy ją właśnie z cejlońską herbatą, która słynie na cały świat. Zaczęto ją uprawiać nieco ponad sto lat temu. Najlepsza rośnie wysoko w górach. Zielone dywany herbacianych krzaczków pokrywają więc większość wzgórz Sri Lanki, najwięcej w okolicy Nuwara Eliya - miasteczka zwanego małą Anglią. Właśnie tutaj herbaciane krzewy mają najlepsze warunki do wegetacji. Niezwykłym przeżyciem jest podpatrywanie krzątających się na plantacjach tamilskich zbieraczek, sortujących dokładnie najcenniejsze listki. Te z końca łodyżek, tworzące najdroższą silver tea, oddzielane są od reszty. Warto dodać, że poza herbatą Sri Lankę pokrywają także plantacje przeróżnych przypraw. Cynamon, gałka muszkatołowa, goździki, pieprz, wanilia... to tylko niektóre z nich.

- Byłeś także na miejscu tragicznego tsunami.
- W okolicy Galle, na południowo-zachodnim wybrzeżu, pełno jest szczątków domów, samych fundamentów i gruzowisk. Puste wiatrołomy po rosnących tutaj niegdyś palmach i ruiny po eleganckich hotelach - to efekt czterdziestometrowej fali tsunami, która wdarła się kilkanaście kilometrów w głąb lądu, niszcząc wszystko to, co spotkała na swojej drodze. Zginęło tu ponad czterdzieści tysięcy osób, a wiele innych do dzisiaj uznaje się za zaginione. Rozmawiałem z ludźmi ocalałymi po tsunami, które nawiedziło Sri Lankę 26 grudnia 2004 roku i uderzyło z niebywałą siłą w domy, położone przy samej plaży. Stracili wszystko... Zdrowie, dobytek, bliskich. W pociągu relacji Colombo-Galle z 1270 podróżujących w tym czasie osób nie przeżył nikt. Była to największa katastrofa kolejowa na świecie. Widziałem pomnik, byłem w tym miejscu.

- Co doradziłbyś polskiemu turyście, który planuje podróż na Sri Lankę?
- Odradzam podróżowanie po kraju pociągami i autobusami z wielu względów. Drogi są koszmarne, nawet jeśli porównać je do polskich standardów, a prawo jazdy może mieć nawet największy laik. Dodatkowo pociągi są zatłoczone do granic możliwości, warto więc wykupić bilet w pierwszej bądź w drugiej klasie. Komfort przemieszczania się zapewni wynajęcie samochód z lokalnym kierowcą. Nie warto jednak przyjmować polecanych przez niego ofert noclegowych, które nie zawsze są najtańsze czy najlepsze. Wypada zabrać ze sobą przewodnik Lonely Planet, z aktualnymi cenami i pokazywać je menedżerom hoteli czy restauracji, w sytuacjach, kiedy będą podawać zawyżone ceny.

- Jakie miejsca rekomendujesz?
- W każdej podróży warto zejść z utartych szlaków, przyjrzeć się ludziom. Wtedy pobyt w danym kraju staje się o wiele bardziej ekscytujący. Wiele miast na Sri Lance to typowo komercyjne miejsca. Przykładowo Kandy - najświętsze miejsce wyznawców Buddy, ze świątynią Dalada Maligawa, w której przechowywany jest jego ząb, nie oferuje zbyt wiele przybyszom, a polecane jest przez wszystkich. Za to okolice tego miasta są przepiękne. Wkraczamy do regionu całkiem odrębnego od pozostałych części Sri Lanki - pełnego mistyki religijnej, ale i krainy wszystkich odcieni zieleni, gdzie zaczynają się plantacje herbaciane, usytuowane tu od czasów najwcześniejszych lat kolonializmu brytyjskiego. Ciekawy jest też Yala National Park - jeden z większych parków narodowych Sri Lanki. W naturalnym środowisku można zobaczyć krokodyle, bawoły wodne, legwany, węże, słonie oraz wiele innych zwierząt. Udało mi się popatrzeć również na tygrysa, i to w dwóch różnych miejscach.

- Piszecie bloga z podróży dla National Geographic, są relacje dla "Gazety Pomorskiej", która śledzi wasze podróżnicze poczynania. Czy zdarza się zaglądać z tej części świata, gdzie jesteście, na strony www.pomorska.pl?
- Mimo że jesteśmy daleko, pamiętamy o sprawach regionu. Zaglądamy na strony internetowe naszych partnerów - "Gazety Pomorskiej" również.

- Czy z tej odległości sprawy Polski i Iranu są jeszcze dla was znaczące?
- Śledzimy to, co się dzieje na świecie za pomocą serwisów internetowych i lokalnej telewizji, nadającej program w języku angielskim. Jesteśmy obywatelami tychże krajów, tam żyją nasze rodziny. Niestety, z przykrością zauważam, że nasze umysły są zaśmiecane sprawami politycznymi. Ale to chyba dotyczy każdego kraju.

- Czy znajdujecie polskie i irańskie ślady w tym rejonie świata? Kto tu dociera poza turystami i ludźmi takimi, jak wy, podróżnikami i naukowcami?
- Są wśród nich jeszcze misjonarze bądź mieszane małżeństwa. Być może Polacy, podobnie jak wielu Europejczyków, odnajdą swoje miejsce w Malezji, jako kraju do życia i spokojnej starości, a ramach specjalnego, rządowego programu.

- Jak spędzicie święta?
- Święta będą nietypowe, bo wszędzie zamiast choinek widać palmy, a o skrzypiącym pod stopami śniegu możemy jedynie pomarzyć. Będziemy spędzać je wirtualnie, dzięki nowoczesnym łączom internetowym porozmawiamy na skype, opłatek wysłany przez rodzinę jest już w drodze. Przygotujemy dwanaście potraw polsko - perskich, pośpiewamy kolędy.

- Wasz wspólny sylwester będzie niepowtarzalny, bo...
- Bo mija dokładnie rok, od kiedy się zaręczyliśmy. Noworoczna atmosfera oraz huczne fajerwerki zawsze będą nam przypominać ten uroczysty moment. Będziemy świętować w gronie znajomych.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie