Rząd przegiął z akcyzą na alkohol. Zachęta do domowej produkcji?

Agnieszka Domka-Rybka
Agnieszka Domka-Rybka
Nadesłane/MondayNews
Skutkiem podniesienia akcyzy na napoje alkoholowe powinno być zwiększenie wpływów budżetowych. Jednak, według znawców tematu, taki scenariusz nie jest przesądzony, zwłaszcza w pierwszym roku. Ma to związek ze zgromadzonymi zapasami wyrobów. Ponadto rosnące obciążenia fiskalne zachęcają do prowadzenia domowej produkcji. A w ten sposób legalnie mogą powstawać tylko wybrane trunki. Eksperci zwracają też uwagę na ewentualne powiększenie się szarej strefy i zwiększony przemyt.

Podstawowym założeniem ostatniej podwyżki podatku akcyzowego na napoje alkoholowe jest zwiększenie wpływów do budżetu państwa o ponad 500 mln zł w 2020 roku. Przekonuje o tym Witold Włodarczyk, prezes zarządu Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy. I dodaje, że tego typu działania przynosiły w przeszłości efekty zupełnie odwrotne. Ekspert powołuje się na dane Ministerstwa Finansów. Wynika z nich, że podniesienie akcyzy na wyroby spirytusowe w Polsce w 2014 roku spowodowało zmniejszenie wpływów do budżetu o przeszło 7,6%, tj. o ponad 0,5 mld zł.

Rząd przegina...

– Z punktu widzenia budżetu wydawałoby się, że podniesienie akcyzy to pozytywne rozwiązanie, bo wpływy powinny być większe. Tak jednak nie musi być, przynajmniej w pierwszym roku, z uwagi na zapasy wyrobów, przede wszystkim spirytusowych. Dla słabszych trunków, czyli piwa i wina, nie opłaca się angażować powierzchni magazynowej. Natomiast w latach następnych wpływy mogą sukcesywnie się zwiększać – komentuje Wojciech Bronicki, partner w BBGTAX, doradca podatkowy i były dyrektor Departamentu Podatku Akcyzowego w Ministerstwie Finansów.

Polecamy także: Szok! Nikt się tego nie spodziewał, ale w Polsce naprawdę brakuje wódki. Dlaczego?

Jak zaznacza prezes Włodarczyk, tzw. krzywa Laffera pokazuje zależność pomiędzy stawką podatku a dochodami budżetowymi państwa. Od pewnego punktu podwyższanie akcyzy jest kontrproduktywne w stosunku do przychodów. Cała sztuka polega na znalezieniu tzw. punktu przegięcia. Według eksperta, wiele wskazuje na to, że rząd w podnoszeniu obciążeń fiskalnych związanych z alkoholem mocno „przegina”. W dłużnym okresie stracą na tym konsumenci, branża oraz sam budżet państwa. Zyska jedynie przestępczość gospodarcza.

– Rząd przekonuje, że wyższa akcyza ma ograniczyć spożycie alkoholu w społeczeństwie. Z przedstawianych szacunków wynika, że cena półlitrowej butelki wódki może wzrosnąć o ok.1,4 zł. Czy to rzeczywiście w istotny sposób zniechęci do zakupu? To jest kluczowe pytanie. Jeżeli nie będzie takiego skutku, to nałożenie wyższego podatku ma wyłącznie efekt fiskalny. Służy to zwiększeniu dochodów do budżetu – mówi ekonomista Marek Zuber.

Polecamy także: 60 Sekund Biznesu: Polska wódka jest swoistego rodzaju lodołamaczem na rynkach zagranicznych

Jak podkreśla prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów, są 3 różne, częściowo konkurencyjne rynki, tj. piwa, wina i wyrobów pośrednich, a także pozostałych napojów alkoholowych. Każde podnoszenie akcyzy musi uwzględniać relacje opodatkowania między nimi oraz spodziewany efekt fiskalny i popytowy. Nie należy selektywnie wprowadzać podwyżek, a więc tylko w jednym segmencie. Trzeba brać pod uwagę również to, że część popytu przeniesie się na rynki niżej opodatkowane lub w ogóle nieopodatkowane.

– W przypadku napojów słabszych przeważnie każdy grosz podwyżki akcyzy jest przenoszony w cenę, a z napojami wysokoprocentowymi – bywa różnie. Wynika to z historii. W 2003 roku mieliśmy obniżkę tej daniny o 30%, ale nie nastąpił ogólny spadek cen. To sprawiło, że przez 16 lat producenci mieli swojego rodzaju bonus w tym podatku w stosunku do innych wyrobów. On powodował, że pomimo kolejnych podwyżek akcyzy, ceny piwa i wina umiarkowanie rosły. Natomiast półlitrowa wódka jest od 2003 roku na poziomie 20 zł – analizuje Wojciech Bronicki.

Prof. Modzelewski stwierdza, że mamy relatywnie najtańsze napoje alkoholowe, przynajmniej patrząc na ciąg ostatniego stulecia. One potaniały w stosunku do wielkości dochodów. Zdaniem eksperta, obniżanie akcyzy w ogóle nie wchodzi w grę. Gdyby do tego doszło, to pieniądze nie wróciłyby do konsumenta. Byłyby zyskami tych, którzy przy niższym opodatkowaniu zachowaliby ten sam poziom ceny. Były wiceminister finansów zaznacza, że w okresie rządów Marka Belki udało się obniżyć akcyzę i jednocześnie zwiększyć sprzedaż alkoholu, ale obniżka akcyzy była prawnie powiązana z nakazem obniżki ceny detalicznej.

Domowe wino, napoje fermentowane i piwo

– Przykładowo, w krajach skandynawskich jest bardzo wysokie opodatkowanie alkoholu. Jednocześnie nie ma tam tak rozwiniętego nielegalnego obrotu i przemytu jak w Polsce. A zapowiadany u nas wzrost cen półlitrowej butelki wódki o ok. 1,4 zł nie zwiększy w istotny sposób szarej strefy. Myślę, że to zbyt mała zmiana. Ona musiałaby być na poziomie co najmniej 5-7 zł – twierdzi Marek Zuber.

Im wyższa wartość podwyżki akcyzy, tym większa chęć do prowadzenia własnej, domowej produkcji, o czym przekonuje prezes ZP PPS. Jego zdaniem, trudno określić, o ile to się zmieni. Nikt bowiem nie jest w stanie dziś oszacować, od jakiej bazy miałby być ten wzrost liczony. Nie wiemy, ile hektolitrów domowego alkoholu produkuje się rocznie. Można jedynie założyć, że te ilości, które są rekwirowane, stanowią niewielki procent produkcji.

Natomiast Marek Zuber szacuje, że w domach będzie powstawać o kilka procent więcej trunków. Jednak będzie to bliżej 1-2% niż 8-9%.

– Domowym sposobem możemy wytwarzać dla własnych potrzeb wino, napoje fermentowane i piwo. Natomiast alkohole destylowane, czyli spirytusowe, nie mogą powstawać w ten sposób. Jeśli więc mówimy o legalnych działaniach, to decydują się na nie przeważnie pasjonaci. Dla nich cena tych wyrobów ma drugorzędne znaczenie, a podwyżka nie wpływa znacząco na wielkość wytwarzanych napojów – informuje były dyrektor Departamentu Podatku Akcyzowego w Ministerstwie Finansów.

U sąsiadów akcyza niższa

Z kolei prezes Włodarczyk powołuje się na raport KPMG. Wynika z niego, że w 2011 roku szara strefa wyrobów spirytusowych stanowiła 9,5% całego rynku. Po podniesieniu akcyzy na wyroby spirytusowe w 2014 roku, wzrosła do poziomu 15-20% rynku w 2017 roku, na co wskazuje Raport Fundacji Republikańskiej. Według eksperta, kolejne podniesienie tego podatku doprowadzi zatem z dużym prawdopodobieństwem do istotnego rozwoju nielegalnego handlu alkoholem, pochodzącego z niepewnych źródeł.

Polecamy także: 60 Sekund Biznesu: Wzrasta sprzedaż małpek ale kosztem dużych formatów

– Jeśli rozpatrujemy wzrost przemytu lub nielegalnego nabycia wewnątrzwspólnotowego, to takiego zjawiska związanego z alkoholami słabszymi można obawiać się w krajach ościennych UE. U naszych sąsiadów akcyza na piwo czy wino pozostaje zdecydowanie mniejsza niż w Polsce. Natomiast w przypadku wyrobów spirytusowych ma to związek przede wszystkim z ich ceną. Jednak wielkość przemytu zależy w dużej mierze od sprawności działania służb granicznych i kontrolnych w kraju – podsumowuje Wojciech Bronicki.

Źródło: MondayNews

Kiedy dostaniesz pieniądze za rozliczenie PIT? To zależy od Ciebie.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

B
B.

Jak ten rząd z panem premierem na czele może chwalić się sukcesami, jak jedyną receptą na wszystko jest podnoszenie podatków. Czy ten rząd ma w ogóle jakiś program ? Bo z tego co zauważyłem to zachowuje się niczym Janosik. Jednym zabiera innym daje, masując słupki poparcia. Taka strategia utrzymania się przy korycie.

😘

Kiedy wkoncu ludzie zrozumiał że dopuki benda głosować na odnogi AWSu to benda ciągle okradani kiedy wkoncu mochery przestaną słuchać księży a zaczną samodzielnie myśleć. Może w końcu należałoby znieść konkordat i opodatkować kościół k., to nie odbiera nikomu prawa wiary Chrystus nie plawil się w luksusach i nie budował imperium handlowego!!

G
Gość
15 lutego, 16:20, Gość:

Szanowny P. Wojciechu Bronicki. Pracuję w branży alkoholowej 20 lat i doskonale pamiętam obniżkę z 2003r. co skutkowało niskimi cenami na półce sklepowej Za najtańszą wódkę 05l można było dać 13-14zł.Więc proszę tu nie sadzić takich kitów, że producenci alkoholu nie obniżyli cen. I na dodatek twierdzi Pan, że od tego roku średnia cena wódki 05l w sklepie to 20zł. Nie wiem do jakich sklepów chodzi Pan na zakupy. Jeszcze 2-3 lata temu wódkę z półki mainstream można było kupić za 17-18zł.Teraz ta sama butelka kosztuje 22-23zł.I nadal Pan twierdzi, że szara strefa nie będzie kwitnąć? Teraz zamiast większych wpływów do budżetu będzie mniej. Normalne prawo ekonomii. Zresztą nikt nie uświadomił przeciętnego konsumenta, iż zakładana taka drobna podwyżka - jak pisze artykuł - tylko 1,40zł dotyczy nie ceny na półce sklepowej, tylko kosztu opłaty samej akcyzy, którą musi uiścić dany producent do skarbu państwa. Ludzie czytajcie między wierszami!!! Dopiero od takiej większej kwoty dochodzi marża producenta, hurtownika i sklepu. Całość przedstawi się w cenie na półce wzrostem o około 2,80 - 4zł.Cała podwyżka akcyzy to zwykłe naciągactwo zwykłego Kowalskiego. Dziura w budżecie jak czołg. Wódka, która przed 1 stycznia kosztowała 26zł, teraz kosztuje 29,99.Więc gdzie jest te 1,40zł podwyżki???

Liczą meneli co piją dyktę. Ta może podrożeje 1,4.moja okolo3, 5ma Pan racje

G
Gość

Szanowny P. Wojciechu Bronicki. Pracuję w branży alkoholowej 20 lat i doskonale pamiętam obniżkę z 2003r. co skutkowało niskimi cenami na półce sklepowej Za najtańszą wódkę 05l można było dać 13-14zł.Więc proszę tu nie sadzić takich kitów, że producenci alkoholu nie obniżyli cen. I na dodatek twierdzi Pan, że od tego roku średnia cena wódki 05l w sklepie to 20zł. Nie wiem do jakich sklepów chodzi Pan na zakupy. Jeszcze 2-3 lata temu wódkę z półki mainstream można było kupić za 17-18zł.Teraz ta sama butelka kosztuje 22-23zł.I nadal Pan twierdzi, że szara strefa nie będzie kwitnąć? Teraz zamiast większych wpływów do budżetu będzie mniej. Normalne prawo ekonomii. Zresztą nikt nie uświadomił przeciętnego konsumenta, iż zakładana taka drobna podwyżka - jak pisze artykuł - tylko 1,40zł dotyczy nie ceny na półce sklepowej, tylko kosztu opłaty samej akcyzy, którą musi uiścić dany producent do skarbu państwa. Ludzie czytajcie między wierszami!!! Dopiero od takiej większej kwoty dochodzi marża producenta, hurtownika i sklepu. Całość przedstawi się w cenie na półce wzrostem o około 2,80 - 4zł.Cała podwyżka akcyzy to zwykłe naciągactwo zwykłego Kowalskiego. Dziura w budżecie jak czołg. Wódka, która przed 1 stycznia kosztowała 26zł, teraz kosztuje 29,99.Więc gdzie jest te 1,40zł podwyżki???

...

1,40 i wielkie halo na pomorskiej

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3