
Tu stał duży piec na cztery palniki, były dwie elektryczne patelnie, wielka lodówka i chłodziarki. Zygryd Janowicz, dawny prezes ROD Wypoczynek, w zdewastowanej kuchni świetlicy
(fot. Maryla Rzeszut)
- Spustoszenie, jakby tajfun przeszedł - rozpacza Urszula Laskowska. - Moja siostra nie ma nawet siły, żeby iść na działkę, bo chyba by jej serce pękło. Miała ogródek niedaleko mojego. Ktoś popełnił duży błąd, że likwidacja naszych działek tak się odbyła. Nie tylko ja uważam, ale i większość z nas, że grabarzem naszych działek jest zarząd Wypoczynku. Ten, który miał pilnować naszego interesu i nas bronić.
Tymczasem już w lutym sam się rozwiązał, choć działki nadal istniały. O niczym nas nie informował.Nie wiedzieliśmy, jakie są ustalenia z miastem. Ktoś, kto kocha przyrodę i szanuje ludzkie mienie, nigdy by tak nie postąpił.
Nie ma terenu na odtworzenie ogrodu

Z obiektów na działkach powyrywano wszystko, co się mogło przydać.
(fot. Maryla Rzeszut)
Pani Urszula ma działkę z numerem 60. Zrobiono inwentaryzację, ale jakie odszkodowanie dostanie, nic nie wie. - Obiecują, że w 3. lub 4. kwartale dadzą nam pieniądze. Liczyliśmy na nowy teren, że zagospodarujemy sobie działki od początku. Ale jesteśmy z mężem, Leonem, tak wykończeni psychicznie, że nie mamy już sił - mówi kobieta.
Grudziądz. Skandal na działkach. Gdzie jest majątek ROD Wypoczynek?
Na terenie 46 działek Wypoczynku już jest budowana droga. Na pozostałej części - 108 ogródków - nie. I nie wiadomo dokładnie, kiedy inwestycja ruszy. Tymczasem zlikwidowano piorunem wszystkie, choć tę drugą część należało odgrodzić porządnym płotem. Ludzie mieli tu nadal użytkować ogródki. Jednak w mig, w kilka dni, złodzieje wszystko zrabowali.
Kto dostał odszkodowanie? Większość z części 46 działek, już przekazanej pod budowę. Pozostali nie mają nic. - Do tej chwili odszkodowanie wypłacono 44 działkowcom. Co do odtworzenia ogrodu - miasto nie dysponuje terenem, który mógłby zostać przekazany pod tego typu działalność - wyjaśnia Magdalena Jaworska-Nizioł, rzecznik prezydenta.
A co na to Marek Mieczkowski, były prezes ROD Wypoczynek? - Likwidację ogrodu rozpoczęliśmy w oparciu o harmonogram, jaki dostaliśmy od miasta. Trzeba było jesienią odciąć prąd, bo kto by później płacił za jego zużycie? A sprzęt, jaki był w świetlicy - spawarki, kosiarki, lodówki, piece, meble itd. zarząd okręgu Polskiego Związku Działkowców przekazał ogrodowi Agrometu-Unii i innym. Bo, zgodnie z prawem, to okręg jest właścicielem tego majątku i on nim dysponuje. Też mi się to nie podoba. Bo majątek wypracowali działkowcy. Myślałem nawet, żeby wystąpić do sądu o sprzedanie tego sprzętu i podzielenie dochodu między działkowców. Dlaczego odradzaliśmy działkowcom chodzenie na swoje działki? Bo było niebezpiecznie.

(fot. Maryla Rzeszut)
Czytaj e-wydanie »