Sędziowie brali łapówki? Komentarz z dajwlape.pl trafił do...

    Sędziowie brali łapówki? Komentarz z dajwlape.pl trafił do prokuratury

    Maciej Czerniak, maciej.czerniak@pomorska.pl, tel. 52 326 31 41

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Zdaniem "CW” istnienie stron, jak dajwlape.pl to wyraz desperacji osób, które czują się poszkodowane przez sądy. - W obliczu poczucia bezsilności

    Zdaniem "CW” istnienie stron, jak dajwlape.pl to wyraz desperacji osób, które czują się poszkodowane przez sądy. - W obliczu poczucia bezsilności i braku zaufania do instytucji publicznych powstają właśnie takie portale - zaznacza Gołębiewski. ©Archiwum GP

    Bydgoska sędzia poczuła się zniesławiona wpisem, jaki pojawił się w sieci i skierowała sprawę do prokuratury. - Takie wpisy to wyraz bezsilności społeczeństwa - mówią działacze Court Watch.
    Zdaniem "CW” istnienie stron, jak dajwlape.pl to wyraz desperacji osób, które czują się poszkodowane przez sądy. - W obliczu poczucia bezsilności

    Zdaniem "CW” istnienie stron, jak dajwlape.pl to wyraz desperacji osób, które czują się poszkodowane przez sądy. - W obliczu poczucia bezsilności i braku zaufania do instytucji publicznych powstają właśnie takie portale - zaznacza Gołębiewski. ©Archiwum GP

    Wracamy do sprawy strony internetowej dajwlape.pl. Jeden z użytkowników zamieścił tam komentarz odnoszący się bezpośrednio do sędzi z Sądu Okręgowego w Bydgoszczy.

    - Skierowałam zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Północ celem podjęcia dalszych czynności, jako uzasadnione podejrzenie popełnienia przez autora wpisu przestępstwa zniesławienia funkcjonariusza publicznego - informuje sędzia.


    Czytaj: Internauci oskarżają: ci sędziowie biorą w łapę

    Pod komentarzem w sieci nie było podanego nazwiska autora, zostawił on tylko swoje imię: Mariusz. Pracę bydgoskiej sędzi ocenił słowami:

    "Są tylko dwie możliwości: albo Pani (nazwisko do wiad. redakcji) nie zna przepisów ustawy o własności lokali... albo jest skorumpowana... Obie sytuacje oznaczają, że powinna się ogrodem zająć, a nie sądzeniem."

    Na tej samej stronie pojawił się też inny wpis dotyczący sędzi z toruńskiego sądu okręgowego: "Sędzina (pisownia oryginalna) jest bardzo skorumpowana(...)."

    Pani sędzia również zapewniała, że sprawy tak nie zostawi. Zaznaczyła też, że nie życzy sobie, by podawać jej nazwisko na naszych łamach.

    Administrator dajwlape.pl mówi, że pozwy od prawników, którzy czują się w ten sposób zniesławieni, to jego chleb powszedni.

    - Pomysłów na pozew, prywatny akt oskarżenia, czy doniesień do prokuratury było sporo, jednak spory dawało się zawsze albo załagodzić, albo odeprzeć w zarodku - mówi Dawid Jabłoński, twórca dajwlape.pl. - Bywały też pogróżki, uszkodzenia mienia, ale wszystko to miało swój umiar.
    Jabłoński, który wcześniej założył już serwis znanysedzia.pl, zapowiada uruchomienie kolejnej podobnej strony internetowej.

    Działacze fundacji Court Watch Polska, którzy strzegą transparentności sądów, podchodzą do podobnych inicjatyw z umiarkowaną aprobatą:

    - Jesteśmy przeciwni rzucaniu fałszywych oskarżeń - podkreśla Filip Gołębiewski z Court Watch. - Problem jest jednak szerszy. Teoretycznie, obywatel, który ma podejrzenia co do bezstronności sędziego, może skierować sprawę do prokuratury. Tyle tylko, że niektórzy obywatele, mający poczucie krzywdy ze strony sądu, jak wynika z rozmów z nimi, nie wierzą w możliwość rzetelnego śledztwa. Choćby dlatego, że uważają, iż pracowników instytucji wymiaru sprawiedliwości niejednokrotnie łączą różne więzy, na przykład rodzinne. Niektórzy dobrze się znają z czasów studenckich, w związku z czym najprawdopodobniej niechętnie kierować będą oskarżenia wobec kolegów.

    - Rotacja pracowników między instytucjami wymiaru sprawiedliwości nie jest tu także bez znaczenia. Możliwość gromadzenia przez obywateli jakichkolwiek materiałów, mogących służyć jako dowody w sądzie, jest praktycznie zerowa - dodaje przedstawiciel fundacji.

    Zdaniem "CW" istnienie stron, jak dajwlape.pl to wyraz desperacji osób, które czują się poszkodowane przez sądy.

    - W obliczu poczucia bezsilności i braku zaufania do instytucji publicznych powstają właśnie takie portale - zaznacza Gołębiewski. - Są dalekie od doskonałości, pełne uproszczeń i nierzetelności, ale należy je postrzegać jako wyraz bezsilności społeczeństwa i próby napiętnowania niewłaściwych praktyk, w obliczu braku instytucji, do których mogliby się z pełnym zaufaniem zwrócić.


    Czytaj e-wydanie »

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Wideo