System rur, zbiorników i Strugi Jarcewskiej ma ratować miasto

Anna Klaman
Anna Klaman
Anna Klaman
Chojnice nie mają być zalewane. Ma się tak stać dzięki zbiornikom retencyjnym i przebudowywanej Strudze Jarcewskiej. Tzw. „deszczówka” kosztuje samorząd miliony, więc dzisiaj burmistrz zaprosił dziennikarzy na „wycieczkę”. To relacja z tego, jak te pieniądze są wydawane.

Przewodnikiem wycieczki był Jacek Domozych, dyrektor wydziału budowlano-inwestycyjnego w Urzędzie Miejskim. Miał asystenta - Jana Burglina, projektanta. Poza burmistrzem Chojnic Arseniuszem Finsterem było jeszcze dwóch radnych: przewodniczący rady miejskiej Antoni Szlanga i Stanisław Kowalik.
Oglądaliśmy Chojnice z perspektywy cieków wodnych i systemu melioracji. Miasto położone w niecce wczoraj było też zamglone. Taka uroda Chojnic. Z mgłą nic się nie da zrobić - co zostało utrwalone na zdjęciach, ale z gospodarką wodami opadowymi i roztopowymi - tak.

System połączonych naczyń - jak w krwiobiegu - musi odpowiadać współczesnym potrzebom. A te są zdecydowanie inne niż dawniej, bo więcej terenów jest utwardzonych - nie tylko na miejskich gruntach, ale i prywatnych.
A że system już nie działał -trzeba było m.in. wprowadzić bypasy. Mówił o nich Jacek Domozych.
Punktem pierwszym „wycieczki” było miejsce, gdzie zaczyna się inwestycja. To regulacja Strugi Jarcewskiej, która jest już na ukończeniu.
- Trzeba było wyhamowanie zbyt dużą prędkość cieku między „wodą górną i dolną” - objaśniał. - Mamy dwa progi. Grunty są tutaj bardzo trudne. Zrobiliśmy celowo rów równoległy, który powoduje, że wody podskórne, które spływają, zatrzymują się na tym rowie. Odtąd aż do Zielonej jest przebudowana Struga Jarcewska. Ti ok. dwa 2 kilometry. Za miesiąc, dwa - to będzie już gotowe.
Nowe koryto powiększono i przystosowano do dzisiejszych przepływów.

- Do Fosy Miejskiej „dochodzi” woda jak kryształ, jednak tam też stykają się kolektory ze Starego Miasta. Są zaszłości, zaczniemy je sprawdzać. To nie jest wina, tych, którzy mają posesje - wpinali się tam, gdzie była rura. Jeżeli tam poprawimy jakość wód, to tutaj moglibyśmy pstrągi puszczać - stwierdził dyrektor.
Potem przystanek na ul. Zielonej. Na obawę, że prace na Zielonej i Brzozowej spowodują, że w Chojnicach w przyszłym roku będą korki, Domozych twierdzi, że to nam nie grozi. Prace na Zielonej mają potrwać dwa tygodnie. A Brzozowa?: - Chcemy rozpocząć prace na Brzozowej od stycznia. Będzie fragmentami zamykana. Najgorzej będzie przy Angowickiej. Odwodnienie sięgnie tam Ekomelu.
Na odcinku od Zielonej do Urzędu Skarbowego - ok. 20 - 30 metrów prace zostały przerwane. Nie mieszczą się tam rury w pasie działki. Podobno przez wierzby - pomniki przyrody. Robota ta ma być wykonana w maju 2020 r. Jest natomiast gotowy odcinek do Mickiewicza.

A potem byliśmy przy zbiornikach. Zachodni jest na ukończeniu - już ze spływem wody. Pojemność - 20 tys. metrów sześc. Do wykonania została tam właściwie droga technologiczna.
Następnie czas na zbiornik - Człuchowska-Zachodni (4,5 tys. metrów). - Mamy zasuwę zamkniętą - mówił Domozych. - Chcemy sprawdzić, ile tej wody będzie. Pytanie, kiedy wodę spuszczać, bo retencja polega na tym, że się wodę gromadzi i spuszcza.
Z kolei na Fatimskiej prace zaczną się zimą, a największy zbiornik na Sobierajczyka (60 tys. metrów) będzie wykonany w pierwszym kwartale przyszłego roku.

Czas zimowy i letni przez kolejne 5 lat

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie