Tokio 2020. Igrzyska w bańce. Hasło przewodnie: ratujmy, co się da

Przemysław Franczak, Tokio
Andrzej Szkocki/Polska Press
Tym razem nikt nie wydusi z siebie rytualnej formuły, że to były najlepsze igrzyska w historii. Do Tokio 2020, a w zasadzie Tokio 2021, pasować będzie zgoła inne określenie. Najdziwniejsze w dziejach.

Dziś już mało kto to pamięta, ale pięć lat temu, przed igrzyskami w Rio do Janeiro, też rozszalał się groźny wirus. Pojawiały się sugestie o możliwości odwołania imprezy, lekarze kadr narodowych tworzyli specjalne procedury dla sportowców, były szkolenia i wdrażano protokoły bezpieczeństwa. Dmuchano na zimne. Strach miał wielkie oczy, roznoszona przez komara tygrysiego zika nie stanowiła dla olimpijskich gości z całego świata żadnego zagrożenia. Wtedy jeszcze nikt nie mógł spodziewać się, że to był dopiero trening przed SARS-CoV-2.

Koronawirus najpierw zmusił organizatorów tokijskich igrzysk do przełożenia ich o rok, teraz sprawia, że opóźnienie niewiele pomogło. A przewodnie hasło imprezy „Zjednoczeni emocjami” wyewoluowało we własną karykaturę. W Japonii to już impreza społecznie niechciana, skazana na finansowo-promocyjną klęskę, a z powodu radykalnych obostrzeń odzierająca igrzyska z tego wszystkiego, co w romantycznym ujęciu ruchu olimpijskiego uchodzi w nim za najistotniejsze.

Wioska sportowców nie stanie się tym razem przestrzenią międzykulturowych kontaktów, tych – przestrzegają organizatorzy – trzeba za wszelką cenę unikać. Złamanie pandemicznych reguł może oznaczać nawet wyrzucenie z igrzysk, poza tym nad każdym uczestnikiem, monitorowanym poprzez testy i specjalne aplikacje, wisi groźba niespodziewanej kwarantanny. Park olimpijski będzie pusty, miasto pozbawione turystów, a stadiony - kibiców. Dla mających świeżo w pamięci finał piłkarskiego Euro na Wembley ten ostatni widok będzie nie lada zaskoczeniem.

Japońska impreza nie ma szans stać się częścią tego mitycznego, globalnego „powrotu do normalności”. Wręcz przeciwnie. Skazana na życie w olimpijskiej bańce garstka wybrańców – sportowców, członków ekip, obsługi, wolontariuszy i dziennikarzy – Tokio będzie oglądać przez szybę. Czyli tak samo jak reszta świata igrzyska. Dwie równoległe rzeczywistości.

Co ciekawe, stan wyjątkowy i nadzwyczajne środki ostrożności przedłużano w chwili, gdy dzienna liczba nowych przypadków zakażeń oscylowała przez kilka dni z rzędu wokół 2 tysięcy. Na nas taka liczba nie robi już żadnego wrażenia. W ogóle Japonia w porównaniu choćby do Polski, wypada w pandemii jak prymus. Ok. 820 tysięcy potwierdzonych zakażeń, 15 tysięcy zgonów (my prawie 2,9 mln przypadków i ponad 75 tys. zgonów). A to kraj, w którym mieszka 126 mln ludzi! A jednak uznano, że w pandemii spraszanie do siebie ludzi z całego świata to proszenie się o kłopoty i kolejną falę COVID-19.

Być może Japończycy byliby nawet skorzy całkowicie odwołać igrzyska, ale według umowy na organizację imprezy taką decyzję mógł podjąć tylko MKOl. A w nim wygrała strategia „ratujmy, co się da”. Wypełnijmy umowy reklamowe i sponsorskie, lepsze sterylne igrzyska w telewizji niż żadne. I zapewne, biorąc pod uwagę skalę restrykcji dla uczestników, uda się je przeprowadzić bezpiecznie, a wariant delta zatrzymać na granicy. Choć sporym kosztem. Oficjalnie olimpijskie przygotowania pochłonęły ponad 12 miliardów dolarów, ale według ostatnich doniesień ta kwota może być dwukrotnie większa.

Jedno tylko na tych igrzyskach pozostanie niezmienne. Olimpijskie medale znaczyć i ważyć będą tyle samo, co zawsze.

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Materiał oryginalny: Tokio 2020. Igrzyska w bańce. Hasło przewodnie: ratujmy, co się da - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie