Trudna decyzja, podjęta dla dobra pacjentów

Hanna Sowińska
Dr Krystyna Kopa: - Wczoraj pacjenci dziękowali nam, że mają się gdzie leczyć.
Dr Krystyna Kopa: - Wczoraj pacjenci dziękowali nam, że mają się gdzie leczyć. Andrzej Muszyński / archiwum GP
Z dr Krystyną Kopą, szefową NZOZ Centrum Zdrowia "Błonie" w Bydgoszczy o funkcjonowaniu podstawowej opieki zdrowotnej w 2015 roku.

Do wczesnych godzin popołudniowych 31 grudnia kierowana przez panią lecznica nie miała kontraktu z NFZ. Dlaczego?
W ostatnich dniach starego roku szefowie placówek zrzeszonych w Porozumieniu Zielonogórskim spotykali się wiele razy. Ostatni raz 30 grudnia, w Toruniu. Tam miały zapaść ostateczne decyzje. Niestety, dzień wcześniej część właścicieli POZ zmieniła zdanie i już zawarła umowy.

W środowisku zabrakło solidarności?
W Kujawsko-Pomorskiem do PZ należy tylko jedna trzecia przychodni podstawowej opieki medycznej czyli niespełna sto poradni. Kiedy mieliśmy podejmować ostateczną decyzję, spora część placówek już miała kontrakty.

Ostatecznie pani również się "złamała"!
To była bardzo trudna decyzja, ale podyktowana tym, by pacjenci nie musieli być odsyłani do innych placówek. Interes 14 tysięcy osób, które są zapisane w naszej poradni, był najważniejszy. Mimo że nie wiem, jak będzie finansowana podstawowa opieka medyczna, to jednak zdecydowałam się na ruch najmniej bolesny dla pacjentów. Wiem, niestety, że poradnie, które wcześniej aneksowały umowy gotowe były przejąć pacjentów. Takie wieści w ostatnich dniach do nas docierały.

Groźby ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza zrobiły swoje. Placówki bez kontraktu na 2015 rok miały, wedle słów szefa resortu, zbierać od nowa deklaracje wyboru lekarza, by móc zacząć funkcjonować!
Po pierwsze nie ma takiego przepisu. Jak sobie pan minister to wyobraża. Coś, co było latami tworzone (lista pozytywna czyli kartoteka osób zapisanych w danej placówce - przyp. red.), mielibyśmy zrobić w kilka dni. Poza tym w mojej poradni jest nie tylko podstawowa opieka zdrowotna; działają też gabinety lekarzy specjalistów, stomatologia i laboratorium. Te działy miały już kontrakty, i choćby dlatego nie mogło być mowy o zamknięciu poradni. To by wiązało się z bankructwem. Sądzę, że słowa ministra Arłukowicza swoje zrobiły - wielu kolegów miało prawo się wystraszyć. Było i jest wiele niewiadomych. Mimo wszystko do końca liczyłam, że PZ dogada się z ministrem zdrowia.

Kwestią sporną są nie tylko pieniądze, które poradnie dostają za każdego zapisanego w danej placówce pacjenta (stawka kapitacyjna). Chodzi również o badania, które lekarz rodzinny może zlecić pacjentowi w ramach pakietu onkologicznego i nie tylko.
Nie obawiamy tego wszystkiego, co ma związek z wykrywaniem nowotworów. Lekarze POZ robią to od dawna. Problemem będzie finansowanie diagnostyki. Właśnie dziś (2 stycznia - przyp. red.) otrzymałam rozporządzenie podpisane 29 grudnia 2014 r. w sprawie badań w POZ. Zgodnie z ustaleniami ministra zdrowia z PZ z listy miała być skreślona między innymi spirometria, badania PSA (choroby prostaty), Ft3 i Ft 4 (zburzenia funkcjonowania tarczycy). Tymczasem pozostały na liście, czyli zostaliśmy oszukani. Jeśli chodzi o rezonans magnetyczny i tomograf, to te badania będziemy musieli kredytować. Nie wiemy, kiedy NFZ zwróci nam pieniądze.

Minister zarzuca PZ, że chciało wiele przywilejów, w tym jeden dodatkowy dzień wolny w miesiącu czy dodatkowe 2 mld złotych. Były takie żądania?
Nic mi na ten temat nie wiadomo. Jeśli się pojawiły, to były to luźne pomysły.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie