Śledztwo, a w nim kurator sądowy. Chodzi o przejęcie mieszkania we Włocławku

Maciej Czerniak
Maciej Czerniak
Włocławska prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie, w której występuje kurator sądu rejonowego
Włocławska prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie, w której występuje kurator sądu rejonowego Polskapress
Prokuratura Rejonowa we Włocławku prowadzi postępowanie w sprawie transakcji nieruchomości po zmarłej lokatorce, która odbyła się z udziałem jednego z kuratorów.

Zobacz wideo: Bezpieczeństwo nad wodą. To musisz wiedzieć

Zawiadomienie do prokuratury wpłynęło w grudniu 2020 roku.

- Postępowanie jest na wczesnym etapie – mówi prokurator Chechła, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej we Włocławku. - Weryfikujemy, czy czyn, o którym informuje osoba wnioskująca, ma charakter czynu zabronionego, przestępstwa. Jak na razie postępowanie jest prowadzone w sprawie, a nie przeciwko komukolwiek.

To Cię może też zainteresować

Jednocześnie prokurator potwierdza, iż sam fakt, że sprawa nie została oddalona po 30 dniach od wpłynięcia zawiadomienia, a podjęte zostały czynności, takie jak np. przesłuchanie wspomnianego siostrzeńca osoby zmarłej, świadczą o tym, że istnieje „uzasadnione podejrzenie” popełnienia przestępstwa.

Błażej M. (dane zmienione, red.), kurator sądowy przy Sądzie Rejonowym we Włocławku. Miał – jak wynika z pisma skierowanego do prokuratury – z pominięciem prawa wejść w posiadanie majątku. Mieszkanie, bo o nim mowa, znajdujące się w bloku przy ulicy Chopina we Włocławku, należało do zmarłej w 2020 roku 86-letniej mieszkającej samotnie kobiety.

M., jak wynika z naszych ustaleń, od kilku lat był jej prawnym opiekunem ustanowionym przez sąd. Kobieta była częściowo ubezwłasnowolniona, a wcześniej – jeszcze za życia jej męża – zupełnie pozbawiono jej praw dysponowania własnymi pieniędzmi. W 2018 roku faktycznie przekazała mieszkanie na rzecz własnego kuratora (pełniącego wtedy funkcję jej prawnego opiekuna). Obie strony podpisały tzw. umowę dożywotnią, z której wynikało, że z chwilą śmierci kobiety mieszkanie przechodzi na własność kuratora, a ten do końca życia byłej właścicielki jest obowiązany umożliwić jej nieodpłatne korzystanie z lokalu.

- Kurator nie poinformował rodziny o tym, że pani zmarła. Nie zrobił tego, a powinien. Bliscy, którzy przyjechali na pogrzeb, o którym dowiedzieli się dzień wcześniej, nie zostali nawet wpuszczeni do mieszkania ciotki, by móc zabrać z niego pamiątki po niej, zdjęcia i tym podobne – mówi nasz informator, który zastrzega sobie anonimowość w tej sprawie.

Umowa miała zmotywować do opieki na seniorką?

- O postępowaniu wiem tylko nieoficjalnie, ponieważ prokuratura wystąpiła o opinię w stosunku do mojej osoby do tych podmiotów i instytucji, z którymi współpracowałem – mówi Błażej M. - Nieoficjalnie wiem, że były przesłuchiwane opiekunki pani, ale nikt oficjalnie się ze mną w tej sprawienie kontaktował. Rozumiem, że ze strony rodziny jest zastrzeżenie prawne do aktu prawnego, który ta pani ze mną zawarła.

Kurator sądowy zmarłej kobiety zaznacza, że kilka lat temu miał poważne problemy zdrowotne. Twierdzi, że w związku ze stanem zdrowia wystąpił do sądu we Włocławku o zwolnienie go z funkcji opiekuna prawnego. - Kiedy podniosłem się nieco, pani (imię i nazwisko do wiadomości redakcji) nie chciała przyjąć do wiadomości faktu, że ja chcę zrezygnować, bo zwyczajnie nie daję rady. Z jej strony wyszła inicjatywa, że ustanowimy umowę cywilno-prawną, która mnie zmotywuje, czy ewentualnie zachęci lub zmusi do tego, bym ja się nią dalej opiekował nawet, jeśli sąd – wciąż czekałem na jego decyzję w sprawie mojego wniosku – rozwiąże stosunek prawny (opieki, red.).

M. dodaje, że po zawarciu umowy cywilno-prawnej  obowiązek opieki  nad 86-latką spoczywał również na jego żonie, niezależnie od tego jaki byłby stan jego zdrowia i rozstrzygnięć sądu: - Wcześniej  moja żona takich zobowiązań nie miała.
Podkreśla, że umowa z panią Krystyną zakładała, iż w wypadku, gdyby to on umarł jako pierwszy, opiekę nad kobietą będzie sprawowała jego żona. Twierdzi, że nie wiedział o tym, iż pani Krystyna innych krewnych, którzy wystąpią po jej śmierci z roszczeniami majątkowymi. Podkreślił, że akt notarialny z 2018 roku był zawarty na niego i jego żonę.

M. w oświadczeniu majątkowym za rok 2020 opublikowanym też z racji pełnienia innych funkcji publicznych nie ujął faktu sprzedaży mieszkania. Wykazuje tylko fakt posiadania 49-metrowego mieszkania o wartości 180 tys. zł. Z kolei w oświadczeniu za rok 2019 znajduje się adnotacja o dwóch mieszkaniach – liczących 49 i 52 m kwadratowe.

- Po sprzedaży mieszkania zgłosiłem ten fakt udziału w tej transakcji, bo obowiązują mnie przepisy prawne dotyczące, m.in. podatków. Podatku nie płaciłem, bo mam trzy lata na to, by te pieniądze przeznaczyć na inne cele mieszkaniowe – mówi M.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie