MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Szykuje się zwrot akcji w wyścigu o fotel prezydenta Torunia? Mówi się o Kwiatkowskim

Adam Willma
Adam Willma
Czy scenariusz w rodzaju „toruński Biedroń” może się powtórzyć? Czy część toruńskiego elektoratu, zmęczonego ćwierćwieczem rządów Michała Zaleskiego byłaby w stanie uznać Kwiatkowskiego za „swojego” kandydata?
Czy scenariusz w rodzaju „toruński Biedroń” może się powtórzyć? Czy część toruńskiego elektoratu, zmęczonego ćwierćwieczem rządów Michała Zaleskiego byłaby w stanie uznać Kwiatkowskiego za „swojego” kandydata? Bartek Syta
Trwają przymiarki do wyborów samorządowych w Toruniu. Do niedawna wydawało się, że – z braku kontrkandydata – nikt nie będzie w stanie zagrozić obecnemu prezydentowi. Ale, ku zaskoczeniu wielu, na samorządowej giełdzie pojawiło się nowe nazwisko.

Były poseł, Robert Kwiatkowski prezydentem Torunia? Spadochroniarz gospodarzem miasta Kopernika?

- A dlaczego nie? - mówi jeden z działaczy ruchów miejskich. Prosi o nieujawnianie nazwiska, ponieważ kandydatura Kwiatkowskiego nie została jeszcze omówiona w szerszym gronie. - Rodzina Kopernika też była tu stosunkowo świeża. Można oczywiście użyć przeciwko Kwiatkowskiemu „spadochroniarskiej” pałki, ale obiektywnie trzeba przyznać, że do pracy poselskiej w mieście przykładał się bardzo. Był wszędzie tam, gdzie mieszkańcy mieli problem z władzą. Co więcej, zawsze był naprawdę dobrze przygotowany merytorycznie. Mieliśmy naprawdę poczucie, że ktoś się za nami wstawia, w przeciwieństwie do wielu innych lokalnych polityków. Oczywiście, mogą mu wyciągać PZPR, ale czy ktoś dziś pamięta do jakiej partii należał Michał Zaleski?

Kwiatkowski: Nic nie jest przesądzone

Sam Robert Kwiatkowski jest powściągliwy w deklaracjach, choć nie udaje zaskoczonego: - Proponowałbym nie zakładać na razie żadnych scenariuszy. Do wyborów jest parę miesięcy, nie wiemy co się wydarzy, sam jeszcze nie wiem co ze mną będzie. To wszystko jest jeszcze dalekie od rozstrzygnięć, ale oczywiście miło mi, że mówi się o mnie w tak korzystnym kontekście.

Po cichu liczę, że to będzie bodziec, który w tym apatycznym środowisku trochę namiesza, ale powtarzam – jeszcze za wcześnie na wiążące deklaracje i nie jest to do końca przesądzone.

Toruń to nie Słupsk

Czy scenariusz w rodzaju „toruński Biedroń” może się powtórzyć? Czy część toruńskiego elektoratu, zmęczonego prawie ćwierćwieczem rządów Michała Zaleskiego byłaby w stanie uznać Kwiatkowskiego za „swojego” kandydata?

Bogdan Lewandowski, były lewicowy poseł ma wątpliwości: - Robert Biedroń, kiedy starał się o fotel prezydenta Słupska był osobą bardziej znaną. Trafił do miasta, które borykało się z wieloma problemami. W Toruniu ktokolwiek, kto nie jest toruńczykiem jest pozbawiony szans. Michał Zaleski nie pochodzi z Torunia, ale to studiował i pracował wiele lat. Gdyby Robert Kwiatkowski nie był posłem, a prezesem spółdzielni mieszkaniowej w Toruniu, miałby większe szanse.

Były parlamentarzysta widzi jednak pewien scenariusz, w którym Kwiatkowski nie byłby bez szans:

- Na pewno nie można odmówić Robertowi Kwiatkowskiemu pracowitości i reagowania na wiele zjawisk w Toruniu w sposób bardziej zaangażowany niż wielu innych posłów. Gdyby był kandydatem z poparciem Platformy i Trzeciej Drogi, jego szanse radykalnie by wzrosły w konfrontacji z Michałem Zaleskim. Jeśli tak się stanie, zmienię swoją opinię. Moim zdaniem przydałoby się Toruniowi trochę świeżej krwi, co nie zmienia faktu, że jeśli Michał Zaleski wystartuje, będzie faworytem tego wyścigu.

Natura jest nieprzewidywalna

Czy Robert Kwiatkowski mógłby reprezentować zjednoczoną opozycję w wyborach samorządowych. Senator Tomasz Lenz rozwiewa wątpliwości: - Koalicja Obywatelska w wyborach samorządowych zaproponuje mieszkańcom Torunia swojego kandydata w wyborach na prezydenta Torunia.

Tomasz Lenz nie spisuje jednak Roberta Kwiatkowskiego na straty: - Robert Kwiatkowski jest jednak z Warszawy. Trudno byłoby przekonać torunian do osoby z zewnątrz. Ale przykład Roberta Biedronia w Słupsku pokazuje, ze "natura" jest nieprzewidywalna. A Robert Kwiatkowski jest osobą rozpoznawalną i doświadczoną. I na pewno lata, które spędził w polityce, będa w kampanii procentowały.

Girzyński: Plany zostały zniweczone

Zdaniem byłego posła PiS, Zbigniewa Girzyńskiego, jedyną osobą, która byłaby w stanie realnie zagrozić Michałowi Zaleskiemu jest Piotr Całbecki.

- Czegoklwiek nie myślałbym o politycznych kwalifikacjach Kwiatkowskiego, to trzeba pamiętać, że sukces Biedronia polegał na dwóch czynnikach. Biedroń był elementem świeżości w polityce, a poza tym wystartował w mieście specyficznym – nieco zakompleksionym, położonym na uboczu, który Biedroniem mógł sobie podreperować poczucie własnej i wyskoczyć przed szereg. Toruń jest miastem o zupełnie innym charakterze – z dużym poczuciem dumy i niezbyt chętnie przyjmujące wpływy zewnętrzne. Proszę zauważyć, jak często w ulotkach wyborczych pojawia się tu hasło „rodowity torunianin”.

Według Zbigniewa Girzyńskiego atutem Roberta Kwiatkowskiego było bardzo sprawnie działające biuro poselskie w Toruniu. - Robert Kwiatkowski był jednak epizodem w historii naszego miasta i sądzę, że takim epizodem pozostanie. Tak samo jak wcześniej Sławomir Rybicki. Trzeba oddać Robertowi Kwiatkowskiemu, że bardzo intensywnie spracował jako poseł, ale wszystko to zostało zniweczone z powodu braku reelekcji. Przelicytował w relacji z Czarzastym, przez co został wyautowany, co się zdarza w polityce, ale Kwiatkowski nie potrafił z tego wybrnąć. W efekcie z jego koła parlamentarnego na liście Koalicji znalazł się tylko Andrzej Rozenek, dla Kwiatkowskiego i Senyszyn miejsca już nie było.

Człowiek z Ordynackiej, prezes telewizji

Robert Kwiatkowski (63 l.) rozpoczął działalność publiczną jeszcze w czasach PRL, jako działacz Zrzeszenia Studentów Polskich i członek PZPR. Był współpracownikiem Aleksandra Kwaśniewskiego wspierając go w trakcie kampanii prezydenckiej w 1995. W 1996 został członkiem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, a w 1998 zasiadł na fotelu prezesa zarządu Telewizji Polskiej.
Nazwisko Kwiatkowskiego padało często w kontekście afery związanej z Lwem Rywinem. W raporcie sejmowej komisji znaleźć można stwierdzenie, że korupcyjna propozycja złożona przez Rywina przedstawicielom Agory S.A. miało pozostawać „w ścisłym związku z zachowaniem osób z tzw. grupy trzymającej władzę”, w której uczestniczyć miał (obok m.in. Włodzimierza Czarzastego i Leszka Millera) również Robert Kwiatkowski. Nigdy jednak nie zostały Kwiatkowskiemu przedstawione zarzuty związane z tą sprawą.

Co ciekawe, Robert Kwiatkowski zasiadał we władzach Stowarzyszenia Ordynacka, z którym związany był również prezydent Michał Zaleski. W 2012 Kwiatkowski związał się z Ruchem Palikota (choć nie był formalnie jego członkiem), z którym pożegnał się w 2015 roku.

W 2019 został liderem listy wyborczej SLD w wyborach do Sejmu w okręgu toruńskim uzyskując mandat z niezłym wynikiem – ponad 13 tys. głosów. W Sejmie znalazł się w Nowej Lewicy.

W 2020 prezydent Duda powołał go w skład Rady Mediów Narodowych. W 2021 Kwiatkowski pożegnał się z klubem Lewicy, współtworząc koło Polskiej Partii Socjalistycznej (później koło Lewicy Demokratycznej). Aktualnie bezpartyjny, ale pozostaje sekretarzem generalnym Stowarzyszenie Lewicy Demokratycznej.

Robert Kwiatkowski jest synem pułkownika Stanisława Kwiatkowskiego, wpływowej postaci z otoczenia generała Wojciecha Jaruzelskiego, założyciela (1982) i pierwszego dyrektora Centrum Badania Opinii Publicznej, pierwszej tego typu instytucji w powojennej Polsce.

od 7 lat
Wideo

Zakaz krzyży w warszawskim urzędzie. Trzaskowski wydał rozporządzenie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska