Tomasz Cisewski wydał kolejną książkę o pomorskich rodach

Maria Eichler
Każdy chciał mieć dedykację w książce Cisewskiego
Każdy chciał mieć dedykację w książce Cisewskiego Maria Eichler
Genealogia to pasja Tomasza Cisewskiego i od dłuższego już czasu bada on historię rodów i rodzin, a Fundacja Fuhrmanna patronuje tym zainteresowaniom i je wspiera.

Było rodzinnie, bo nie mogło być inaczej. Krewni i przyjaciele Tomasza Marcina Cisewskiego jak jeden mąż zawitali do biblioteki miejskiej, by uczestniczyć w promocji jego najnowszej książki "Familia pomorska" wydanej przez Fundację im. Marcina Fuhrmanna.

Genealogia to pasja Tomasza Cisewskiego i od dłuższego już czasu bada on historię rodów i rodzin, a Fundacja Fuhrmanna patronuje tym zainteresowaniom i je wspiera.

- U Tomka zaczęło się od młodzieńczego hobby - mówił laudator Mariusz Brunka. - Można eksperymentować z narkotykami, a nasz autor wolał z tradycją rodzinną... Tak jak można się ekscytować opisywaniem Kresów, co już zresztą zostało zrobione, tak można zainteresować się również Pomorzem. I w tej książce właśnie Pomorze jest punktem odniesienia, a bohaterami są m.in. Cisewscy.

Brunka stwierdził, że minął już raczej czas zachłystywania się poszukiwaniem herbów, ale nadal interesujemy się naszymi przodkami, naszą rodziną. - Namawiam do przeczytania - zachęcał. - Możemy poczuć, że tak naprawdę jesteśmy bliźnimi.

Przeczytaj także: Biografie niepospolite: Jan Dzierzbicki, major wojsk polskich
Sam autor opowiedział o swoich problemach związanych z powstawaniem książki - a więc np. z samą pisownią nazwiska, różną formą jej zapisu, przybliżył ciekawe osoby, o których pisze w książce. Nawiązał też do pożytecznej jego zdaniem tradycji zjazdów rodzinnych, które nie tylko integrują rodziny, ale też pozwalają poszerzyć wiedzę o sobie.

Nie mogło się obyć bez podziękowań, także dla tych, którzy finansowo wsparli wydanie publikacji.
Zapytany przez Przemysława Zientkowskiego, co było dla niego największą trudnością, odpowiedział, że zbieranie materiałów i w sumie to, że nie wiedział, jaki będzie efekt ostateczny, jak zredagować całość - czy oddzielnie potraktować wątki rodzinne, czy je skompilować.

- Z czytaniem takich historii jest taki problem, że albo zasypiamy, albo zaczynamy się gubić - dowcipkował Brunka. - No bo jak się odnaleźć w tym gąszczu, gdzie Marianna mogła być matką, córką i jeszcze synową...Jak to ująć, żeby czytelnik nie ziewał. Ale muszę powiedzieć, że Tomkowi się udało.
Jeden z obecnych zwrócił uwagę, że historia rodzin wymaga także dyplomatycznego podejścia, wszak zdarzały się dzieci ślubne i nieślubne... Ale Cisewski zapewnił, że choć materia jest delikatna, to trzeba jakoś z tego wybrnąć.

Była też niespodzianka od Fundacji Naji Goche, bo jej prezes Zbigniew Talewski wręczył autorowi dyplom upamiętniający honorowe wyróżnienie od fundacji.

Potem były autografy i pyszne ciasto upieczone przez mamę bohatera wieczoru.

Więcej wartościowych tekstów na www.pomorska.pl/premium

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie