Strajk nauczycieli, który ma rozpocząć się w poniedziałek 8 kwietnia, jest już prawie pewny. Ma on potrwać bezterminowo, a to oznacza, że może objąć egzaminy: gimnazjalny (10-12.04)i ósmoklasisty (15-17 kwietnia).
W związku ze zmianą przepisów, wprowadzonych przez MEN w tym tygodniu, w komisjach nadzorujących egzaminy mogą zasiadać osoby, które nie są nauczycielami. Wystarczy, że posiadają kwalifikacje pedagogiczne. To rozwiązanie budzi wiele kontrowersji, ale ministerstwo nie ma takich wątpliwości.
Kuratoria w całej Polsce, także w Kujawsko-Pomorskiem poszukują chętnych do zasiadania w komisjach. - Już wcześniej otrzymywaliśmy takie zgłoszenia, ale nie mogliśmy ich przejmować, ponieważ nie obowiązywały jeszcze zmienione przepisy - mówi Marek Gralik, kujawsko-pomorski kurator oświaty.
Zobacz wideo: Co zrobić z dzieckiem podczas strajku?
Gralik zapewnia, że nawet jeśli do strajku dojdzie, w większości szkół w regionie egzaminy się odbędą. - Nie mogę oczywiście zagwarantować, że wszędzie, ale w przeważającej większości placówek na pewno zostaną przeprowadzone - mówi. - Przewiduję, że dla dyrektorów trudniejszym zadaniem będzie zorganizowanie egzaminów ósmych klas niż gimnazjalistów. W odróżnieniu od klas ósmych, oddziałów gimnazjalnych w szkołach przeważnie jest niedużo, a przecież nie wszyscy nauczyciele strajkują.
Według wyliczeń Kuratorium Oświaty w Bydgoszczy, w województwie kujawsko-pomorskim może strajkować 87 proc. wszystkich placówek samorządowych. - Nie przeczę, że jest to bardzo dużo i sytuacja jest poważna - mówi Gralik. - Z wyliczeń przedstawionych nam przez ZNP wynika, że żądania zostały skierowane do 902 dyrektorów placówek publicznych na całą grupę 1040 dyrektorów.
Z kolei jak podaje ZNP, w regionie do strajku przystąpi 91 proc. placówek, w których zostały przeprowadzone referenda. W wielu szkołach i przedszkolach chce strajkować ponad 90 proc. kadry, a nawet 100 proc.
