Strażak Kujaw i Pomorza. OSP Chełmce i Michał Stanny w wielkim finale [zdjęcia]

Dariusz Nawrocki
Dariusz Nawrocki
- Tutaj wszyscy kochają straż. Zresztą nie tylko w mojej rodzinie. Młodzi chłopacy z Chełmc zawsze garnęli się do straży. To była radość, rozrywka, zaszczyt. W przeszłości w jednostce było kilka mundurów. Jak ktoś mógł w nim chodzić, to było dla niego ogromne wyróżnienie i prestiż - opowiada Jerzy Stanny. Jest prezesem OSP w Chełmcach (gmina Kruszwica) oraz prezesem zarządu powiatowego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych w Inowrocławiu. W straży działali jego ojciec, dziadek i stryjowie. Działają synowie, synowa oraz przyszła synowa. A i wnuczka coraz chętniej fotografuje się w strażackim hełmie na głowie. Jednostka dwa lata temu obchodziła stulecie. - Ludzie organizowali się już znacznie wcześniej. Starzy mieszkańcy opowiadali mi, że już w połowie dziewiętnastego wieku całkiem dobrze było to zorganizowane. Jak gdzieś się paliło, to bogatszy rolnik miał obowiązek przyjechać parą koni z dwoma dużymi beczkami z wodą i ratować dobytek swojego sąsiada. Biedniejszy rolnik przyjeżdżał z jednym koniem i jedna beczką. Jeśli ktoś nie miał konia, miał obowiązek biec i ratować - opowiada pan Jerzy. Jego dziadek Michał był wśród pierwszych założycieli straży pożarnej w Chełmcach. - Wtedy wszyscy mieszkańcy wsi od 18 do 60 roku życia, szczególnie rolnicy, którzy posiadali ziemię, mieli obowiązek być członkami straży pożarnej - podkreśla. Stryj pana Jerzego, Władysław Stanny, tworzył Ochotniczą Straż Pożarną w pobliskich Witowicach. Był też pierwszym prezesem tej jednostki. Kuzyn ojca pana Jerzego, Kacper Mielcarek, był współzałożycielem OSP w Rusinowie. Przez 10 lat był też jej pierwszym naczelnikiem. Tradycje strażackie w rodzinie Stannych były więc bardzo mocno zakorzenione. 16-letni Jerzy też się garnął do OSP. - Byłem na kilku zebraniach. Nigdy jednak nie byłem czynnym strażakiem. Całe życie miałem astmę. Kurz, czad, dym... To wszystko strasznie by mnie dusiło. Koledzy biorący udział w akcjach mieliby ze mną kłopot - wyznaje ze smutkiem. Był też inny powód. Mam zawsze go prosiła, żebym nie chodził na zebrania. - Straż miała wtedy dość złą opinię. Strażacy sporo pili, a mama bała się, żebym się nie rozpił. Prosiła mnie, bym nie chodził na zebrania, więc zrezygnowałem. Nie chciałem jej robić przykrości - wspomina. Zawsze jednak ciągnęło mnie do straży. - Jak wyła syrena, to mi włosy na rękach się podnosiły. Tak emocjonalnie do tego podchodziłem. Zostało mi to do dzisiaj. Jak słyszę syrenę lub alarmowy SMS, to mnie nosi. Gdyby tego nie było, nie zgodziłbym się zostać prezesem - podkreśla. Kilka lat temu jednostka w Chełmcach przechodziła kryzys. - Była wyłączona z podziału bojowego, gdyż samochód był zepsuty, bo strażacy nie chcieli jeździć, bo ludzie byli zrezygnowani - wspomina. Druhowie długo namawiali go, by przejął kierowanie jednostką. W końcu się zgodził. I znów dobrze zaczęło się dziać w straży. Jednostka dostała nowy samochód. - Ówczesnego proboszcza namówiłem, by wstąpił do straży. Na kazaniach zachęcał młodzież, by zasilili szeregi OSP w Chełmcach. Gdy ktoś mnie pytał: "co ja z tego będę miał?", prosiłem, by odwrócił pytanie: "co straż z ciebie będzie miała?" Będziesz miał satysfakcję, radość, spotkasz się z kolegami i dziewczynami. Będziesz brał udział w akcjach. Po latach będziesz miło wspominał, że uratowałeś czyjeś życie lub dobytek - zachęcał pan Jerzy. Podziałało. Młodzież znów zaczęła się garnąć do OSP. Dziś chełmcka jednostka jest jedną z prężniejszych w powiecie inowrocławskim. W ostatnich latach dwukrotnie wygrała powiatowe zawody sportowo-pożarnicze. Jednostka słynie dziś z szybkości reakcji na alarm. - Jesteśmy w stanie wyjechać w ciągu trzech, czterech minut od zgłoszenia. Podobnie jak strażacy zawodowi. To wynika z zapału naszych chłopaków. Jak dostają SMS-a, momentalnie wsiadają w samochody, często łamią przepisy ruchu drogowego i mkną do remizy. Jak ktoś nie zdąży odjechać z kolegami, na miejsce zdarzenia dojeżdża swoim samochodem - podkreśla pan Jerzy. Gdy pan Jerzy został prezesem jednostki, do OSP dołączyli też jego synowie. Michał nie ukrywa, że przez większość swojego życia nic w straży pożarnej go nie pociągało. Gdy ojciec został prezesem, zachęcał go, by wstąpił do straży. - I jak się dziś okazuje, zachęcał mnie bardzo skutecznie. Straż wciągnęła mnie na dobre. Każda akcja to adrenalina, która, jak się okazuje, jest mi w życiu bardzo potrzebna. Jadę żeby ratować. To może być ktoś obcy, ale równie dobrze ktoś bardzo mi bliski - wyznaje. Karolina Obiała z Kruszwicy jeszcze nie jest żoną pana Michała, a już jest w chełmckiej jednostce. Jest dumna ze swojego chłopaka. - Tyle razy pomógł ludziom. Wielu z nich żyje dzięki temu, że wraz z kolegami w porę był na miejscu zdarzenia - podkreśla. Straż jest istotną częścią ich wspólnego życia. Wielokrotnie już musieli przerywać swoje randki. Często w akcje jeździli razem. - Nie biorę jeszcze w nich czynnego udziału. Kilka razy robiłam jednak zdjęcia, które później trafiały na profil naszej jednostki na Facebooku - zdradza. Do straży wstąpił również syn Wojciech. - Jak zobaczyłem co się dzieje, chciałem jakoś tacie pomóc. Pracuję w gospodarstwie, więc do ognia nie jeżdżę, ale pomagam w sprawach organizacyjnych. Wspomagam go swoim głosem, radą - zdradza pan Wojciech. Jego żona Joanna też jest w OSP. - Tata ma taki dar, że potrafi przekonać. Jemu nie można odmówić. Ta dobra kondycja jednostki to jego zasługa. Jest społecznikiem. Nie każdy ma do tego dar. A on lubi to robić i jemu to po prostu wychodzi - tłumaczy. Pan Jerzy protestuje, gdy ktoś sukcesy jednostki chce przypisywać tylko jemu. - To, że nasza straż tak dobrze się rozwija, nie jest absolutnie moją zasługą. To jest zasługa tych chłopaków, którzy biorą udział w akcji. Bo gdyby było u nas nawet pięciu takich liderów jak ja, to nigdy nie stworzylibyśmy straży, bo nie jestem w podziale bojowym. To jest zasługa tych młodych ludzi, że chcą jeździć ludzie ratować, chcą się udzielać - wyznaje pan Jerzy. Szczegóły dotyczące plebiscytu tutaj Dariusz Nawrocki
OSP Chełmce i Michał Stanny, strażak z tej jednostki, zwyciężyli powiatowy etap plebiscytu "Pomorskiej", w którym wybieramy Strażaka Kujaw i Pomorza.

Wideo

Materiał oryginalny: Strażak Kujaw i Pomorza. OSP Chełmce i Michał Stanny w wielkim finale [zdjęcia] - Gazeta Pomorska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie