Wielu mieszkańców wsi Zawały (gmina Obrowo, okolice Torunia) straciło w niedzielnej wichurze dach nad głową, a niektórzy dorobek życia. Trwa wielkie sprzątanie i szacowanie strat.
Niedzielna nawałnica nadeszła nad Zawały od południa.
Drzewa w lesie połamała jak zapałki, a nad wsią zamieniła się w trąbę powietrzną. - To jedna z najbardziej poszkodowanych miejscowości w Polsce - podkreśla Bartłomiej Michałek, rzecznik wojewody.
Przeczytaj także: "Oglądałem telewizję i nagle wyrwało mi dach". Krajobraz jak po trąbie powietrznej w Zawałach pod Toruniem [zdjęcia]
Ochronił syna ciałem
- Było tuż po godz. 17. Cała nasza czwórka: mąż, dzieci i ja, siedziała na dole w salonie. Nagle zrobiło się ciemno i... wszystko trwało raptem kilka minut. Zerwało nam dach i poniosło gdzieś za tory kolejowe, szyby zaczęły pękać, szkło wpadało do domu - relacjonuje Anna Makowska.
Jej mąż Piotr własnym ciałem nakrył 7-letniego syna. Potem wszyscy ukryli się w piwnicy. Gdy wyszli, oniemieli. Stracili nie tylko dach, ale i górną kondygnację. - Normalnie córka Daria siedziałaby u siebie, na górze. Wolę nie myśleć, jakby to się skończyło - płacze wciąż jeszcze przerażona kobieta.
Całej góry domu nie ma już także Henryk Borek. Wichura rozerwała na części i zmiotła dach, ściany, okna. W tym pokój osiemnastoletniego syna. Wyjechał nad morze. Gdyby był w domu, siedziałby pewnie przy biurku, przy komputerze. Nie miałby szans na ratunek.
- Mnie siła tej trąby rzuciła na ścianę. Udało mi się jednak odepchnąć na czas żonę, żeby jej nie przygniotło - mówi Henryk Borek, starając się panować nad łzami. - Gruz spadł nam na trzy samochody. Najgorsze jest jednak to, że właśnie inspektor nadzoru budowlanego powiedział, że cały dom, który budowałem 13 lat będę musiał rozebrać.
Pan Henryk prosi o pomoc lokalne hurtownie budowlane. Potrzebuje materiałów na postawienie nowego domu, już niskiego. Podaje swój numer telefonu: 530 443 761.
Zdmuchnęło sklep
Hanna Kłosowska, prowadząca sklep spożywczo-przemysłowy w Zawałach, wyszła z niego, aby zamknąć okna w domu, gdy zaczynała się burza. Gdy wróciła, sklepu już nie było.- Człowiek nie zna dnia, ani godziny. Wystarczyło kilka minut i z naszej wsi zrobiło się pobojowisko. Cud, że nikt nie zginął - mówi pani Grażyna.
Wójt Andrzej Wieczyński w trakcie nawałnicy akurat wracał z gminnej wycieczki na Hel. Przespał może dwie godziny. Ciągle krząta się, pomagając w wielkim sprzątaniu i szacowaniu strat. Wczoraj wojewoda przekazała gminie 200 tys. zł. Pieniądze trafią do 54 rodzin, w postaci zasiłków do 6 tys. zł. Następnie, już po udokumentowaniu strat, mieszkańcy mogą ubiegać się o pomoc w wysokości do 20 tys. zł na remont domu i do 100 tys. zł na odbudowę.
Jeśli ktoś z naszych Czytelników zechce pomóc, oto numer konta, na które można wpłacać pieniądze: Bank Spółdzielczy w Grębocinie: 43 94910003 0020 0006 0091 0036. Z dopiskiem "Pomoc dla poszkodowanych z terenu Gminy Obrowo".
Czytaj e-wydanie »