Te osoby najczęściej tracą pracę przez koronawirusa. "Zwolnionych dużo więcej niż zarażonych"

Agnieszka Domka-Rybka
Agnieszka Domka-Rybka
W najbliższych miesiącach najmocniej zagrożone utratą pracy wydają się osoby 25-34-letnie, z umowami o dzieło i zlecenie.
W najbliższych miesiącach najmocniej zagrożone utratą pracy wydają się osoby 25-34-letnie, z umowami o dzieło i zlecenie. Polska Press
Co czwarty Polak oraz co trzecia młoda osoba zna kogoś, kto od marca stracił pracę przez koronawirusa. Najłatwiej jest zwolnić osoby na umowach cywilnoprawnych, ale także zatrudnieni na tradycyjnych umowach boją się, że w drugiej fali koronawirusa też stracą pracę.

Zobacz wideo:Te bydgoskie firmy na pewno znają wszyscy!

- Pracuję na umowie zleceniu w sklepie znanej sieci sportowej i właśnie po raz drugi straciłam jedyną możliwość zarabiania pieniędzy - skarży się Marika, studentka drugiego roku UKW, której ten dochód umożliwiał utrzymanie w Bydgoszczy, a pochodzi z małej miejscowości pod Włocławkiem.

Polecamy także: Kujawsko-pomorskie firmy zwalniają pracowników. Nie, to koronawirus zwalnia...

Najbardziej utraty pracy boją się osoby w wieku 25 - 34 lat

- Pierwszy raz zostałam bezrobotna wiosną, a teraz, gdy rząd zamknął centra handlowe, znów jestem na lodzie - martwi się studentka. - Z zarobionych pieniędzy pomagałam też siostrze. Nasza rodzinna sytuacja finansowa nie jest najlepsza.

Marika: - W tej koronawirusowej rzeczywistości najgorsze jest to, że więcej osób zna kogoś kto stracił z tego powodu pracę, niż kto zachorował na COVID-19.

- Pierwsza fala koronawirusa najmocniej uderzyła w osoby najmłodsze między 18 a 24 rokiem życia - komentuje Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service i ekspert rynku pracy. - To w tej grupie znacznie wzrosło bezrobocie i najwięcej osób przyznaje, że zna osobiście kogoś, kto w związku z epidemią został zwolniony. Wynika to oczywiście z tego, że młodych częściej zatrudnia się na umowach cywilnoprawnych, które łatwiej zerwać. Druga fala koronawirusa uderza jednak nie tylko w takie osoby, ale również w starsze grupy wiekowe. Najbardziej zwolnień w okresie jesienno-zimowym obawiają się ci w wieku od 35 do 44 lat oraz 25-34-latkowie. Część z nich boi się, że na bezrobocie trafi jeszcze w tym roku.

Aż 26 proc. Polaków zna kogoś, kto w trakcie epidemii koronawirusa stracił zatrudnienie - wynika z najnowszego badania zleconego przez Personnel Service. Najczęściej taką odpowiedź udzielali ludzie młodzi od 18 do 24 roku życia (36 proc.) oraz 25-34-latkowie (27 proc.).

Zgadza się to z danymi OECD, które mówią, że od początku trwania epidemii bezrobocie w najmłodszej grupie wiekowej we wszystkich krajach rozwiniętych wzrosło z poziomu niespełna 12 proc. do prawie 18 proc.

Zdecydowanie najrzadziej z przypadkami zwolnień wśród swoich znajomych spotykali się ankietowani w wieku 35-44 lata (19 proc. wskazań). Jednak to właśnie ta grupa wiekowa obecnie najmocniej obawia się utraty pracy - 27 proc., przy średniej wynoszącej 19 proc. dla ogółu społeczeństwa.

Na drugim miejscu znajdują się młodzi (25-34 lata), wśród których 27 proc. odczuwa strach przed zwolnieniem, a na trzecim 45-54 latkowie (23 proc.). Najmniejsze obawy deklarują osoby powyżej 55 roku życia - strach o swoją posadę wyraża zaledwie 10 proc. z nich.

Już 34 proc. spośród osób obawiających się zwolnienia jest zdania, że utrata pracy jest najbardziej prawdopodobna jeszcze przed końcem bieżącego roku. Z kolei dla 25 proc. z nich newralgicznym okresem będzie pierwszy kwartał 2021 roku.
Zwolnienia w drugim kwartale boi się 6 proc., a po czerwcu przyszłego roku niepokój spada prawie do zera. Obawy wyraża tylko 3 proc. osób.

Czeka nas fala zwolnień pracowników i bankructw

Patrząc na poszczególne grupy wiekowe, w bieżącym roku najbardziej zagrożone są posady osób 25-34-letnich (48 proc. wskazań w tej grupie), a na początku 2021 roku największa niepewność dotyczy pracowników w średnim wieku 35-44 lata (41 proc.).

- Czeka nas nerwowe pół roku, w trakcie którego sytuacja finansowa wielu ludzi będzie zależała od stopnia nasilenia się pandemii i rządowych restrykcji z tym związanych. W najbliższych miesiącach najmocniej zagrożone wydają się osoby 25-34-letnie, z umowami o dzieło i zlecenie. Pracownicy do 26 roku życia, dzięki przysługującym ulgom, są tańsi co w dobie kryzysu daje im przewagę. Są też bardziej elastyczni i chętniej godzą się np. na zmniejszenie liczby godzin lub pensji. Pracownicy, którzy przekroczyli granicę 26 lat, znacznie częściej mają umowy o pracę, tym samym ich ewentualne zwolnienie jest trudniejsze niż osób młodych i w razie przeciągającego się kryzysy gospodarczego, nastąpi później. Niemniej ich obawy są całkiem spore i oczywiście uzasadnione - podsumowuje Krzysztof Inglot.

Polecamy także: Nowa tarcza antykryzysowa dla firm. Te firmy dostaną pomoc, a te nie [warunki, lista]

- O fali bankructw i zwolnień mówimy z coraz większym przekonaniem - twierdzi dr Sonia Buchholtz, ekspertka Konfederacji Lewiatan. - Przykładów dostarcza choćby najnowszy raport Narodowego banku Polskiego. Zmiany natężenia ruchu ludności w centrach handlowych (od maja tylko w jednym tygodniu spadek był mniejszy niż 10 proc.), spadki ruchu ludności w handlu i rozrywce nie zostaną wyrównane e-commerce, podobnie jak praca z domu ogranicza zakupy robione niejako przy okazji. 20 mld zł dla firm, o których mówi rząd, wydaje się kwotą niewystarczającą do zapobieżenia fali bankructw i zwolnień.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie