Skandal w kadrze koszykarzy. Adam Waczyński wyproszony z autobusu! "To już koniec"

Joachim Przybył
Joachim Przybył
17.09.2018 gdansk.  hala ergo arena.  mecz kwalifikacyjny do mistrzostw swiata: polska - chorwacja. nz.  adam waczynski - 12 fot. karolina misztal / polska press/dziennik baltycki
17.09.2018 gdansk. hala ergo arena. mecz kwalifikacyjny do mistrzostw swiata: polska - chorwacja. nz. adam waczynski - 12 fot. karolina misztal / polska press/dziennik baltycki Karolina Misztal
To przykry koniec pięknej reprezentacyjnej kariery Adama Waczyńskiego. - Po 16 latach gry i poświęceń dla reprezentacji, wydawało mi się, że zasługiwałem na odpowiedni szacunek. Niestety nie wszystko zostało rozwiązane tak, jak być powinno - wyjaśnia torunianin w specjalnym oświadczeniu.

Wiadomo już, że Adam Waczyński nie zagra w turnieju kwalifikacyjnym do Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Wszystko wskazuje na to, że torunianin, jeden z najlepszych graczy naszego zespołu, do kadry już nigdy nie wróci. "Z przykrością informuję, że moja przygoda z kadrą dobiegła końca" - poinformował "Waca" w poniedziałkowy wieczór.

Serwis internetowy reprezentacji wyjaśniał to tak: Adam Waczyński odbył rozmowę z trenerem Mikiem Taylorem, podczas której wyraził swoje niezadowolenie ze sposobu, w jaki został dokonany wybór kapitana reprezentacji Polski (decyzją trenera opaskę przejął Mateusz Ponitka). Przekazał również informację, że chce opuścić zgrupowanie kadry. Kolejnego dnia doszło do jeszcze jednej rozmowy, w czasie której koszykarz zmienił zdanie, ale trener Mike Taylor postanowił podziękować mu za współpracę.

- Chcę mieć tutaj ludzi, którzy są w pełni skoncentrowani na igrzyskach. Każdy musi być skupiony na tym celu - tłumaczył Mike Taylor

Co na to Adam Waczyński? Torunianin podkreśla, że to utrata opaski kapitańskiej była powodem jego pożegnania z kadrą. - Po 16 latach gry i poświęceń dla reprezentacji, wydawało mi się, że zasługiwałem na odpowiedni szacunek. Niestety nie wszystko zostało rozwiązane tak, jak być powinno. Jako powód mojego odejścia z reprezentacji próbuje się wskazywać na przekazanie opaski kapitana Mateuszowi Ponitce. Jego kariera koszykarska jest niepodważalna. Naturalne pozostaje więc, że musiał przyjść czas na to, by on został kapitanem. Życzę Mateuszowi jak najlepiej i zapewniam wszystkich, że opaska kapitańska nie jest powodem trudnej dla mnie decyzji. Przed opuszczeniem zgrupowania miałem okazję przekazać mu to osobiście.

Adam Waczyński: - Żeby zyskać szacunek u ludzi, najpierw trzeba szanować samego siebie. Nie mogę pozwalać na traktowanie mnie w niegodziwy sposób. Oddałem serce na parkiecie i w szatni dla tej reprezentacji i z dumą reprezentowałem barwy narodowe. W zaistniałych okolicznościach nadszedł czas, aby zakończyć ten wspaniały rozdział mojej kariery.

W dalszej części oświadczenia koszykarz odsłania jeszcze bardziej szokujące kulisy rozstania z kadrą. - Mike Taylor wyraził swoje niezadowolenie, że nie rozwiązałem tej sprawy w sposób, jaki on tego oczekiwał. Niektórzy zawodnicy przekonali mnie jednak, aby nie patrząc na to, co złe, spróbować stanąć z nimi do walki o Igrzyska Olimpijskie. Dlatego też w ponownej rozmowie, do której mieliśmy wrócić rano, poinformowałem trenera o mojej woli pozostania na zgrupowaniu oraz dalszej gry w barwach Polski. Trener jednak zakomunikował jasno, że nasze drogi muszą się rozejść. Chcąc bardzo pożegnać się z kolegami z drużyny osobiście, zostałem wyproszony przez trenera z autokaru komunikując, że nie chce mnie widzieć. Właśnie takim szacunkiem byłem darzony z jego strony, bardzo dalekim od obrazków na publikowanych zdjęciach.

Konflikt zasłużonego koszykarza z Tayorem i prezesem PZKosz Radosławem Piesiewiczem narastał już przed mistrzostwami świata w Chinach. Według nieoficjalnych informacji, już wtedy torunianin rozważał rezygnację z gry w kadry. "Dla wielu osób ze świata koszykarskiego tajemnicą nie jest, że nieoficjalnie padły słowa o tym, że nie ma miejsca dla Adama Waczyńskiego w kadrze narodowej. Padło tych słów dużo więcej, wiele bardzo przykrych. Zamiast motywować, próbowano odebrać mi opaskę kapitana. Wkładano mi w usta słowa, których nie powiedziałem. Wiele razy zadawałem sobie pytanie dlaczego tak się dzieje" - wyjaśniał wówczas Waczyński.

Waczyński wrócił jeszcze do kadry na mecze eliminacji Eurobasketu, ale teraz jego drogi z kadrą rozchodzą się na dobre. Koszykarz jest wychowankiem toruńskiego Waxu. Od lat jest filarem kadry i jednym z najlepszych jej zawodników na wszystkich najważniejszych turniejach. Na ostatnich mistrzostwa świata w Chinach dostarczał drużynie 13,9 pkt, 2,6 zb. i 2,8 asyst w każdym meczu. To także jedyny koszykarz, który w dużej roli od lat zakotwiczył w Hiszpanii, w jednej z najmocniejszych lig świata, na co dzień gra w Unicaja Malaga.

Tokio Flesz

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jacek Górny

Nie ma ludzi - koszykarzy - niezastąpionych. Jeden gracz może robić ferment w całej drużynie. Drużynę prowadzi trener i on decyduje. Nawet najbardziej doświadczony zawodnik musi się podporządkować. Może to i lepiej, jakiś młodszy zawodnik będzie miał szansę pokazać swój talent a nie wybujałą ambicję.

Dodaj ogłoszenie